Mądra miara rzeczy

Szkoda. Tak najkrócej mogę wyrazić swoją reakcję na brak w „Tygodniku Powszechnym” od paru numerów rubryki: „Wyznania człowieka apolitycznego”. Jak się zdaje, nie będzie jej już wcale. A refleksje Wojtka Bonowicza też nie co tydzień przeczytam. A ja tak lubiłam lekturę jednych i drugich… Nawet najlepsi nowi autorzy, których pismo słusznie zaprasza, mogliby chyba jakoś się zmieścić obok ulubionych dotychczasowych. „Człowiek apolityczny”, czyli profesor Marian Stala, był nie tylko chyba dla mnie głosem opinii, która zawsze dotykała sedna spraw i sięgała po miary ani kapryśne, ani urojone, tylko po prostu mądre. Więc żałuję, choć oczywiście na nic się to nie zda.

Właśnie mamy Tydzień Miłosierdzia, przeniesiony w polskim Kościele z jesieni na wiosnę. I tu znowu szkoda, ale czegoś, czego zabrakło, a nie, co zaginęło w mediach. Zabrakło wizji postawy miłosierdzia, która by nie ograniczała się do prezentowania własnej cnoty, ale uznała, że dzieli ją z nami, ludźmi Kościoła, wiele wspólnot wielu ludzi solidarnych, choćby bez etykiety chrześcijańskiej. Ja wiem, że Caritas jest sprawą wspaniałą, ale Tydzień Miłosierdzia to nie okazja do sięgania po chwałę, tylko do odkrywania wszystkich wspólnot w dzisiejszym świecie, który tak chętnie osądzamy, jako nie zasługujący na nic poza krytyką.

Czas na „Tu i teraz”, czyli o felietonistyce Józefy Hennelowej

Józefa Hennelowa publikuje felietony od 1981 roku. Na przestrzeni lat – najpierw pod wpływem wydarzeń politycznych, później za sprawą zmian zachodzących w redakcji – zmieniał się tytuł jej felietonowej rubryki. Na nowy początek, bo za taki wolno chyba uznać pojawienie się komentarzy Józefy Hennelowej na stronie internetowej Klubu „Tygodnika Powszechnego”, warto przypomnieć, co było wcześniej. Czytaj więcej »

Zmarła Ewa Szumańska

W wieku 90 lat zmarła Ewa Szumańska, autorka prozy i utworów dramatycznych, reportaży i słuchowisk radiowych. Od 1982 r. aż do chwili, gdy zdrowie nie pozwalało jej już pisać, była felietonistką „Tygodnika Powszechnego”.

Stulecie Kisiela w „Tygodniku Powszechnym”

Był najchętniej czytanym, choć znacznie rzadziej słuchanym publicystą PRL-u i początków wolnej polski. Komuniści nie widzieli powodu, żeby go słuchać, bo ciągle powtarzał, że jest ich wrogiem. W wolnej Polsce nie słuchali go przyjaciele, bo mówił, że się z nimi kompletnie nie zgadza. – kompozytora, publicystę, polityka, Autora „Tygodnika Powszechnego” przypomina w artykule wstępnym poświęconym Stefanowi Kisielewskiemu MICHAŁ URBANEK, biograf rodziny Kisielewskich. Czytaj więcej »

Kisiel, którego nie znałam

Przeczytanie, zaledwie pięć lat po śmierci, osobistych zapisków kogoś, kogo znało się przez pół wieku, jest przeżyciem, które trudno z czymkolwiek porównać. Ale w wypadku „Dzienników” Kisiela przeżycie to okazuje się dla mnie przede wszystkim zaskoczeniem. Tytuł, który nadaję zdaniom, w pełni oddaje to, co powtarzałam sobie po wiele razy nad grubym, bo prawie tysiącstronicowym tomem w trakcie lektury. Czytaj więcej »