Krakowskie kolędowanie

W ostatnią niedzielę (27.01.2019), jak co roku, kolędowaliśmy z księdzem Adamem Bonieckim. To już długa tradycja spotykania się osób z duszpasterstwa kościoła św. Anny w Krakowie i Klubowiczów po to, aby zaśpiewać najpiękniejsze na świecie polskie kolędy.

Tekst wyświetlany był bez najmniejszych zacięć na ścianie, co zorganizował i czego skrzętnie pilnował Staszek Struś, i dzięki temu wszyscy mogliśmy śpiewać nawet 12 zwrotkę, a niektóre kolędy może nawet zaśpiewać wspólnie po raz pierwszy. Śpiewaliśmy też kolędy, które Kazimierz Urbańczyk wydobywa na tę okoliczność z przepastnego swojego zbioru, i nieraz z zupełnego już zapomnienia. Przygrywali do śpiewu wspaniale Hania Urbańczyk (fortepian), Staszek Matusik (skrzypce) i dwóch gitarzystów: Kazio Urbańczyk i Michał Waligórski.
To był naprawdę niezły koncert i gdyby jeszcze ktoś podjął się dyrygowania tym dużym chórem moglibyśmy iść z niejednym w zawody.
Było z nami wielu gości spoza Krakowa, którzy przyjechali poprzedniego dnia na uroczystość wręczenia nagrody im. Jerzego Turowicza, i aby uczestniczyć w towarzyszących temu wydarzeniach, bo była to też 20 rocznica śmierci Jerzego Turowicza. Była więc i Msza św. w kościele oo. Dominikanów w jego intencji, i odwiedziny na grobie na tynieckim cmentarzu. Niektórzy z uczestników obchodów dołączyli do niedzielnego kolędowania.
Były słodkości i owoce i napitki. No, i był Ksiądz Boniecki. Poproszony o podzielenie się wspomnieniami o Jerzym Turowiczu, długo i ciekawie opowiadał o postaci Redaktora. A, że znał go, i z pracy, i bardzo codziennie, gdyż mieszkał u Państwa Turowiczów jako młody ksiądz, to wspomnienia były może mniej niż zazwyczaj oficjalne, bardziej osobiste. Pozwolił nam zajrzeć na chwilę do domu Turowiczów, poczuć jego atmosferę, ciepło, rodzinne obyczaje, zatęsknić z tymi ludźmi i za aurą tego domu. Myślę, że nie tylko ja, ale wszyscy moglibyśmy słuchać tej opowieści jeszcze długo.


Zdjęcia: Stanisław Matusik

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.