Co wolno Europie?

stachowiakPrzewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz wyraził opinię, że ostatnie wydarzenia w naszym kraju: “mają charakter zamachu stanu”. Jakkolwiek nie była to wypowiedź o charakterze oficjalnym, to wyszła jednak od jednego z najważniejszych polityków Unii Europejskiej i dlatego wywołała w Polsce zrozumiałe, żywe reakcje. Nie wnikając w problem oceny słuszności opinii niemieckiego polityka zastanówmy się przy tej okazji nad jedną tylko kwestią. Czy winniśmy przyjmować jako uprawnione opinie dotyczące spraw polskich wyrażane przez polityków, dziennikarzy czy urzędników europejskich? Niektórzy skłonni są każdą, szczególnie krytyczną, ocenę widzieć jako przejaw nieuprawnionej, agresywnej ingerencji w sprawy, które należą jedynie do nas. Inni widzą w takich ocenach szansę na wzmocnienie swej nadwerężonej w kraju pozycji politycznej. Pierwsi mają skłonność postrzegać tych drugich niemal jako spadkobierców gestapowskich konfidentów, drudzy zdają się z satysfakcją zacierać ręce w myśl powiedzenia „im gorzej tym lepiej”. Trudno o spokojne podejście do sprawy, obie zwaśnione strony polskiego sporu mają bowiem swój polityczny interes aby ją jątrzyć i podsycać.

Czytaj dalej