Dziedzictwo Soboru Watykańskiego II

Klub Przyjaciół „Tygodnika Powszechnego” w London, Ontario zaprasza na spotkanie w sobotę, 5 marca, o godz. 18:00. Tematem spotkania będzie dyskusja o roli jaką w naszym życiu odegrał Sobór Watykański II. Spotkanie odbędzie się w sali parafialnej kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej (419 Hill Street, London, Ontario, Kanada).

Boża i ludzka rzeczywistość

XXIX Niedziela Zwykła
Iz 53,10-11 Ps 33 Hbr 4,14-16 Mk 10,35-45

Jezus im odparł: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?”
Odpowiedzieli Mu: „Możemy”. (…)
Gdy dziesięciu to usłyszało, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich:
„Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielki, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu”.
Por. Mt 10. 35-45

Opisana przez ewangelistę historia wydaje się bardzo klarowna w swoim pouczeniu. Chętnie dołączamy do chóru oburzonych na synów Zebedeusza. Następnie z łatwością oburzamy się na oburzonych apostołów, którzy poczuli, że ich pozycja została zagrożona ambicjami dwóch braci. Czy jednak bycie oburzonym wystarcza i czy tylko to ma wypływać z przytoczonej nowotestamentowej historii?

Co tak naprawdę wówczas się wydarzyło? Jakub i Jan chcieli „obsadzić stanowiska wicepremierów w rządzie Jezusa”. Widać, że niewiele zrozumieli z wcześniejszej zapowiedzi Jego męki i koncepcji Królestwa Bożego. Kielich, o którym mówił Chrystus, bardziej kojarzyli z kielichem radości i chwały, niż z rzeczywistą ofiarą krzyżową. Czy taka postawa sama w sobie świadczy o złych intencjach i jakiejś niegodziwości uczniów? Nie sądzę. Oni po prostu spojrzeli na rzeczywistość bożą ludzkimi oczami i z perspektywy świata, w którym żyli. Prawdopodobnym jest, że kierowały nimi szlachetne pobudki i ewangeliczny zapał zmiany świata. Niewykluczone, że chcieli oni, aby Dobra Nowina stała się faktem, pomimo śmierci Chrystusa. Chcieli aby zniknęły: ubóstwo, głód i niesprawiedliwość. Aby ich umiłowany naród odzyskał wolność i mogły wypełnić się słowa Pisma o Królestwie Izraela

Dzisiaj wiemy więcej. Wiemy czym była golgota i czym jest zmartwychwstanie. Jednakże wciąż grozi nam pokusa, pomieszania rzeczywistości boskiej i ludzkiej. Kościołowi dane było poznać owoce „sojuszu ołtarza z tronem”. Dlatego dobrze się stało, że podczas ostatniego soboru wyraźnie wybrzmiały słowa, iż Kościół nie posiada swojej nadziei w przywilejach otrzymywanych od władzy państwowej, nie utożsamia się żadną partią polityczną i nie łączy się z jakimś politycznym systemem /por. KDK 66/. Oczywiście ta stanowcza refleksja nie uwolniła nas od naszych ziemskich pokus. Bolą zatem wszelkie próby instrumentalnego wykorzystywania Kościoła do celów politycznych i jakiekolwiek formy jego upartyjnienia. Nawet wówczas, gdy płynie to z pobudek szlachetnych, które rodzą się z protestu przeciw braku sprawiedliwości i poszanowania prawa.

Apostołowie oburzyli się na Jakuba i Jana. Jednakże i w tym oburzeniu również kryje się pułapka. Jest ona widoczna w pysznych ambicjach, wypływających z faktu, że ktoś uprzedzał ich w kolejce po władzę. Jednakże rzeczywista istota problemu rozgrywa się na płaszczyźnie zrozumienia Ewangelii. Przecież ci apostołowie, którzy pałali oburzeniem, nie uchronili się od podobnych błędów. Pamiętamy jak Szymon Piotr mieczem chciał udaremnić pojmanie Chrystusa. Wówczas na nowo usłyszał on od Mistrza o kielichu, który ma pić.

Niewątpliwie nie chodzi by milczeć i być obojętnym wobec instrumentalnego traktowania Bożego Słowa. Takie milczenie byłoby grzechem zaniechania.

Chrystus wskazuje nam, że tym co nas chroni od zapętlenia w kolejne pokłady chorych ambicji i wzajemnych oskarżeń jest otwartość na poznanie i zrozumienie „drugiego” człowieka, jak i Boga. Taka postawa wypływa niewątpliwie z ducha Służby. Również „Syn człowieczy przyszedł po to aby służyć” celnikom, grzesznikom, synom Zebedeusza i także tym dziesięciu pozostałym z Szymonem Piotrem na czele. Uczmy się, aby i u nas było podobnie.