VI Zjazd Klubów „TP” – relacja

VI Zjazd Klubów „Tygodnika Powszechnego” Fot. Adam Walanus

21 i 22 października członkowie Klubów „Tygodnika Powszechnego” zjechali się po raz szósty, w piękniejącym z roku na rok choć akurat w tych dniach dżdżystym, Wrocławiu. Przyjechaliśmy z wielu miast, także z klubów, które coraz liczniej powstają za granicami naszego kraju, z Berlina, Brukseli, Lipska, Oslo czy Paryża. Rośniemy w siłę, co cieszy.

Pierwszy dzień spotkań rozpoczął się Mszą św. koncelebrowaną (przewodniczył ks. Adam Boniecki, a koncelebrowali ks. Michał Czajkowski, o. Marcin Mogielski ks. Andrzej Perzyński i o. Ludwik Wiśniewski) w miejscu, w którym potem potoczyła się pierwsza debata – w budynku Starej Giełdy przy Placu Solnym.

Msza św. podczas VI Zjazdu Klubów „TP” we Wrocławiu. Fot. Adam Walanus

Homilię wygłosił o. Ludwik Wiśniewski. Dwie myśli z tej homilii najdobitniej zostały mi w pamięci. Jedna to, że chrześcijanin to człowiek, który potrafi „uwierzyć nadziei wbrew nadziei, wbrew ludzkim wyliczeniom” i że broniąc czegoś, co uważamy za dobro, nigdy nie powinniśmy tracić wiary w sens naszych działań. Druga myśl to ta, że angażując się w czynienie dobra, walcząc z nieprawością, mamy prawo oczekiwać, że wesprze nas w tych działaniach Duch Święty. Ale też musimy bardzo uważać, czy w tych działaniach nie odbiegamy od Ewangelii i czy, działając nawet w najlepszej wierze, nie depczemy, nie poniżamy drugiego człowieka.

O. Ludwik Wiśniewski wygłosił homilię podczas Mszy św. inaugurującej Zjazd. Fot. Adam Walanus

Po Mszy świętej rozpoczęła się debata zatytułowana „Kościół stroną w politycznym sporze?”. Nie trzeba mówić jak bardzo aktualny to temat. Debatę prowadziła Dominika Wielowiejską, a głos pośród dyskutantów znaleźli się o. Ludwik Wiśniewski, dr Paweł Stachowiak i dr Paweł Kowal. Pod koniec debaty głos zabrał także ks. Adam Boniecki, a także wiele osób spośród członków Klubów i przybyłych gości. Znak zapytania w tytule debaty otwierał szerokie pole rozważaniom: czy kościół w ogóle powinien angażować się w politykę?; a jeżeli tak, to w jakim stopniu, czy jest to zgodne z jego misją?; jak powinno wyglądać takie zaangażowanie?; kto i kiedy w Kościele powinien zabierać głos w politycznych sporach?; w jakich sprawach ludzie Kościoła mogą zabierać głos?; jakie są warunki brzegowe udziału Kościoła w życiu publicznym, w polityce?

o. Ludwik Wiśniewski, Dominika Wielowieyska, Paweł Kowal. Fot. Adam Walanus

 

Fot. Adam Walanus

A to kilka myśli, które zostały mi z tej debaty. Nie przypisuję ich konkretnym mówcom, czy głosom z sali. Po prostu wynotowałam to, co zapadło mi w głowę i później pobudzało do zastanowienia się.

