Posted on: 16 listopada 2018 Posted by: Joanna Kapica-Curzytek Comments: 0

Gościem Klubu „Tygodnika Powszechnego” była Marta Abramowicz, autorka książek: „Zakonnice odchodzą po cichu” oraz „Dzieci księży. Nasza wspólna tajemnica”. Spotkanie prowadziła Katarzyna Szulc-Strychowska z wydawnictwa Krytyka Polityczna. Zielonogórski Klub TP reprezentowała Joanna Kapica-Curzytek.

Rozmowa dotyczyła przede wszystkim ostatnio wydanej książki – „Dzieci księży”. Jak podkreślała jej autorka, to nie jest książka o Kościele, ale o społeczeństwie i o panującym w nim mechanizmach. Jednym z nich jest tzw. zmowa milczenia wobec tematów niewygodnych, o których trudno otwarcie mówić, z obawy przed naruszeniem tabu. Marta Abramowicz próbowała, jako reportażystka i badaczka, zgłębić postawę spod znaku „wiedzą wszyscy, nie mówi nikt”, opisując przypadki dzieci, których ojcami są księża katoliccy, formalnie zobowiązani do zachowywania celibatu. Bohaterkami tekstów są także matki tych dzieci. Każdy przypadek jest inny: niektórzy ojcowie uczestniczą w życiu swoich dzieci, inni – wypierają je ze swojego życia. Wszystkie opisane sytuacje mają cechę wspólną: ludzie przeczuwają, że coś jest „nie tak”, ale nie wiedzą, jak o tym rozmawiać. Kościół, jako instytucja oficjalnie „nie zajmuje się” tego rodzaju przypadkami, co sprzyja ucieczce księży od ewentualnej odpowiedzialności; to matki biorą na siebie wszystkie trudy wychowania dzieci. Są one powszechnie uznawane za winne sprowadzenia księdza (mężczyzny) na „złą drogę”.

Marta Abramowicz podkreślała, że taka postawa Kościoła ma swoje źródło w nadal obowiązujących tekstach, m.in. ojców Kościoła, publikowanych wiele setek lat wstecz. Dokonała w książce syntetycznego zestawienia cytatów wyraźnie podkreślających, że kobiety są mężczyznom podległe, są od nich gorsze i pozbawione podmiotowości. Czy można takie myślenie zmienić? – zastanawiała się Autorka. Pierwszym krokiem do tego byłaby zmiana samego społeczeństwa, wszystkich, którzy należą do otoczenia ludzi Kościoła, i dotyczy to zarówno wierzących, jak i niewierzących. Inspiracją do tego rodzaju refleksji jest także pierwsza książka Marty Abramowicz „Zakonnice odchodzą po cichu”, opisująca sytuację kobiet w zgromadzeniach, i to, że w porównaniu z zakonnikami-mężczyznami mają o wiele mniej praw, inaczej też postrzega się ich rolę we wspólnocie Kościoła.

Opisane w „Dzieciach księży” przypadki mają w książce szeroki kontekst społeczny, teologiczny i historyczny. Marta Abramowicz poprosiła o komentarz uczonych: prof. Joannę Tokarską-Bakir, Tomasza Polaka, Tomasza Szlendaka. Podczas spotkania podzieliła się wspomnieniem rozmów z nimi oraz przedstawiła najważniejsze wnioski. Tabu wobec niewygodnych kwestii dotyczących Kościoła uzasadnione jest historycznie (instytucja ta przez lata służyła Polakom, z powodu braku państwowości, jako punkt odniesienia i narodowej tożsamości). Celibat to z kolei cecha tożsamości Kościoła katolickiego odróżniająca go od innych wyznań chrześcijańskich. Marta Abramowicz wspominała także swoje kontakty z niemiecką profesorką teologii Utą Ranke-Heinemann, która w swojej książce znakomicie nakreśliła złożony, globalny kontekst tych niełatwych kwestii.

Wiele wątków, wiele pytań i refleksji pojawiło się podczas dyskusji, gdy oddano głos słuchaczom. Pytano na przykład, z jakich środowisk wywodzą się matki dzieci duchownych: okazuje się, że są to kobiety i z wielkich miast, i małych miejscowości, o różnym poziomie wykształcenia. Wspólnym mianownikiem jest to, że wszystkie są wierzące. Ciekawe było także spostrzeżenie uczestnika spotkania (mężczyzny), że cóż – mężczyznom w obecnym stanie rzeczy jest pod wieloma względami wygodniej. Przypomniano także, że, niestety, to ojcom częściej łatwiej odejść, gdy na przykład w rodzinie urodzi się dziecko niepełnosprawne, a kobiety nie próbują dokonywać zmian swojej sytuacji. Tutaj, jak zauważyła Marta Abramowicz, być może dużą rolę odgrywa silna internalizacja („wdrukowanie”) postaw i poglądów na rolę kobiety w społeczeństwie.

Nie ma jednak najmniejszej wątpliwości, że każda wypowiedź, którą wczoraj słyszeliśmy na sali, podyktowana była szacunkiem i głęboką troską o wspólnotę Kościoła. Nikomu nie chodziło o akcentowanie „tabloidopodobnych” sensacji. Mierzenie się z trudnymi tematami pozwala lepiej zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość, a to zapobiega łatwemu ferowaniu wyroków i wystawianiu radykalnie negatywnych ocen. Dyskusja, taka jak nasza wczorajsza, wyważona i merytoryczna, rodzi zaufanie – coś, co bezwzględnie jest potrzebne, by budować silne, autentyczne więzi religijnej wspólnoty.

Współpraca: Barbara Curzytek

comments

Leave a Comment