Przemoc w Biblii

Zestawienie tytułowych pojęć może budzić w nas różnorakie skojarzenia, pytania, zdziwienie a nawet sprzeciw. Biblia dla ludzi wierzących jest księgą świętą, natchnioną, księgą przekazująca, jak wierzyć i jak żyć, a więc Słowem Bożym, albo jak to określił Karl Rahner, Biblia to „norma normans non normata” (norma normująca nie normowana), a jednak są w niej sceny, opowiadania, historie i obrazy pełne przemocy. Czy w opisach spisków, intryg, zabójstw, krwawych wojen i rzezi, człowiek wierzący może znaleźć dla siebie natchnienie?

 

Biblię po opisie stworzenia i grzechu pierworodnego otwiera scena bratobójstwa. W księdze Wyjścia mamy sceny przemocy opisujące eksterminację Żydów w niewoli egipskiej, ale i opis jak Mojżesz sięga po metody terrorystyczne, zabijając oprawcę swojego rodaka. Izrael w drodze do Ziemi obiecanej rozprawia się, ze wszystkimi ludami, które stają mu na drodze.

 

W księdze Jozuego eksterminacja miast i narodów ukazana jest jako wyraz woli Boga. Prawo nakładało klątwę herem na zdobyte miasta, w ramach tego prawa nie było litości nie tylko dla walczących mężczyzn, ale również dla kobiet i dzieci: „niczego nie zostawisz przy życiu” (Pwt 20,16b). Niemal na każdej stronie ksiąg Sędziów, Samuela, Królewskich, znajdziemy opisy bitew, intryg, przemocy.

 

W księdze psalmów znajdziemy również te złorzeczące, które w równie poetycki, co okrutny sposób wyrażają pełne pasji inwektywy wymierzone w wrogów psalmisty: „Boże, zetrzyj im zęby w paszczy” i dalej, „Niech przeminą jak ślimak, co na drodze się rozpływa” (z Ps 58), to jedne z łagodniejszych passusów.

 

Gdy w godzinkach pobożny lud śpiewa: „O mężna biołogłowo, Judyt wojująca”, widząc w Judycie prefigurację Maryi, raczej nie wyobraża sobie kobiety trzymającej własnoręcznie obciętą, ociekającą krwią, głowę Holfernesa dowódcy wojsk Nabuchodonozora.

 

Czy Nowy Testament, jest wolny od przemocy skoro w jego centrum stoi krzyż? A inwektywy, którymi posługiwał się Jezus: wszystkie „biada”, „precz”, odsyłanie przeciwników w otchłań piekielną (Mt 25, 41), przecież też niewiele maja wspólnego z uprzejmą wymianą zdań. Czy wreszcie wizja apokaliptycznego Zwycięzcy, Pana Panów, który paść będzie [narody] rózgą żelazną (Ap 19, 15) jest wyrazem łagodności?

 

Jak pogodzić świętość tej Księgi z okrucieństwem które opisuje, i z językiem przemocy, który używa? Wielu faktycznie nie radzi sobie z tym faktem i gorszy się okrucieństwem zawartym w Piśmie Św. A może nie do końca rozumiemy Biblię skoro się nią gorszymy, lub posługujemy się nią dla usprawiedliwienia najniższych pobudek, agresji i przemocy?

 

Przemoc jako problem teologiczny

 

Biblia nie tylko opisuje przemoc ludzką, ale też rysuje obraz Boga jako mściciela: „zazdrosnym i mszczącym się Bogiem jest Pan” (Na 1,1n), wojownika: „pochwyć tarczę i puklerz i powstań mi na pomoc. Rzuć włócznią i toporem na moich prześladowców (Ps 35,1n), a wreszcie jako postać pełną grozy, której bliskość wywołuje lament: „Biada mi! Jestem zgubiony!” (Iz 6,5).

