Posted on: 23 stycznia 2014 Posted by: Karolina Żak Comments: 0

klub_tp_logo_berlin_200Podczas spotkania berlińskiego Klubu „Tygodnika Powszechnego”, które odbyło się 8 stycznia 2014 r., poruszony został temat sytuacji osób rozwiedzionych w Kościele katolickim.

Spotkanie rozpoczęło się od przypomnienia (w oparciu o Kodeks Prawa Kanonicznego oraz adhortację Familiaris Consortio autorstwa Jana Pawła II) nauczania Kościoła o nierozerwalności małżeństwa, jego stanowisku wobec osób rozwiedzionych i zaleceniach kierowanych do duszpasterzy. W dyskusji pojawiły się głosy wskazujące na występowanie niespójności w stanowisku Kościoła, który dopuszcza do sakramentów osoby rozwiedzione żyjące w ponownych związkach pod warunkiem, że nie dopuszczają się cudzołóstwa. Pytanie, które rodzi się wobec tego warunku, to dlaczego tyle uwagi przykłada się do wymiaru cielesnego małżeństwa, a pomija się np. jego sferę duchową? Pojawiły się również przykłady duszpasterzy, którzy w swojej działalności nie wcielają nawoływania Kościoła do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by osoby rozwiedzione nie czuły się odłączone od niego, m.in. odmawiając ochrzczenia ich dzieci.

Przytoczone zostały również cytaty z Pisma Świętego, w których Jezus mówił o małżeństwie i rozwodach. Rozważając te słowa, dotknięta została kwestia definicji małżeństwa i wpływu kultury na jej kształtowanie. Uczestnicy spotkania zauważyli, że słowa Jezusa osadzone były w zupełnie w innych realiach, niż te, w których teraz żyjemy. Ówczesne małżeństwo było swego rodzaju umową społeczną zawieraną pomiędzy przyszłym mężem a rodzicami kandydatki na żonę, często z pominięciem jej opinii, zaś obecne prawo kanoniczne Kościoła mówi, że warunkiem koniecznym zaistnienia małżeństwa jest m.in. wolność w podejmowaniu decyzji o małżeństwie obojga stron. Spostrzeżenie to stało się okazją do dyskusji na temat instytucji stwierdzenia nieważności małżeństwa. Rozstrzygane były kwestie jej społecznego odbioru i wpływu coraz większej jej popularności na sposób postrzegania małżeństwa przez katolików. Natomiast po bliższym zapoznaniu się z procedurą stwierdzania nieważności małżeństwa uznano, że obecny sposób orzekania, opierający się na zeznaniach małżonków oraz świadków w sprawach sprzed kilku czy nawet kilkunastu/kilkudziesięciu lat, może sprzyjać nadużywaniu tej instytucji. Nadużywaniu niekoniecznie świadomemu, gdyż skłóceni małżonkowie mogą podświadomie zniekształcać obraz wydarzeń z przeszłości.

Na koniec zwrócono uwagę na źródła powszechności rozważanego problemu, wśród których wymienione zostały niewystarczające przygotowanie narzeczonych do małżeństwa oraz coraz częściej obserwowany brak chęci do przezwyciężania kryzysów, prowadzący do rozpadu rodziny. Zgodnie uznano, że w większości parafii tzw. kurs przedmałżeński jest formalnością i nie pomaga w rozeznaniu, czy decyzja o ślubie jest decyzją właściwą, zaś kursy sprzyjające lepszemu poznaniu się narzeczonych i ujawnieniu możliwych sytuacji konfliktowych są rzadkością. Podobnie trudno dostępne są kursy dla małżeństw, uczące np. radzenia sobie z konfliktami, czy choćby parafialne poradnie rodzinne, bardzo pomocne, gdy do rozwiązania problemu potrzebny jest mediator. W rozważaniach na temat tzw. kryzysu małżeństwa podkreślono też rozpowszechniającą się niechęć do legalizacji związku, nawet wśród par posiadających już potomstwo, wynikającą zarówno z laicyzacji społeczeństw (polskiego oraz niemieckiego), jak również z obawy przed złożeniem zobowiązań na całe życie.

comments

Leave a Comment