Odnaleźć dziecko w sobie

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 30 grudnia 2018

NIEDZIELA ŚWIĘTEJ RODZINY

Łk 2, 41-52

Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jeruzalem na Święto Paschy. Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych uroczystościach, został młody Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego Rodzice. Przypuszczając, że jest wśród pątników, uszli dzień drogi i szukali Go między krewnymi i znajomymi. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do Jeruzalem, szukając Go.

Czytaj więcej »

Trudne pytania

Wielki Czwartek, 29 marca 2018 roku

J 13, 1-15

Było to przed Świętem Paschy. Jezus, wiedząc, że nadeszła godzina Jego, by przeszedł z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty, syna Szymona, aby Go wydał, Jezus, wiedząc, że Ojciec oddał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło, nim się przepasał. Potem nalał wody do misy. I zaczął obmywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany.

Czytaj więcej »

Pontyfikat pod znakiem miłosierdzia

Fot. Wikipedia/ Benhur Arcayan

Diagnoza Franciszka brzmi następująco: Brakuje konkretnego doświadczenia miłosierdzia. Tym czego potrzebuje człowiek, aby powstać, zmienić się, naprawić zło, po prostu żyć jest miłosierdzie. Potrzebujemy miłosierdzia, dlatego Franciszek wzywa, aby wręcz w sposób desperacki szukać choćby szczeliny, by móc ofiarować przebaczenie i miłosierdzie.

Czytaj więcej »

Słowa wobec przemocy

tu-i-teraz600

Mam dwie prośby. Właściwie nawet nie prośby, tylko pytania. Pierwsze do dziennikarzy telewizyjnych, tych najbardziej zaangażowanych w prowadzenie trudnych dyskusji: czy naprawdę nie potrafią już mówić z namysłem, to znaczy wolno i starannie? A ci „słuszni”, bezwzględnie przekonani o swojej prawdzie, czy nie potrafią słuchać nikogo poza sobą, zamieniając rozmowę w wielogłosowy jazgot, w którym nic już do odbiorcy nie dociera? Czytaj więcej »

Ostatnie słowo w kwestii uchodźców

Rajewski Bartosz - PortretPociąg relacji Szczecin – Koszalin odjeżdża ze stacji Szczecin Główny o godzinie 20.34. Jak zwykle spóźniony, wbiegam w ostatniej chwili i zajmuję miejsce obok dwóch rosłych mężczyzn. Wiek – ok. 25 lat. „Mamy problem z tymi uchodźcami” – zagaduje jeden z nich. „Tak, podobno u nas ma zamieszkać trzydziestu” – odpowiada towarzysz podróży. „Niech tylko się pojawią, to ich…” (tutaj pada słowo, którego nie wypada cytować). „Hahaha! Nie ma opcji! U nas trzydziestu brudasów? Katolickie mohery nigdy na to nie pozwolą! Hahaha!”. To tylko fragment rozmowy. Obaj panowie wysiadają w pięciotysięcznej miejscowości pod Stargardem Szczecińskim. Czytaj więcej »