Posted on: 17 maja 2015 Posted by: ks. Andrzej Perzyński Comments: 0

perzynski_a(Mk 16,15-20)
I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony. Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie. Po rozmowie z nimi Pan Jezus został wzięty do nieba i zasiadł po prawicy Boga. Oni zaś poszli i głosili Ewangelię wszędzie, a Pan współdziałał z nimi i potwierdził naukę znakami, które jej towarzyszyły.

Wytartym truizmem jest stwierdzenie o wieloznaczności biblijnego terminu „świat”. W modlitwie z Wieczernika nie mówi się o materialnej rzeczywistości, o dobrym i nieopisanie pięknym dziele Stwórcy z księgi Genesis; o rzeczywistości tak bardzo umiłowanej, że pisane jest jej zachowanie, odnowienie i chwalebne przemienienie: „widziałem nowe niebo i nową ziemię”. Biblia nigdy nie odcinała si od stworzonego świata, dobrego dzieła Boga. Równocześnie jednak nazywa szatana „księciem tego świata” i mówi o realnej, sprawdzalnej rzeczywistości zła wplecionej w stworzony świat i sprawiającej, że równocześnie stał si on  miejscem groźnym i pełnym rozpaczy.

Tej rzeczywistości zła nie da si wypreparować i oddzielić jak częstokroć niemożliwe jest wypreparowanie rozsianych komórek rakowych z organizmu ludzkiego. Używa się więc tego samego terminu: świat. I my w gruncie rzeczy świetnie wyczuwamy, o co tu chodzi. Stwierdzając eufemicznie „taki jest świat” – mamy w  oczach nie tylko majestat galaktyk, ale także cmentarną pustkę przestrzeni; na ziemi nie tylko wielką urodę stworzeń ale także okrucieństwo praw przyrody. Rzeczywistość ludzkiego świata jest nie tylko rzeczywistością twórczej pracy, poezji, sztuki czy świętości; jest to także rzeczywistość odrażających wynaturzeń, kłamstwa, przemocy, strachu, hipokryzji i konformizmu. Taki jest świat, zaś jego prawa, rzeczywiste prawa – najczęściej nic wspólnego nie mają ani z prawem Bożym, ani też ze wzniosłymi wskazaniami nauczycieli moralności.

To nie jest Jego świat. On nie jest z tego świata. I tych kilkunastu ludzi w Wieczerniku też nie było z tego świata. A nie musi się nosi stempelka na czole, aby być z nimi. Każdy dobry ludzki odruch i każda sprawiedliwość, prawość postawy i bezinteresowność sprzeciwiają się temu światu; i tak jest on w sobie podzielony i rozdarty. Jeśli się trzeźwo przejrzy historię ludzkości, w której zło ani razu nie dało si pognębić wszelkim procesom kulturowym, zmieniając tylko błyskawicznie formy swej manifestacji – widzi się jasno także i ową nienawiść, którą darzył świat tych wszystkich, którzy się mu sprzeciwiali. Kiedy zaś z równą trzeźwością liczy się ograniczone ludzkie siły, kruchą wierność, mądrość zawodną – przychodzi pytanie, na co właściwie liczyli ci ludzie zebrani w Wieczerniku?

A Jan, syn Zebedeusza, ukochany uczeń Jezusa, tęga przecież głowa i wyćwiczona – mówi nagle jak dziecko: „zawierzyliśmy miłości”.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

comments

Leave a Comment