  • Jeżeli 70% Polaków jest przeciw uchodźcom, to jesteśmy świadkami dechrystianizacji polskiego społeczeństwa. Kościół, jego hierarchowie, powinni na to mocniej reagować.
  • Kościół ma prawo wypowiadać się w sprawach, które dotyczą społeczeństwa. Ma prawo bronić demokracji, jako ustroju najlepiej chroniącego prawa człowieka. Jest to jak najbardziej zgodne ze społeczną nauką Kościoła i dlatego biskupi nie tylko mają prawo, ale wręcz powinni zabierać głos, zawsze wtedy, gdy podstawowe wartości demokracji są zagrożone. Kościół zabierając głos w tego rodzaju sprawach zawsze powinien to robić całkowicie bezinteresownie. Tylko wtedy będzie wiarygodny.
  • Episkopat nie ma dość odwagi, aby wyraźnie powiedzieć rządzącym: szanujemy wasz urząd, ale wasze stanowisko w wielu sprawach (np. uchodźców, wykorzystywania Krzyża podczas miesięcznic smoleńskich, podczas których na transparentach i w wypowiedziach pada wiele nienawistnych sformułowań) jest niechrześcijańskie. Macie prawo tak rządzić, tak manifestować, ale prosimy nie powoływać się na Kościół.
  • W politycznie trudnych czasach, niestety, każda sprawa staje się „polityczna”, ale Kościół powinien reagować przede wszystkim tam, gdzie zagrożone są wartości chrześcijańskie, ale także wartości demokracji.
  • W swoim zaangażowaniu w sprawy polityczne kościół powinien umieć się samoograniczać, dla dobra wyższego, jakim jest jego skuteczne oddziaływanie w sferze religijnej. Przez zbytnie zaangażowanie polityczne, przez zbyt silne kojarzenie przez społeczeństwo tronu z ołtarzem, Kościół może tracić to co najważniejsze – swoje oddziaływanie duchowe. Jego nadrzędna rola duchowa staje wtedy w cieniu, może być wręcz negowana. To nie znaczy jednak, że Kościół ma nie zabierać głosu, gdy wartości są zagrożone, powinien jednak to robić wstrzemięźliwie.
  • W odrodzeniu wartości republiki, wartości demokratycznych, w utrwaleniu świeckich demokratycznych rytuałów jest nadzieja na zażegnanie kryzysu i nastanie czasów, kiedy kościół nie będzie musiał angażować się w obronę demokracji.
  • Kościół jest „dostarczycielem” wartości, w każdym systemie politycznym, także w dykataturze. Ustrój demokratyczny jest mu najbliższy, ale także z nim nie jest do końca kompatybilny, gdyż w sferze wartości etycznych, duchowych nie decyduje większość. Obowiązkiem Kościoła jest bronić tych wartości, czasem wbrew większości.
  • Sięgajmy częściej do encyklik i kazań Jana Pawła II, w nich znajdziemy wskazania jak zachować się w trudnych politycznie czasach, gdzie i jak włączać chrześcijańską perspektywę w politykę. Pamiętajmy przy tym, że kościół to nie tylko biskupi, księża, ale my wszyscy.
  • Księża powinni wzywać do dawania świadectwa chrześcijańskiej postawy, przestrzegania ewangelii, także w życiu społecznym, w polityce.
  • Unikajmy pochopnego nadawania etykiet. „kim ja jestem, żeby powiedzieć kto jest bardziej chrześcijański, która partia, która opcja polityczna, którzy politycy”.
  • Zapraszajmy ludzi inaczej myślących do wspólnych rozmów. Rozmawiajmy z innymi bez wrogości, lekceważenia, poczucia wyższości.
  • Księża powinni zmieniać język, jakim mówią do ludzi, na mniej kaznodziejski, pozbawiony wyższości i tonu pouczania, dający odczuć, że kościół broniąc określonych wartości ma świadomość, że jest jednym z „aktorów” na społecznej scenie. Nie powinien dawać do zrozumienia, że jest ponad tą sceną, gdyż w ten sposób nie przemówi do laicyzującego się społeczeństwa. W listach pasterskich, w kazaniach powinny częściej pojawiać się tematy aktualne, nurtujące ludzi.
  • Dlaczego ważne dokumenty opracowywane przez hierarchów (np. Chrześcijański kształt patriotyzmu. Dokument Konferencji Episkopatu Polski przygotowany w marcu 2017 roku) nie są czytane w kościołach? Mało kto przeczyta je w Mało kto w ogóle je przeczyta. Powinny być czytane w kościołach, aby każdy wiedział, jakie jest stanowisko kościoła hierachicznego.

W  drugiej części pierwszego dnia Zjazdu głos zabrali Aleksander Kardyś – Prezes Fundacji „Tygodnika Powszechnego”, mówiąc o działalności Fundacji. Ważną informacją jest to, że Kluby mają od niedawna swój oddzielny rachunek bankowy, co pozwala i wpłacać darowizny i korzystać ze zgromadzonych na nim funduszy na finansowanie różnych inicjatyw klubowych czy rekolekcji.

