Trudne dziedzictwo i poszukiwanie tożsamości było tematem spotkania wokół książki "Bohatyrowicze. Szkice do portretu" Aleksandry Domańskiej, która była gościnie klubu warszawskiego. Rozmowę prowadził Paweł Stachowiak i opisał ją takimi słowami.
„Historia nauczycielką życia”, „Historia się powtarza”, to raczej mądrości ludowe, ale cóż począć, niekiedy trudno zrozumieć współczesność bez analogii historycznych. Spotkanie z Aleksandrą Domańską, autorką wydanej przez „Więź”, książki „Bohatyrowicze”, było tego jasnym dowodem. Każdy czytelnik, podążając wraz z nią szlakiem konfederatów barskich, odkrywając treść i znaczenie mitu, który wyrósł wokół ich czynu, dociekając przyszłych losów bohaterów „Nad Niemnem”, wreszcie poznając specyficzny kształt polskiego republikanizmu, nie raz łapał się na myśli: przecież ja to znam, widzę wokół siebie, jakby w lustrze odbijają się w przywarach naszych przodków spory, kompleksy i podziały dzisiejszej Polski.
 
Domańska w niezwykle wnikliwy sposób, wykorzystując całą swą wrażliwość polonisty i człowieka teatru zarazem śledzi tropy „dwu plemion”, zaludniających dziś nasz kraj. Nihil novi, taki wniosek można wysnuć z jej esejów. To wśród konfederatów barskich odnajdziemy przodków wielu naszych dzisiejszych „patriotów”, którym tak trudno pogodzić ideał modernizacji Polski z przywiązaniem do narodowej tradycji. Dawne nasze nieszczęście, ci najbardziej ofiarni są jednocześnie najmocniej przywiązani do tych elementów tradycji, które zatrzymują nas w rozwoju.
 
Żywa reakcja słuchaczy dowiodła jak otrzeźwiające i inspirujące są historyczne analogie opisane w „Bohatyrowiczach”. Rozmaite teraźniejsze fenomeny, także i te, o których autorka nie wspomniała, zostały przywołane w dyskusji. Treść książki, ale również sukces wczorajszego spotkania pokazały, że historia powinna nas uczyć zrozumienia poglądów i działań tych „innych”, do świata których nie mamy dostępu i skłonni jesteśmy negować sens i potrzebę rozmowy z nimi. Aleksandra Domańska powiedziała, że pisała swe eseje po to, aby zrozumieć kroczących w Marszu Niepodległości. Być może dzięki niej i wielu innym podejmującym trud zrozumienia uda się kiedyś przekształcić Rów Mariański jaki nas dziś rozdziela w jakąś płytszą cieśninę, którą będziemy w stanie pokonać.
 
Nagranie spotkania, opracowane przez Zdzisława Rudzkiego
(pierwsze cztery minuty są jedynie audio, potem jest już pełne nagranie) jest TUTAJ
comments