Posted on: 13 maja 2015 Posted by: Aleksandra Francuz Comments: 0

„Jiro śni o sushi”. Z pewnością ten film mówi o pietyzmie. Jiro, laureat prestiżowych konkursów kulinarnych, od siedemdziesięciu lat pracuje nad stworzeniem doskonałego sushi. Celebruje to zajęcie, dba o  każdy detal, o najmniejsze włókno mięsa, ćwiartuje, wycina kęsy, wiąże smaki i wciąż niestrudzenie rozmyśla nad formą, kształtem i strukturą, śni i zapisuje swe surowe wizje.

Sushi to kompozycja odzwierciedlająca japoński styl życia. Powinna wyrażać tęsknotę za harmonią umysłu i duszy, pracy rąk i serca. Czy to napięcie – zrodzone z treści (proporcji) życia nie dających się pogodzić – można zespolić? Tokijczyk, choć sporo już wie o technice przygotowania potraw, przyznaje skromnie, że znajduje się dopiero na początku drogi, że to, nad czym pracuje, czemu swe życie poświęca, jest  misteryjne, wymaga namaszczenia, dotyku pełnego czułości, twórczej wyobraźni, niespiesznego rytmu. Jiro, napominany przez sny, jest uważnym czytelnikiem profetycznej symboliki. Wypełnia zmysłową treścią senne obrazy.  Przypomina starszego dżentelmena z opowieści Capote’a, pana Mariko, właściciela kwiaciarni w Nowym Orleanie, shokunina, estetę, wyraziciela „czystego, absolutnego stylu”, wprowadzającego w świat utkany z barwnej materii: złożony z „latających ryb bujających się na drucikach, z makiety ogrodu pełnej lilipucich kwiatów i pierzastych  średniowiecznych zwierząt”. Capote odnajduje źródło myślenia o doskonałości w codziennej komunikacji Japończyków, chcących upodobnić swą mowę do poezji: „japońskie poczucie stylu jest efektem zebrania długiej i pięknej myśli estetycznej. Chociaż, jak wspominał Arthur Waley, głównym podłożem tej myśli jest lęk – lęk przed dosłownością, wymownością – stąd jedno źdźbło trawy opisuje cały wszechświat lata, odrobinę spuszczony wzrok sugeruje najgłębszą namiętność.”

 

comments

Leave a Comment