Kościół, wybory, przyszłość

Sukces PiS w wyborach do Parlamentu Europejskiego był zaskoczeniem chyba dla wszystkich. Sondaże wskazywały raczej na remis ze wskazaniem. Ostatnie kilka dni to festiwal ocen, usiłujących ująć ten fenomen w karby racjonalnej interpretacji umożliwiającej zrozumienie i pogodzenie się z tym co się stało. Wciąż wiemy niewiele, choćby w kwestii wpływu na wynik wyborów tego, co dotyczyło problemów Kościoła w Polsce. Zanim przyszedł poniedziałkowy poranek dominowało przekonanie, że film Sekielskich, rosnąca fala oskarżeń wobec Kościoła i hierarchów, przyniesie wzrost popularności tych stronnictw, które budują swoją tożsamość na Jego krytyce. Okazało się, że jest wręcz przeciwnie. Te środowiska, które dotąd nie interesowały się wyborami europejskimi poszły ławą do urn. Frekwencja na Podkarpaciu, Małopolsce, ścianie wschodniej , biła rekordy. Nie wiemy na pewno co sprowokowało ten fenomen, czy domniemany atak na Kościół był tu realnym czynnikiem mobilizującym elektorat konserwatywny, klerykalny i tradycjonalistyczny. Jedno wszakże wydaje się oczywiste: przeceniamy negatywną siłę wpływu afer pedofilskich na postawę przeciętnego polskiego katolika. czytaj więcej…

Bravo: wyjść z logiki plemiennej wojny – postawa „Tygodnika Powszechnego” w roku wyborczym

Nikomu, kto czyta rubrykę poświęconą wydarzeniom w kraju lub felieton nie-tylko-kulinarny, nie trzeba red. Pawła Bravo przedstawiać. Może warto tylko wspomnieć, że swą działalność publiczną rozpoczął jako asystent rzecznika prasowego Solidarności przy Okrągłym Stole, by nabierając szlifów dziennikarskich w świecie radia i prasy, objąć stanowisko kierownika działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”. czytaj więcej…

29 lat wolnej Polski

W poniedziałek 4 czerwca minęła 29. rocznica przeprowadzenia wyborów kontraktowych do Sejmu i Senatu, które wygrała Solidarność z Lechem Wałęsą. Polska otworzyła się ku wolności, a we wrześniu 1989 roku po raz pierwszy od czasu zakończenia wojny stanowisko premiera rządu objął człowiek niezwiązany z władzą komunistyczną – Tadeusz Mazowiecki. Nic nie może tej daty zatrzeć w pamięci ani przedstawić ją w złym świetle. Tak zaczęła się wolna Polska, cokolwiek mówią dziś na ten temat ludzie z prawej czy z lewej strony.

Dwa ważne fakty

tu-i-teraz600

Dziś przedwyborczy pojedynek pani premier i opozycyjnej kandydatki na premiera. Czy będę oglądać? Ależ nie, bo po co? We wtorek, 20 października, debata przedwyborcza przedstawicieli wszystkich (albo prawie wszystkich) komitetów wyborczych. Też nie obejrzę. Można powiedzieć, że wszystko jest już przecież wiadome, albo że nic nie jest wiadome do samej niedzieli, 25 października – i oba wnioski są równie uprawnione. A dzisiaj tylko dwa fakty są ważne naprawdę.

Pierwszy to trzydziesta pierwsza rocznica uprowadzenia i zamordowania księdza Jerzego Popiełuszki. Nie wszystkie serwisy informacyjne zechciały ją zauważyć, a przecież jej tajemnica wciąż pozostaje. Mnie towarzyszy od pierwszego dnia, bo kiedy porwano księdza Jerzego, niemiecki duszpasterz młodzieży, u którego akurat gościłam, modlił się w swoim własnym mieszkaniu w jego i naszej intencji ze swoją młodzieżą z liceum. Wróciłam z podróży dzień po pogrzebie i stanęłam w kilometrowej kolejce do grobu księdza Jerzego przy kościele p.w. św. Stanisława Kostki na Żoliborzu. Do dziś nie rozumiem, jak można było pozwolić wracać księdzu Popiełuszce do Warszawy z wieczornej mszy w Bydgoszczy samotnym samochodem przez ciemne lasy. Do dziś również nie zapomnę, że kiedy do przyjaciół zebranych w kościele św. Stanisława przyszła wiadomość o wyłowieniu z Wisły ciała duszpasterza Solidarności, płaczący ludzie odmawiali wraz z towarzyszącym im księdzem „Ojcze Nasz” i wszyscy wtedy potrafili to zrobić. Ksiądz Jerzy pozostaje naszym szczególnym patronem na wszystko, co najtrudniejsze.

A drugi jedynie ważny fakt na dziś, to zmagania finalistów XVII Konkursu Chopinowskiego – niewyobrażalny dar muzyki Fryderyka Chopina i talentu artystów. Słuchamy i jesteśmy szczęśliwi, wdzięczni za wszystko. A to wszystko jest tylko dobre. Nie może być lepiej i piękniej.

Wielka niewiadoma

tu-i-teraz600

Wspólnota – to słowo najbardziej poruszało i dawało nadzieję podczas kampanii prezydenckiej. Padała deklaracja, że oznacza ono otwarcie na inne stanowiska i odmienne przekonania, nie tylko na różnicę zdań, ale nawet na diametralne różnice stanowisk. Tymczasem niespełna tydzień po zaprzysiężeniu nowego prezydenta, znaleźliśmy się w ogniu kampanii przed wyborami parlamentarnymi i od pierwszego dnia widać, pod jakim znakiem zapytania staje pojęcie wspólnoty. Potrzeba zwycięstwa, czyli absolutnego zatryumfowania nad przeciwnikiem, będzie przecież, to już widać, istotą sukcesu. Okrzyk: zwyciężymy! – słychać nie tylko w ogniu walki przedwyborczej, ale także wtedy, gdy przed Pałacem Prezydenckim staje nowo wybrana głowa państwa. Zaś metodą walki jest nie tylko dominacja racji, ale odmawianie przeciwnikowi posiadania jakiejkolwiek wartości. Tak więc ze wspólnoty, w rezultacie zwycięstwa, na pewno będzie wykluczona partyjna przestrzeń pokonanego. czytaj więcej…