Posted on: 20 marca 2013 Posted by: Aleksandra Francuz Comments: 0

Śniegi Kilimandżaro. Wielki temat, wzruszająca historia. Reżyser wskazuje na dwie kwestie, bez których nie sposób zrozumieć, czym jest życie. Tylko pozornie  mówi się  tu o słabości pisarza. W istocie – w migawkach z życia głównego bohatera został zarysowany obraz zgoła odmienny. Człowiek jest silny, pokona wiele.

Co prawda, musi zmierzyć się z losem, jakikolwiek on by nie był – sprawiedliwy czy nie – musi określić granice poznania dobra i zła. Ale dokona tego w imię wiary w zdolności twórcze. Trwałego ładu nie ma. To wcale nie znaczy, że nie da się opisać jego ulotności – tzn. piękna. Piękno daje się odczuć, jak w tej scenie, w której zapada noc na safari, a bohaterowie wsłuchują się w pieśń życia – „Kołysanka do snu. Jest w niej wszystko. Głód, miłość, nienawiść, strach. Starczy na cudowną książkę… Nie spłosz tego słowami”.

Drugi aspekt zawarty w filmie zasadza się na przekonaniu, że można odbudować wiarę w siebie od podstaw. Że  z odczucia kolejnego momentu klęski należy się podźwignąć. W żadnej mierze nie rozstawać się z myślą o przekroczeniu siebie, o przekroczeniu swojej słabości. Przechyli bohaterem wiatr losu, „by mógł iść tam, dokąd podąża”- ku życiu, pomimo wszystko ku życiu.

comments

Leave a Comment