Posted on: 26 grudnia 2017 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

EWANGELIARZ NA BOŻE NARODZENIE, 26 grudnia 2017

ŚWIĘTO ŚW. SZCZEPANA, PIERWSZEGO MĘCZENNIKA 

Mt 10,17-22.

Jezus powiedział do swoich Apostołów: „Miejcie się na baczności przed ludźmi. Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić. Gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony’.

Chrześcijanie zabici na plaży w Libii przez podcięcie gardła. Chłopiec spalony żywcem przez kolegów, ponieważ był chrześcijaninem. Uchodźcy na pełnym morzu wyrzucani za burtę, tylko dlatego, że są chrześcijanami. Liczni współcześni męczennicy, którzy w XXI wieku, ponad dwa tysiące lat od męczeńskiej śmierci Jezusa i Szczepana, cierpią w więzieniach, są szkalowani, torturowani, prześladowani i każdego dnia zabijani.

Zaledwie dzień po radosnym świętowaniu narodzin Pana, wspominamy św. Szczepana – pierwszego męczennika. Zupełnie jakby Bóg chciał nam uświadomić, że w życie Chrystusa, od samego jego początku, wpisany jest krzyż. Co więcej, jakby chciał nam uświadomić, że chrześcijaństwo bez krzyża nie istnieje. Zapewniając nas w tajemnicy Bożego Narodzenia o swojej miłości, zaraz po tym pragnie nam powiedzieć, że Jego miłość nie oznacza automatycznego uwolnienia od wszystkie trosk, strapień, trudności i problemów, a więc naszych małych i dużych krzyży.

W historii Kościoła nie będzie nigdy brakowało cierpienia i prześladowania. Właśnie prześladowanie staje się, według słynnego zdania Tertuliana, źródłem misji dla nowych chrześcijan: „Rozmnażamy się za każdym razem, gdy nas ścinacie: Krew chrześcijan staje się posiewem” („Apologetico 50”, 13: „Plures efficimur quoties metimur a vobis: semen est sanguis christianorum”).

Również w naszym życiu jest krzyż, którego nigdy nie będzie brakowało. Jednak krzyż ten, przyjęty z wiarą, może stać się błogosławieństwem. Św. Szczepan bardzo wyraźnie nam to uświadamia. Pokazuje, że wiara i przyjaźń z Chrystusem nie są magiczną tarczą chroniącą od wszelkiego rodzaju trudności. Pomagają jednak, podobnie jak w przypadku Szczepana, patrzeć ponad to, co śmiertelnie trudne i dostrzegać ostateczne zwycięstwo. Są niewątpliwym wsparciem, które w chwilach życiowych zawieruch i ciemności, przynosi pokój i światło oraz pozwala dostrzegać, że to, co trudne może stać się drogą, którą ciągle na nowo przychodzi do nas Chrystus.

By mieć taką wiarę i zażyłą więź z Bogiem, nie wystarczy raz w roku wpatrywać się w Bożą Dziecinę i śpiewać radosne kolędy. Jeśli Pan nie rodzi się w naszym życiu, pozostaje jedynie przeszłością, historycznym wydarzeniem, dawnym i minionym przykładem. W wierze chodzi przed wszystkim o spotkanie. Aktualne, obecne i świeże. Chrześcijaństwo to nie sposób życia. To przede wszystkim spotkanie z żyjącym Jezusem. Z tego spotkania rodzi się wiara i zażyła z Nim relacja. Stają się one źródłem nadziei i siłą w kryzysach. Uwalniają od lęku i dodają odwagi. Św. Szczepan – pierwszy męczennik – jest tego najlepszym przykładem.

comments

Leave a Comment