Posted on: 21 czerwca 2014 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

bartek_rajewskiXII Niedziela Zwykła
(Mt 10,26-33)

Jezus powiedział do swoich apostołów: Nie bójcie się ludzi. Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach! Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle. Czyż nie sprzedają dwóch wróbli za asa? A przecież żaden z nich bez woli Ojca waszego nie spadnie na ziemię. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone. Dlatego nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli. Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie.

Piosenka Varius Manx pt. „Pocałuj noc” zajmuje wysokie miejsce w mojej prywatnej liście przebojów. Prosty, popkulturowy utwór z lat 90-tych nie tylko przypomina mi wakacje w słonecznym Świnoujściu i dziecinne marzenia o byciu „młodym wilkiem”. Przede wszystkim mobilizuje mnie do refleksji nad kwestią fundamentalną – czy jeszcze jestem sobą, czy może koniunkturalnie już przywdziałem maskę, która pozwala mi odgrywać tę czy inną rolę życiową tak, aby osiągnąć jakąś korzyść, lub przynajmniej nie ponieść straty.

Coraz częściej za przynależność do Kościoła, do wspólnoty uczniów Chrystusa przychodzi nam płacić dużą cenę. Może jeszcze nie doświadczamy bezpośrednich prześladowań prowadzących do męczeństwa, ale już dyskryminacji, wyśmiewania, poniżanie każdy z nas, jeśli nie doświadczył, z pewnością może się spodziewać. Co więc zrobić w sytuacji granicznej, kiedy za wyznanie „znam Jezusa” może nas spotkać niemiłe doświadczenie? Pozostać sobą, wyznać wiarę, przyznać się do Jezusa, czy może, nie ryzykując ewentualnych strat, przywdziać maskę i udawać obłudnie, że się Mistrza nie zna? Klarowną wskazówkę znajdujemy w dzisiejszej Ewangelii: „Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie” (Mt 10,33).

Hipokryzja to jedno z tych moralnych zwyrodnień, które jest szczególnie rażące w przypadku chrześcijan. Takiego chrześcijanina, który lęka się wyznać swoją wiarę, nie staje w jej obronie, a w skrajnej sytuacji nawet odcina się od swoich poglądów, nazywamy obłudnikiem.  Greckie słowo tłumaczone na „obłudnik” (hypokrités) znaczy „ten, kto odpowiada”, i określano nim m.in. aktora scenicznego. Aktorzy greccy i rzymscy nosili wielkie maski z urządzeniem wzmacniającym siłę głosu. Dlatego słowa hypokrités zaczęto best online casino używać przenośnie w odniesieniu do kogoś, kto stwarza pewne pozory albo prowadzi fałszywą grę.

Z niepokojem obserwujemy, zwłaszcza w ostatnim czasie, jak hipokryzja i obłuda zżerają od środka nasze społeczeństwo, począwszy od szczytów władzy. Pozwalają zmieniać poglądy, podpisać się pod każdym wyznaniem wiary, brać udział w różnorakich obrzędach, wprowadzać przeciwnika w błąd. Byle tylko osiągnąć własny interes. Ludzie zakładają maski, zapominając, że prawdziwe intencje zawsze ujrzą światło dzienne. Czytamy bowiem w Ewangelii, że „Nie ma nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć”.

Słowo Boże jest zawsze aktualne. Bóg mówi do nas w kontekście naszego życia także i tym razem. Przesłanie płynące z dzisiejszej liturgii Słowa odczytuję, jako wezwanie do przeciwstawienia się hipokryzji i obłudzie we wszystkich wymiarach naszego życia: najpierw osobistego, a później społecznego, politycznego, religijnego etc. Bóg mówi do nas, że warto być sobą, warto być wiernym swoim przekonaniom i poglądom, nawet mimo lęku, który może zrodzić się w przypadku ewentualnego zagrożenia. Nie można być chrześcijaninem i konformistą! Człowiek jednak, nie chcąc być sponiewieranym, wyśmianym, zranionym, nierzadko kluczy i udaje tego, kim nie jest.  „Nie bójcie się ludzi” – mówi dzisiaj do nas Chrystus (Mt 10,26).

Przykładem takiej postawy wierności wyznawanym poglądom i wartościom, nawet za cenę wykpienia i dyskryminacji, są lekarze podpisujący „deklarację wiary”. Wykształceni ludzie powołują się na Boga i wartości „rodem ze średniowiecza”. To sól w oku świata, który chce o Bogu zapomnieć. Nie przystoi dzisiaj powoływać się na Boga i wartości chrześcijańskie. To takie niemodne, „moherowe” wręcz. Próbuje nam się wmówić, że możemy wierzyć w co chcemy, ale ta wiara nie może przekładać się na nasze życie. Nie można jednak sfery wiary oddzielić od sfery życia. Jeśli tak się dzieje, mamy do czynienia z moralną schizofrenią, hipokryzją, obłudą! Wiara ma nie tylko przenikać nasze życia, ale powinna również oddziaływać na innych. Nie możemy podawać się za uczniów Chrystusa, a jednocześnie żyć taki zachowywać się w taki sposób, jakby Go nie było. To właśnie jest hipokryzja, przed którą ostrzega nas dzisiaj Chrystus.

Człowiek, który potrafi być sobą zawsze i wszędzie, to człowiek wolny. Nie musi sznurować sobie ust, zakładać maski, aby powstrzymać się od mówienia o własnych przekonaniach. Wolność płynąca z bycia autentycznym, pozwala nam natomiast na afirmację własnych poglądów, myśli, również i grzechu. Warto być wolnym. Hipokryzja zniewala.

Spróbuj choć raz odsłonić twarz

I spojrzeć prosto w słońce

Zachwycić się po prostu tak

I wzruszyć jak najmocniej

Nie bój się bać, gdy chcesz to płacz

Idź szukać wiatru w polu

Pocałuj noc, najwyższą z gwiazd

Zapomnij się i…

…tańcz

comments

Leave a Comment