Następnie ks.Andrzej Perzyński – założyciel Klubów „TP” – zwrócił uwagę na to, że członkowie klubów nie powinni zaniedbywać pracy formacyjnej, pogłębiania duchowości. Jako jeden z możliwych sposobów zaproponował wspólną lekturę książki „Tischner czyta katechizm” i dyskusję wokół składających się na nią rozmów. Pomysł ten został przez wielu uczestników przyjęty bardzo pozytywnie. Do dyskusji pozostawiono sposób realizacji tego pomysłu w poszczególnych klubach.

ks. Andrzej Perzyński. Fot. Adam Walanus

Na koniec pierwszego dnia Zjazdu poszczególne Kluby chwaliły się swoją działalnością. I kluby „dojrzałe”, ustabilizowane, liczne, i te dopiero zaczynające, kluby-oseski, pełne entuzjazmu i pomysłów. Szczególnie ciepło przyjmowani byli przedstawiciele Klubów działających za granicą. Z tego, co mówiono większość aktywności Klubów to swego rodzaju samoedukacja poprzez spotkania z rozmaitymi wybitnymi osobami ze świata kultury, kościoła, nauki, sztuki. To także spotkania we własnym gronie, rekolekcje, wspólne wyjazdy. Ale dowiedzieliśmy się też o wielu wspaniałych, działaniach, przez które członkowie klubów szerzą idee przyświecające Klubom: otwartości, włączania „innych”, tolerancji, pomocy potrzebującym. Było tego wiele, oby z każdym rokiem więcej! Mnie szczególnie zaimponował Klub „TP” w Rzeszowie. Ich akcje, prowadzenie działalności charytatywnej wspólnie z innymi środowiskami, zaproszenie do dyskusji lokalnego biskupa, sadzenie drzew jako protest przeciw ich wycinaniu, plakatowa akcja „czy Twój proboszcz mówi Ci, ze palenie śmieci to grzech?” – to kilka zapamiętanych przeze mnie, niestandardowych akcji tego klubu.

Drugi dzień to, najpierw Msza Święta w kameralnym i pełnym pięknych dzieł sztuki Kościele św. Macieja, odprawiona przez ks. Adama Bonieckiego, na którą dotarliśmy w strugach deszczu,

Fot. Adam Walanus

a potem debata o tolerancji, w przepięknie odnowionej i imponującej Synagodze pod Białym Bocianem.

Fot. Adam Walanus

Byliśmy tam goszczeni przez przewodniczącego wrocławskiej Gminy Żydowskiej – Aleksander Gleichgewichta, który wraz z ks. prof. Michałem Czajkowskim wprowadzili zebranych w temat tolerancji, nietolerancji, jej przejawów, jej kolorów. Debatę prowadził Konrad Stanowicz – koordynator Klubu „TP” we Wrocławiu.

Konrad Stanowicz, ks. Michał Czajkowski, Aleksander Gleichgewicht Fot. Adam Walanus

Cóż można mówić o tolerancji, w czasach, gdy, jak się wydaje, jest jej wokół nas coraz mniej, a akty nietolerancji są coraz częstsze i coraz bardziej przerażające? I tu znowu  kilka myśli, które zostały mi z tej, bardzo interesującej i aktualnej debaty.

