Posted on: 15 czerwca 2017 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa
15 czerwca 2017 roku
I CZYTANIE: Pwt 8,2-3.14b-16a. II CZYTANIE: 1 Kor 10,16-17. EWANGELIA: J 6,51-58

Jezus powiedział do Żydów: Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata. Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: Jak On może nam dać /swoje/ ciało do spożycia? Rzekł do nich Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak
i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki.

Jakiś czas temu, gdy wraz z innymi księżmi przygotowywałem się w zakrystii do Mszy św., przed samym wyjściem do ołtarza zapytałem czy wychodzimy dwójkami, czy może wszyscy razem przyklękniemy przed tabernakulum. Wtedy jeden z kolegów, co wzbudziło moje ogromne zdumienie, powiedział z przekąsem: „Wy tam na tym zgniłym zachodzie już nie klękacie przed Najświętszym Sakramentem, ale u nas w Polsce na szczęście jeszcze się klęka”. Czy aby na pewno?

Jest taki wyjątkowy dzień w ciągu roku, kiedy Bóg wychodzi na ulice świata w procesji Bożego Ciała. Nie ma ona jednak i nie może mieć nic wspólnego z manifestacją katolickiej siły. Nie może też być swoistym pełnym folkloru spacerem z monstrancją, czy też chęcią zawłaszczenia przestrzeni publicznej przez Kościół.

Boże Ciało jest przede wszystkim po to, byśmy na nowo nauczyli się rozpoznawać Boga w naszej codzienności, abyśmy uczynili ją bardziej na Boga wrażliwą. Być może wciąż towarzyszy nam pytanie z dzieciństwa: Czy Bóg się cieszy? Wychodzi wszak do świata, który sobie doskonale bez Niego radzi. Świat namawia nas, byśmy poszli w jego ślady. Zostaw Boga w kościele – mówi. Zamknij Go w tabernakulum – powtarza. Schowaj w zakrystii! Nie nieś Go do świata, On ci przecież nie da chleba. Przynajmniej nie ześle z nieba chleba, jak manny – mówi świat. Zostaw Boga! Niech się nie męczy!

Boże Ciało jest też po to, byśmy odzyskali dziecięcą niewinność, splamioną najczęściej różnymi, wcale nie najmądrzejszymi decyzjami. Bo czyż idąc każdego roku w procesji nie robimy rachunku sumienia, pytając gdzieś w głębi serca samych siebie, ile jeszcze zostało w nas z tej szlachetności, która była w nas, gdy w tej samej procesji szliśmy 5, 15, 30 a może i 50 lat temu? Podobne pytania być może rodzą się także w sercach tych, którzy w procesji od dawna nie idą, a tylko z daleka ją biernie obserwują, czasem złośliwie komentując.

Święto Bożego Ciała i związana z nim procesja jest też naszą modlitwą, która wypływa z głębokiego i szczerego pragnienia, by uświęcenie, które dokonuje się w czasie każdej Eucharystii przedłużyć, wynieść je poza mury kościoła, by ogarnąć nim wioski i miasta, pola uprawne, nasze domy oraz wszystko co otacza człowieka wierzącego. To nasza modlitwa, by błogosławieństwo, które przynosi Jezus w Eucharystii ogarnęło wszystkie przestrzenie naszego życia.

Każdego roku, gdy wychodzimy na ulice z Jezusem utajonym w Najświętszym Sakramencie, na nowo przypominamy sobie i innym, że Bóg naprawdę jest z nami i zawsze nam towarzyszy. Bo nie brakuje w naszym życiu takich momentów, kiedy gęstniejący mrok spowija umysł, a smutek zaciska się wokół piersi i serca niczym wąż, wyciskając łzy z naszych oczu do ostatniej kropli. Boże Ciało przypomina nam, że On cały czas jest pośród nas fizycznie obecny w swoim Ciele i swojej Krwi. To bardzo ważne, zwłaszcza w momentach próby.

Jezus także przeszedł swoją próbę. Nim jednak ją rozpoczął, zrobił coś niesamowitego – w czasie Ostatniej Wieczerzy podzielił się Sobą z tymi, którzy sami byli słabi i potrzebowali wzmocnienia. Eucharystia jest nam dana w bardzo konkretnym momencie życia Jezusa. Dzieje się to wtedy, gdy Jezus odczuwa lęk, kiedy staje się kapłanem i ofiarą. To jest moment, w którym uczy nas, że Bóg nie opuszcza swoich dzieci w chwilach próby, wręcz przeciwnie – staje się jeszcze bardziej obecny. Daje nam Siebie w postaci chleba i wina. Możemy po prostu Go zjeść. Jako słabi, grzeszni, zalęknieni, doświadczający próby, uginający kolana życia pod ciężarem codziennego krzyża, możemy posilić się samym Bogiem, możemy zjednoczyć się z Nim w Eucharystii.

Nasz Bóg naprawdę jest z nami. Idąc w eucharystycznej procesji, nieważne czy pierwszy czy pięćdziesiąty pierwszy raz, warto przypomnieć sobie te wszystkie momenty, w których Bóg objawił się w naszym życiu, ocalił od nieszczęścia, zesłał błogosławieństwo, wskazał drogę, okazał troskę. Przypomnieć i podziękować.

Kilkanaście miesięcy temu, ksiądz posługujący w jednej z londyńskich polskich parafii, jak co miesiąc, w pierwszy piątek miesiąca odwiedzał chorych. Pana Jezusa ukrył w złotym naczynku i umieścił w bursie, którą skrzętnie schował pod kurtką. Nie miał sutanny, a koloratkę zasłaniał szalik. Jak wielkie było jego zdziwienie, gdy w metrze mijał obcą kobietę, która widząc go, upadła na kolana, by pozdrowić Jezusa. Nie mogła wiedzieć, że mija księdza. Tym bardziej nie mogła wiedzieć, że mija księdza niosącego Najświętszy Sakrament. A jednak uklękła. Skąd wiedziała? Czy miała jakieś cudowne widzenie, doświadczenie obecności Boga? Procesja Bożego Ciała jest także po to, byśmy na nowo uczyli się przed Bogiem klękać. I w Polsce i w każdym innym miejscu na świecie.

Boże Ciało z procesją eucharystyczną jest szczególnie ważne dla nas, żyjących na emigracji. Mieszkając bowiem poza Ojczyzną, bardzo dotkliwie odczuwamy brak tego, do czego w Polsce wszyscy od dawna przywykli. Gdzieś w głębi serca, klęcząc przed Najświętszym Sakramentem, nucimy wówczas: „Śpiewa Ci obcy wiatr, zachwyca piękny świat, a serce tęskni, bo gdzieś daleko stąd, został rodzinny dom, tam jest najpiękniej… Święty, święty, święty – Pan Bóg zastępów…  Amen.

comments

Leave a Comment