 

Może zatem miał rację Marcjon, pierwszy heretyk, który ok. 140 r. dokonał „oczyszczenia Pisma Św.”, twierdząc, że Bóg Starego Testamentu, Bóg Stwórca, to Bóg despotyczny, wojownik, pełen gniewu i przemocy. Z tego powodu wyłączył z Pisma Świętego cały Stary Testament , ale i część Nowego, wszystko co wiązało się z Bóg Starego Testamentu. A może racje mieli ojcowie soborowi, którzy w ramach reformy wyrzucili z liturgii godzin psalmy złorzeczące (Ps 58, 83, 109)? Enzo Bianchi („Bóg i przemoc”) ostrzega przed pokusą hipokryzji, objawią się ona wówczas, gdy uznajemy się za lepszych, bardziej ewangelicznych niż niektóre fragmenty Pisma Świętego. Tym samym poddaje krytyce uleganie gustom jako metodzie rozwiązania problemu przemocy w Biblii. Ta księga wymaga studium, katechezy wyjaśnienia, domaga się zaufania, a nie oczyszczenia.

 

Wersety złorzeczące w psalmach, jeżeli czytane są w sposób właściwy, nie powinny nas gorszyć, ale winny stanowić lekcję. Widzimy w nich, że psalmista przejawia ogromną cierpliwość. Nie wprowadza sprawiedliwości na własną rękę, nie odwołuje się do instrumentów przemocy, wręcz przeciwnie powstrzymuje instynkt zemsty, który w nim drzemie, powierzając się jedynie Bogu.

 

Klaus-Stefan Krieger (Przemoc w Biblii), próbując wyjaśnić pochodzenie wojowniczych i przemocowych wyobrażeń Boga, stawia następującą tezę: Izrael, aby przetrwać prowadził liczne wojny i podboje, musiał zatem wyjaśnić swoją przemoc przed samym sobą i przed innymi, stąd przedstawiał swojego Boga jako wojownika zyskując tym samym religijne umocowanie swojego agresywnego zachowania.

 

Przemoc jako problem antropologiczny

 

Tematyka przemocy w Biblii, jak twierdzi Norbert Lohfink (Il Dio della Bibbia e la violenca), jest dominującym problemem antropologicznym, zauważa, że „żadna aktywność ludzka nie jest tak często wymieniana jak przemoc”. Jednak prawdziwym problemem jest fakt, że temat przemocy splata się w niej z innym tematem jakim jest religia oraz wiara i historia zbawienia, tak bardzo, że czytelnik może popaść w trudność oddzielenia jednego tematu od drugiego. Wielu, faktycznie nie podejmuje się tego trudu, dostrzegając w religii źródło przemocy.

 

Niejednokrotnie historia odnotowywała i nadal odnotowuje jak Bóg jest wciągany w interesy poszczególnych ludzi, przywódców i narodów. Pokusa, aby uczynić Boga adwokatem swoich egoistycznych dążeń okazuje się niezwykle silną. Dzieje się tak zwłaszcza wówczas, gdy człowiek sięga po zło i przemoc, ponieważ te, w sposób oczywisty, domagają się usprawiedliwienia. Najwyższą formą usprawiedliwienia jest ostatecznie Bóg. W ten sposób wciąż tworzymy sobie obraz Boga na nasze własne podobieństwo i pod bieżące zapotrzebowanie, nie licząc się ani z Bogiem ani z drugim człowiekiem. Proces instrumentalizacji Boga staje się szczególnie groźny wówczas, gdy czynią to grupy ludzkie, partie, przywódcy i całe narody.

 

Kilka przykładów: Król Jozjasz, władający Judeą (639-609r. przed Chr.) usprawiedliwienia ekspansywnej polityki podbojów doszukiwał się w w prawie wojny zawartym w księdze Powtórzonego Prawa. Czytamy w niej: ”Jeśli się udasz na wojnę przeciw twemu wrogowi, (…) nie lękaj się ich, gdyż z tobą jest Pan, Bóg twój”. (Pwt 20,1;16). Czy może zatem dziwić fakt, że „Deus lo volut”, (Bóg tak chce) było zawołaniem wojennym krzyżowców, że „Gott mit uns” (Bóg z nami) było wygrawerowane na klamrach Wermachtu lub, że politycy wczoraj i dziś, aby przeforsować swoje plany powołują się, na Boga, religię, lub swoje księgi święte w zależności od wyznawanej religii?

