Posted on: 26 października 2020 Posted by: Marcin Pera Comments: 0

„Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni Synami Bożymi będą nazwani” (Mt 5, 9) – powtarzam sobie od dwóch dni, by spróbować poszukać odpowiedzi na pytanie jak dziś Kościół czyni pokój?

Słyszę bowiem, że przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski i jego zastępca dziękują Trybunałowi Konstytucyjnemu za wyrok w sprawie ustawy aborcyjnej. Jak w tej sytuacji wierzyć biskupom, którzy uparcie twierdzą, że dystansują się od tej czy innej władzy, jednocześnie śląc wyrazy wdzięczności do instytucji, która leży dziś na głównej osi sporu i podziałów pomiędzy Polakami, a wielu ekspertów uznaje wyroki obecnego TK za nieważne? A także: czy biskupi owi nie zdawali sobie sprawy, że takie słowa jedynie wzmogą niepokoje społeczne oraz niechęć do Kościoła, nie tylko instytucjonalnego?

Gdzie indziej, na Facebooku dziwuje mnie głos kapłana, który zapewnia o miłości do bliźnich i szacunku do ich wolnego wyboru, jednocześnie decydując się na usunięcie ze znajomych tych, którzy popierają trwające właśnie protesty, gdyż jest ich postawa, jego zdaniem opowiedzeniem się za grzechem. A zdałoby się, że księża mieli być naśladowcami Chrystusa, który przyszedł na świat dla grzeszników. By ich nawrócić, zbawić, pokazać dobro i prawdę siadał z nimi do stołu, a ostatecznie dał się za nich zabić.

Gdyby więc nawet uznać, że protestujący błądzą, to gdzież powinien być ich pasterz? To bodaj najsmutniejsze obrazki ostatnich dni: kościoły otoczone kordonami policyjnymi. Miejsca, które przez dziesiątki lat w tym właśnie kraju były schronieniem, także dla niewierzących, odgradza się od ludzi wzburzonych, zalęknionych, zdezorientowanych. Skoro więc tak często biskupi i kapłani podkreślają misyjną rolę Kościoła, to czy nie jest dziś ich powinnością przerwanie tych kordonów i odważne wyjście do ludzi, którzy czują się prześladowani, a którzy na pewno są przestraszeni?

Słowa abpa Stanisława Gądeckiego wzywające do dialogu, wypowiedziane krótko po jego własnych podziękowaniach adresowanych do Trybunału Konstytucyjnego i lata, albo i dziesiątki lat po tym, gdy ten dialog powinien zostać przez władze kościelne podjęty, w momencie gdy zapada tak kontrowersyjny i wątpliwy prawnie wyrok są dla kościoła instytucjonalnego kompromitujące. Kościół potrzebuje dziś innych twarzy i te twarze w Kościele są. Dlaczego milczą?

Katolicki kościół instytucjonalny w Polsce bierze dziś udział w niszczeniu wspólnoty. Religijnej, państwowej i narodowej. I już nie z każdym miesiącem, ale tygodniem, a nawet dniem zaniechania trudniej będzie mu odbudować swój autorytet, który pozwoliłby powiedzieć pasterzom, że oto wprowadzają pokój. Bo pokoju nie współtworzy się tkwiąc za podwójną gardą zbrojnego ramienia władzy świeckiej . Trwały pokój buduje się wychodząc naprzeciw, pokazując wolę dialogu i poszukując kompromisu. Kompromisu, który nie jest wcale tak odległy. Trzeba byłoby tylko spróbować wyciągnąć rękę.

PS. Nikt zdroworozsądkowy nie oczekuje od ludzi Kościoła opowiedzenia się przeciw życiu nienarodzonemu. Po prostu okażcie w czynach, Drodzy Kapłani, że życie kobiety jest dla Was równie święte.

comments

Leave a Comment