Posted on: 28 września 2020 Posted by: Michał Rychert Comments: 0

Mogliśmy się już zapoznać z informacją mówiącą, że papież Franciszek zatwierdził nową treść konsekracji w Mszale Rzymskim dla Kościoła włoskiego (https://www.tygodnikpowszechny.pl/kosciol-w-skrocie-164792). Od Wielkanocy 2021 r. zaczną obowiązywać słowa: „kielich krwi (…), która za wszystkich będzie wylana” zamiast „za wielu będzie wylana”. Czy mamy do czynienia z kosmetyczną poprawką, nad którą nie warto się rozwodzić, czy też zwroty „za wielu” i „za wszystkich” są nośnikami istotnych treści, nad którymi warto przy tej okazji się pochylić? Rzecz domaga się pogłębionego wyjaśnienia, wszak mamy do czynienia ze zmianą w najważniejszych dla Kościoła tekstach.

Papież już wcześniej dał wyraz przekonaniu, że formuły liturgiczne muszą odznaczać się prostotą i nie budzić trudności w zrozumieniu. Tak było, gdy postulował, aby zmienić tekst Ojcze nasz. Zamiast „i nie wódź nas na pokuszenie”, w kościołach we Francji i Włoszech (polski Episkopat na taką zmianę się nie zdecydował) będzie się odmawiać „i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie”. Bo jak wyjaśniał papież: „To nie Bóg popycha mnie ku pokusie, …” (zob.  https://www.tygodnikpowszechny.pl/czy-bog-kusi-151548).

Co mówi Pismo?

Zmiana, która właśnie wchodzi w życie, wydaje się oczywista, skoro śmierci Jezusa przypisujemy uniwersalne znaczenie zbawienia wszystkich ludzi. Ten fakt nigdy nie budził wątpliwości w Kościele, a kwestionowanie go byłoby podcinaniem gałęzi, na której my wszyscy, chrześcijanie wywodzący się z pogan, siedzimy. To centralne dla chrześcijaństwa przesłanie było wielokrotnie wyjaśniane, interpretowane i przypominane jak chociażby w Deklaracji Dominum Iesus z 2000 roku. Czytamy w niej: „Objawienie Chrystusa będzie nadal w historii «prawdziwym drogowskazem» dla całej ludzkości: «prawda, którą jest Chrystus, domaga się, by ją przyjąć jako uniwersalny autorytet” (23), ponieważ „tylko On jest Synem i Słowem Ojca … (J 1, 2)”. Tym samym Kościół wierzy, że „Chrystus, za wszystkich umarł i zmartwychwstał” (13).

Na uniwersalizm misji Jezusa wskazywali ewangeliści, wyrażając ją na różne sposoby, np. akcentując miłość Boga do całego świata: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16);   poprzez znak oczyszczenia Świątyni, która ma stać się miejscem modlitwy dla wszystkich narodów (zob. Łk 19,44-45); czy też poprzez nakaz misyjny, który ze wszystkich ludów czyni adresatów Ewangelii: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody (ethnos – ludy, narody pogańskie), udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28,29).

Jednakże wszyscy Synoptycy, cytując słowa, które znamy jako formułę ustanowienia Eucharystii, umieszczają pojęcie „wielu” (gr. πολλοί – polloi) (Mt 26,28; Mk 14,24) lub „za was” (gr. ύμῶνhymōn) (Łk 22, 20). Również Paweł, Apostoł Narodów, powołując się na przekazaną mu Tradycję, pisze: „Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: To jest Ciało moje za was [wydane]. Czyńcie to na moją pamiątkę. Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej …” (1 Kor 11, 23- 25).

Pismo Święte, jak wynika z przytoczonych tekstów wskazuje na obecność dwóch idei: uniwersalizmu i partykularyzmu zbawienia. Czy mamy do czynienia z dysonansem, łączeniem przeciwieństw, czy też z istotnym elementem historii zbawienia?

„Za wielu” czyli za kogo?

Co wyraża formuła „za wielu”, która nie jest wynikiem pomyłki, błędnego tłumaczenia, ale wiernym cytatem z Ewangelii. Tę kwestię analizował Gerhard Lohfink, niemiecki egzegeta Nowego Testamentu w swoich pracach dotyczących genezy Kościoła. Wydawałoby się, że to zmiana o kosmetycznym znaczeniu, natomiast w rzeczywistości stawką jest to, czy lud Boży Izraela wypełni swoją misję mesjańską, czy też zostanie pozbawiony swojego wybraństwa oraz czy Kościół jest jego kontynuacją, czy też mamy do czynienia z nowym tworem niezależnym teologicznie od Izraela.

Aby zrozumieć wymowę słów, które znany z liturgii jako słowa konsekracji: „Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, to jest, bowiem Ciało moje, które za was będzie wydane” oraz „Bierzcie i pijcie z niego wszyscy, to jest, bowiem kielich Krwi mojej, nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. To czyńcie na moją pamiątkę” (Mszał Rzymski), trzeba osadzić je w odpowiednim kontekście.

Kontekstem dalszym jest zwiastowana przez Jezusa, w trakcie całej publicznej działalności, bliskość królestwa Bożego (Mk 1,15). Kontekstem bliższym są wydarzenia paschalne. Aby zrozumieć ich sens winniśmy przywołać okoliczności, w których Jezus podjął decyzję o wydaniu samego siebie.