 

Mechanizm jest wciąż taki sam. Człowiek usiłuje religią usprawiedliwić swoje dążenia, a ostatecznie przekonać siebie i innych, że Bóg tak chce. Czy tej pokusie usprawiedliwiania przemocy uległ również biblijny Izrael? Czy „Emmanuel” Bóg z nami z księgi proroka Izajasza (7,14) nie jest reminiscencją odwiecznej pokusy, aby Boga uczynić adwokatem swoich interesów, a potem stosowania przemocy, prowadzenia wojen i podbojów? To pytania które domagają się odpowiedzi.

 

Eugen Drewermann (Chrześcijaństwo i przemoc), niemiecki teolog i psychoanalityk, dokonał interpretacji tekstów biblijnych w świetle psychologii głębi. Wychodzi od ogólnego spostrzeżenia o charakterze psychologicznym, że współżycie międzyludzkie naznaczone jest rywalizacją i strachem. Człowiek poprzez grzech pierworodny utracił więź z Bogiem, a tym samym uznanie i przychylność Boga. Chcąc odzyskać Jego akceptację składa ofiary (symbolizuje to ofiara Abla). Dążenie do uzyskania przychylności Boga wywołuje jednak wśród ludzi rywalizację i budzi wrogość. Oto mechanizm, który doprowadził Kaina do zbrodni. Drewermann zwraca uwagę, że przemoc to nie tylko problem etyczny, ale również psychologiczny, i że bez dotarcia do przyczyn, samo moralizowanie nie usunie jej źródeł. Potrzeba zbawienia, wybawienia, od przemocy.

 

Aby przezwyciężyć egzystencjalny lęk przed przemocą człowiek ma do wyboru dwie drogi: powierzyć swój los Bogu, to droga  wyzwolenia się od przemocy; drugą drogę symbolizuje postać Lameka (potomka Kaina), polega ona na tym, że człowiek sam musi zagwarantować sobie bezpieczeństwo w oparciu o siłę i przemoc. Tak brzmi przesłanie Lameka: Gotów jestem zabić człowieka dorosłego, jeśli on mnie zrani, i dziecko – jeśli mi zrobi siniec! Jeżeli Kain miał być pomszczony siedmiokrotnie, to Lamek siedemdziesiąt siedem razy (Rdz 4, 23b-24). Przed agresją ma chronić groźba jeszcze większej przemocy. Od mitycznego Lameka do dzisiaj świat działa według tej samej, wciąż modyfikowanej zasady: civis pacem parabellum (łac. chcesz pokoju szykuj wojnę), ale to nie potomkowie Lameka staną się protagonistami historii zbawienia.

 

Czy przez fakt, że Biblia demaskuje mechanizm przemocy, może być oskarżana o nakręcanie spirali przemocy? Biblia ukazuje człowieka takiego jakim jest, historia zbawienia, to długi proces przechodzenia od miecza do lemiesza (por. Iz 2,4) i wciąż trwa.

 

Przemoc w Biblii – spotkanie z ks. Januszem Lemańskim

Szóste spotkani Klubu „TP” w Słupsku odbyło się pod hasłem „Przemoc w Biblii”. Temat, który może budzić różnorakie skojarzenia, zdziwienie, a nawet sprzeciw, a jednak przyciągnął wielu uczestników (ok. 70 osób). „Przemoc” to słowo, które oskarża Pismo Św., czy człowieka, to problem teologiczny czy antropologiczny? Była to okazja, aby z pomocą biblisty odnaleźć odpowiedź na wiele tego rodzaju pytań. Gościem był ks. prof. dr hab. Janusz Lemański, wybitny biblista, wykładowca Pisma Św. na Uniwersytecie Szczecińskim i w WSD w Koszalinie. Spotkanie prowadził  Michał Rychert. Spotkaniu towarzyszyła promocja książki: Enzo Bianchi, Bóg i przemoc, Wydawnictwo W drodze, (tłm. M. Rychert), Poznań 2018 r.

Ordo caritatis A.D. 2017

Być może ktoś już znalazł się w takiej niezręcznej sytuacji towarzyskiej kiedy komuś przy posiłku zbyt głośno się odbije… Chwila napiętej ciszy i spojrzenia lądują na czerwieniącej się (lub nie…) twarzy „winowajcy”. Nietaktowna sytuacja narasta, a zamiast prostego „przepraszam”, autor niezręczności zaczyna tłumaczyć i usprawiedliwiać swoje fizjologiczne faux-pas. Czytaj więcej »