  • Słowo „tolerancja” niesie w sobie poczucie wyższości. Tylko tolerować to za mało. Lepiej mówić o „wzajemnej akceptacji”, o „byciu razem”, o pozytywnym nastawieniu do innego/obcego, szanowaniu godności każdego człowieka, solidarności. „Znoście jeden drugiego w miłości” Św. Paweł.
  • Ale jeżeli nawet pozostaniemy przy tym utartym słowie, to tolerancja przede wszystkim powinna oznaczać szacunek dla innych.
  • Tolerancja, akceptowanie innych, bycie razem powinno być naturalnym odruchem Chrześcijanina, Bóg oczekuje od nas jedności, ale też nie może obejść się bez pewnych ram prawnych, które stanowią zaporę dla nietolerancji.
  • Żydzi to nasi starsi bracia (za Mickiewiczem i Janem Pawłem II). Miejmy nadzieję, że Chrześcijanie nazwą kiedyś Mahometan swoimi…młodszymi braćmi.
  • Ciekawe jest pomyśleć, jak to może być, kiedy Kościół Katolicki mniejszością, i będzie …tolerowany.
  • I znowu, za mało przypominamy nauki Jana Pawła II, mówiące o potrzebie jedności, o akceptowaniu innych, o potrzebie dawania świadectwa jedności, akceptacji, miłości.
  • Niestety, wokół nas coraz więcej jest przejawów nietolerancji, akceptacji dla wrogich zachowań, akceptacji dla wypowiedzi skrajnie nietolerancyjnych, pełnych pogardy i agresji wobec innych, obcych, migrantów, uchodźców. To z gruntu niechrześcijańskie.
  • Prawdziwa tożsamość chrześcijańska absolutnie nie zagraża tolerancji. To fundamentalizm jej zagraża.
  • Jak sprawić, aby przesłanie o tym, że akceptacja drugiego człowieka, szanowanie godności każdego innego, to fundamentalne przesłanie Ewangelii było głoszone w duszpasterstwach, z kazalnic? Co tu można zrobić?
  • Jak propagując tolerancję, będąc tolerancyjnym, nie wpaść w pułapkę relatywizmu?
  • Są zagrożenia płynące z nieograniczonej tolerancji. Pokazuje to rzeczywistość wokół nas, gdzie brak ograniczeń, brak wzajemnego przestrzegania zasad, może w efekcie prowadzić do skrajnej nietolerancji, wzrostu fundamentalizmów, nacjonalizmu. Konieczne są więc pewne mądre ograniczenia, tolerancja zawsze powinna być wzajemna.

To myśli, które pojawiały się w wypowiedziach mówców i w głosach słuchaczy. Nie jest to w żadnej mierze ich kompletny zestaw. Dyskusja była o wiele bogatsza, niekiedy emocjonalna, i bardzo ciekawa. Zagadnienie tolerancji mieniło się znaczeniami, historycznymi zaszłościami, problemami, obecnymi uwarunkowaniami. Pojawiał się oczywiście problem stosunku polskiego społeczeństwa do uchodźców, relacji polsko-żydowskich,  problem tolerowania przez większość rozmaitych mniejszości. Zostaliśmy z wieloma pytaniami i dylematami, ale z nie było wątpliwości, że Chrześcijanin to człowiek, który nie może nienawidzić, który szanuje godność innych ludzi i wspiera innych w potrzebie.

Zjazd zakończył się możliwością zwiedzenia miasta, z przewodnikiem. Nie wszyscy mogli z tego w pełni skorzystać, wielu czekała daleka droga powrotna, ale spora grupa osób skorzystała z tej propozycji. W mojej drodze do domu przepełniały mnie myśli, które tu zebrałam, ale też poczucie, że spędziłam dwa dni wśród ludzi starających się myśleć w duchu Chrześcijańskim, pozbawionych agresji, pozbawionych strachu przed innym, obcym, myślącym inaczej. To było bardzo miłe uczucie. A Klubowi „TP” we Wrocławiu należą się słowa podziękowania za piękne zorganizowanie tego interesującego spotkania.

Więcej zdjęć  można znaleźć pod adresami:

http://adamwalanus.pl/2017/ktpwroclaw/index.html

Zapis debaty:

http://www.klubtygodnika.pl/spotkania/vi-zjazd-klubow-tp-wideo#more-8953

 

 

 

comments

One comment

  1. Dziękuję Pani Profesor Barbarze Niedźwiedzkiej za wspaniałe opracowanie i wydobycie najbardziej istotnych myśli Uczestników Zjazdu! Może warto byłoby je zamieścić (po drobnych korektach) w „Tygodniku Powszechnym”? Wtedy stałyby się one dostępne szerszemu gronu odbiorców.
    Podziękowanie należy się także Panu Profesorowi Adamowi Walanusowi za świetne podpatrywanie rybim okiem i udokumentowanie tego jubileuszowego Zjazdu Klubów „TP” 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.