Poezja ciał niebieskich. O “Muzyce sfer” Janusza Drzewuckiego

„Muzyka sfer. Teksty o poetkach i poetach” to pierwsza, po dłuższej przerwie książka krytycznoliteracka Janusza Drzewuckiego. Pierwsza od czasu „Charakteru pisma”, poświęconego poetom Nowej Fali, wydanego nakładem biblioteki „Twórczości” w 2015 roku. Po drodze były jeszcze szkice o liryce w „Środku ciężkości” czy „Lekcje u Różewicza”, poświęcone w całości autorowi „Kartoteki”.

Anatomia poety. Biografia Zbigniewa Herberta autorstwa Andrzeja Franaszka

Herbert nie był Panem Cogito. Bywał zarówno małostkowy i bezwzględny, jak też szlachetny i szczery. W poezji uciekał do Wielkiego Piękna i czystej formy, ale w życiu zmagał się z kompleksami, zazdrością, w końcu z chorobą psychiczną. Andrzej Franaszek, specjalista od biografii, stworzył solidny, prawdziwy portret poety; bez wzruszeń, ale i bez banalnych rozliczeń. Pokazał nam Herberta w całej jego złożoności.

Nie przepadam za biografiami, szczególnie poetów. W zasadzie wolę poznawać artystów poprzez ich twórczość niż narracje wokół samej osoby. Ostatnio jednak trafiłem na dwie fenomenalne prace biograficzne – „Komeda. Osobista historia jazzu” Magdaleny Grzebałkowskiej i „Herbert. Biografia” Andrzeja Franaszka.

Choć zarówno książki, jak i style pracy obu autorów są skrajnie różne (biografistka Komedy jest reportażystką szukającą prawdy o człowieku w drugim człowieku, zaś redaktor „Tygodnika Powszechnego” to archiwista wydobywający opowieści z pożółkłych kart) to lektura wspomnianych publikacji sprawiła, że zarówno pionier jazzu, jak i autor „Barbarzyńcy w ogrodzie” stali się mi bliscy, prawdziwi, ludzcy; zeszli z wysokich pomników do osobistej szkatułki pamięci.

Czytaj dalej

Ksiądz na pełnej petardzie płynie pod prąd!

Książka Przemysława Wilczyńskiego „Życie pod prąd” nie jest biografią, jakiej można by się spodziewać po opisie życia ks. Jana Kaczkowskiego. Nie buduje pomnikowej postaci księdza, który „ratuje wizerunek polskiego kapłaństwa”. Pokazuje kapłaństwo jako ludzki wybór, który jak każdy inny niesie za sobą pewne następstwa, wahania i odpowiedzialności, ale też nie jest nigdy oczywisty i jasny w swoich źródłach. Musi być jednak, w pewnym momencie, świadomy.

Jasiek bawił się w księdza, nie była to jednak wyraźna zapowiedź kapłaństwa ks. Jana. Iluż dzieciaków – zainspirowanych majestatyczności mszy i barwnością ornatów –  bawiło się w „kościół”?

Pomiędzy Jaśkiem i Janem, był jeszcze Janek, zwykły nastolatek szalejący na imprezach. Przemysław Wilczyński kreśli realną, daleką od hagiografii, opowieść o ks. Kaczkowskim: od Jasia, poprzez Janka  po Jana, księdza “na poważnie, na pełnej petardzie”, który jednak nigdy nie szczędził uśmiechu. 

Czytaj dalej