Posted on: 30 kwietnia 2013 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

W niedzielę, 28 kwietnia, wieczorem słuchałam radia toruńskiego akurat, gdy autor książek o tematyce historycznej (w trakcie audycji nie powtórzono jego nazwiska, i choć się domyślam, kim był prelegent, ponieważ nie jestem tego zupełnie pewna, nie mogę podać jego nazwiska) ubolewał po wielokroć, z wielką emocją, że w polskich relacjach o Holocauście przemilcza się uporczywie i tendencyjnie fakt udziału samych Żydów w eksterminacji braci. Widział w tym zdecydowanie złą wolę i chęć usprawiedliwiania tej tragicznej kolaboracji. Tymczasem dzień wcześniej, 27 kwietnia, ukazał się w „Gazecie Wyborczej” obszerny esej Adama Michnika o książkach historyka żydowskiego Raula Hilberga, który właśnie tym tematem zajmował się przede wszystkim opisując kolejne działania Judenratów i policji żydowskiej w gettach różnych miast. Nikt jednak w radiu toruńskim nie zderzył ze sobą obu faktów. Kto nie czytał „Gazety” w sobotę, a słuchał radia w niedzielę, otrzymywał przekaz zupełnie fałszywy. Oczywiście autor toruński mógł być nagrany przed sobotą, ale przecież jest rzeczą podstawową każdego medium, by jego przekaz był prawdziwy w momencie nadawania.

Jedna z najważniejszych książek Jana Pawła II nosi tytuł „Pamięć i tożsamość”. Poświęcona jest właśnie roli pamięci w tworzeniu świadomości, bycia wewnątrz wspólnoty narodowej, co stanowi jedno z najcenniejszych ludzkich przeżyć. Tylko że w naszym dzisiejszym świecie pamięcią steruje przede wszystkim przekaz medialny. A w przekazie medialnym rządzi wiele czynników sprawczych, które rozstrzygają, co odbieramy. Jeżeli coś się wydarza, a nie ma przy tym sprawozdawcy lub kamery, do ilu ludzi dotrze informacja o tym? Jest rocznica, o której piszą na jednych łamach, ale na kilkunastu innych nie wspomną ani słowem. Kto ją zauważy, nawet jeżeli jakaś wspólnota świętowała ją z największym przejęciem? Jest ważny temat, o którym można by się wiele dowiedzieć od znawców. Kto rozstrzyga, że zostaną zaproszeni ci najlepsi, a nie ci najbardziej sympatyczni dla gospodarzy studia albo redakcji? Itd., itd.

Jest w „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza krótkie zdanie, które nie daje mi spokoju. Autor streszcza tam dramatyczne wydarzenia wojny kozackiej jakby w przyspieszonym tempie i pisze między innymi: „Tysiące ginęły bez pamięci i bez śladu”. Zawsze przypomina mi się to zdanie, gdy myślę o gęstwie wydarzeń, z której dziennikarstwo wykrawa swoje skrawki świata. Czy na pewno prawdziwego?

comments

Leave a Comment