Papież Franciszek przyznał, że jeden z fragmentów deklaracji o braterstwie może prowadzić do błędnych interpretacji. Jak powinniśmy go rozumieć?

Podpisana w Abu Zabi przez papieża Franciszka i wielkiego imama Al-Azhar deklaracja o braterstwie została bardzo dobrze przyjęta zarówno przez katolików, jak i muzułmanów. Poza jednym fragmentem, który od samego początku budził duże kontrowersje. Nie jestem malkontentem ani krytykiem Franciszka, ale nawet mnie zapaliła się czerwona lampka. Mianowicie napisano w niej, że „pluralizm i różnorodność religii, koloru skóry, płci, ras i języków są chciane przez Boga w Jego mądrości, przez którą stworzył On rodzaj ludzki”. O ile żadnych wątpliwości nie budzi fakt, że chociażby różnica płci była od samego początku Bożym planem, to jednak ciężko było przyjąć, że Stwórca mógł chcieć współistnienia różnych religii. Zakładamy przecież, że to Kościół katolicki jest najbliższy pełni prawdy, a inne religie „odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi” – jak czytamy w „Nostra aetate” – ale jednak są od niej dalej.

Czy Bóg chce różnorodności religii?

Ten fragment przez dłuższy czas nie dawał mi spokoju.  Skoro Bóg chce różnorodności religii, to po co wobec tego mamy ewangelizować i posyłać misjonarzy na krańce świata? Gdyby chcieć interpretować ten zapis bardzo literalnie moglibyśmy podważyć sens misyjności. Rozmawiałem z kilkoma teologami, którzy tonowali nastroje i podkreślali, że nie ma tu żadnego przełomu, a jedynie powtórzenie tego, co mówi deklaracja Soboru Watykańskiego II o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich. Tam jednak na próżno szukać stwierdzeń, które podkreślałyby, że wolą Bożą jest istnienie wielu religii.

To, co być może uszło uwadze niektórych publicystów, to cały kontekst tego fragmentu. A zarówno przed kontrowersyjnym zdaniem, jak i po nim jest odniesienie się do wolności. Bóg chce różnorodności religii w takim sensie, że chce, aby człowiek mógł dokonywać niezależnych i samodzielnych wyborów. Warto więc przytoczyć cały fragment:

„Wolność jest prawem każdej osoby: każdy korzysta z wolności wiary, myśli, słowa i działania. Pluralizm i różnorodność religii, koloru skóry, płci, rasy i języka są wyrazem mądrej woli Bożej, z jaką Bóg stworzył istoty ludzkie. Ta boska Mądrość jest źródłem, z którego wywodzi się prawo do wolności wiary i wolności do bycia różnymi. Dlatego odrzuca się wszelkie próby zmuszania ludzi do przyjmowania określonej religii oraz kultury, podobnie jak narzucenie jednego modelu cywilizacji, którego inni nie akceptują”.

Bóg chce wolności człowieka

Dla mnie interpretacja jest jasna. Skoro Bóg stworzył człowieka, jako istotę wolną, to akceptuje również to, że będzie on dokonywał różnych wyborów. Bóg chce zostać wybrany przez człowieka w wolności, a nie z przymusu. Konsekwencją wolności są różne drogi, które człowiek wybrał, aby się z Nim spotkać. Jedne są pewne i proste, a drugie kręte i niekoniecznie sprawdzone. Bóg jednak przełamuje wszelkie schematy, żeby móc nas zbawić. Należy jednak na miarę naszego poznania szukać tej właściwej drogi, a kiedy już ją znajdziemy, powinniśmy się jej trzymać.

W kontekście całej deklaracji nie mniej ważnym aspektem jest tutaj także podkreślenie tego, że każdy ma prawo do wyznawania swojej wiary bez narażania się na przymus konwersji. To w sytuacji napięć pomiędzy chrześcijanami i muzułmanami (szczególnie w niektórych regionach) kontekst niezwykle istotny, a przy okazji kontrowersji zszedł na dalszy plan i właściwie wcale nie został podjęty przez większość publicystów.

Papież wyjaśnia

Rozumiem jednak głosy, które mówiły, że papież kolejny raz zostawił zbyt duże pole do interpretacji. To niebezpieczne. Tym razem Ojciec Święty posłuchał jednak krytycznych głosów i przyznał, że ten fragment może być źle rozumiany. Podczas spotkania w Watykanie bp Atanasius Schneider poprosił Franciszka o doprecyzowanie kontrowersyjnego fragmentu z niedawnej deklaracji o braterstwie. Odpowiedź papieża była bardzo jasna: Bóg przyzwala na różnorodność religii. Franciszek przyznał również, że zestawienie w jednym zdaniu różnorodności religii z różnorodnością płci może prowadzić do błędnych interpretacji, bo jest oczywiste, że różnorodności płci Bóg chciał w sposób pozytywny, a nie na zasadzie przyzwolenia.

Mimo że taka interpretacja wydawała się jedyną możliwą (bo każda inna poważałaby sens misyjności, a trudno posądzać papieża o takie zamiary), cieszę się, że Franciszek doprecyzował, co miał na myśli. Niuanse językowe mogą prowadzić do kłopotliwego zamętu, a to ostatnia rzecz, jakiej Kościół dzisiaj potrzebuje.

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.