Misja Jezusa nie odniosła oczekiwanego sukcesu. Jezusa otacza garstka kłócących się, nierozumiejących do końca przesłania swojego Mistrza i wylęknionych uczniów. Orędzie o królestwie Bożym spotyka się z niewiarą, niezrozumieniem i sprzeciwem ze strony ludu Izraela. Od początku Ewangelii narasta konflikt pomiędzy Jezusem a przedstawicielami przywódczych grup: faryzeuszami, saduceuszami, uczonymi w Prawie i zwolennikami Heroda (Mk 12,13). Istota konfliktu streszcza się w pytaniu: „Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę, żeby to czynić?” (Mk 11,28). W tym pytaniu chodzi o rzecz zasadniczą: czy Bóg działa w Jezusie w sposób przekraczający wszystko, co było dotychczas, i czy przez Jezusa spełniają się mesjańskie nadzieje Izraela? Jeżeli Jezus jest samozwańczym prorokiem, to najwłaściwszą formą kary byłaby śmierć bluźniercy na drzewie hańby (zob. Pwt 21,23), jako przeklętego przez Boga, która sama w sobie byłaby sądem, potwierdzającym, że był bluźniercą. Śmierć Jezusa nie była więc przypadkowa, nie wynikła z nieszczęśliwego splotu wydarzeń, ale była nieuchronnym skutkiem Jego działalności: narastającego sporu z przywódcami i niewiary ze strony ludu Izraela.

Odrzucenie Jezusa to nie tylko tło historyczne i społeczne, ale przede wszystkim  teologiczny kontekst Jego śmierci. Lohfink ujmuje problem następująco: jeżeli Izrael odrzuca panowanie Boga, to mija się z celem i sensem swojej egzystencji, przegrywa zbawienie dla siebie i innych narodów, a Boże wybranie sprowadza do absurdu. Aby Dobra Nowina dotarła do „wszystkich”, musi być przyjęta przez „wielu” z ludu Izraela.

 Za lud Izraela

Wybór Izraela nie był celem samym w sobie. Panowanie Boga musiało mieć gdzieś początek, najpierw miało je w jednym człowieku- w Abrahamie, potem w ludzie Izraela, ale celem powołania była misja wobec wszystkich narodów. Prorok Izajasz wyraża to słowami: „Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: Chodźcie, wstąpmy na Górę Pańską do świątyni Boga Jakubowego! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo Prawo wyjdzie z Syjonu i słowo Pańskie – z Jeruzalem” (Iz 2,2-3). Zgodnie z wymową tych słów  lud Izraela w czasach mesjańskich ma stać się punktem odniesienia dla wszystkich narodów. Ma być jak magnes przyciągający do siebie, a tym samym do Boga, w ten sposób ma spełnić swoje uniwersalne powołanie.

Jezus wobec snutych intryg (Mk 3,6; 11,18) i zbliżającego się końca stoi wobec pytania, jak wypełnić wolę Boga, aby doprowadzić lud Izraela do swojego przeznaczenia, a tym samym wypełnić swoją misję?

Punktem zwrotnym jest Ostatnia Wieczerza. W czasie uczty paschalnej, wobec faktu odrzucenia, Jezus interpretuje swoją śmierć jako ostateczne udzielenie zbawienia przez Boga.  Lohfink przedstawia to następująco: „Jezus mimo że został odrzucony, to jednak nie odbiera swemu ludowi wybraństwa, lecz definitywnie daruje mu zbawienie”.

Nie da się zrozumieć pełnej wymowy śmierci Jezusa bez wyjaśnienia, które sam Jezus złożył w czasie Ostatniej Wieczerzy. Świętowanie Paschy i zbliżająca się śmierć w interpretacji Jezusa łączą się ze sobą tak, że jedno staje się wyjaśnieniem drugiego.

Zapytajmy raz jeszcze czy Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy pozostał wierny swojej misji? Pierwsza rzecz, która uderza to fakt, że królestwo Boże do końca stanowi dla Jezusa realną perspektywę. Wyraźnie widać to w słowach: „Zaprawdę powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę nowy w królestwie Bożym” (Mk 14,25). Słowa te wyrażają przekonanie, że cel Jego misji dojdzie do skutku w pełnym wymiarze. Pomimo Jego śmierci, królestwo Boże nie legnie w gruzach. Wręcz przeciwnie Jego śmierć doprowadzi do pełnego objawienia się królestwa Bożego. Jak wskazuje Lohfink, pytaniem otwartym pozostaje: z kim, z jakim ludem ta uczta będzie miała miejsce? Czy to będzie lud Izraela, jego kontynuacja, czy też zupełnie inna społeczność, powstała w oparciu o nowe przymierze? Inaczej mówiąc, czy lud Izraela wypełni swoją misję, czy też, jak to było pod górą Synaj, znów stanie wobec groźby odrzucenia (zob. Wj 32, 7-10), tym razem skutecznie.

Ostatnia wieczerza dokonuje się w obecności Dwunastu, którzy stanowią symbol zgromadzonego Izraela. Wybór uczestników wskazuje, że Jezusowi do końca chodzi o Izrael. Wypowiadając: „To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana” (Mk 14,24), Jezus ofiaruje samego siebie ludowi Izraela, jako dar zbawczy, w postaci chleba i wina. Śmierć „za wielu” jest w interpretacji Jezusa śmiercią za ocalenie Izraela. W sposób właściwy, choć z innych pobudek, ideę tę wyraził Najwyższy Kapłan: „lepiej jest dla was, gdy jeden człowiek umrze za lud niż miałby zginąć cały naród” (por. J 11,50-52) i, jak zauważa ewangelista, były to słowa prorocze.

Z kontekstu całej działalności Jezusa wynika, że Jego egzystencja była nakierowana na Izrael, a poprzez Izrael na wszystkich. Sam wyjaśnia to następująco: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela” (Mt 15,24). Przytoczone powyżej proroctwo Izajasza wskazuje, że tylko wówczas, gdy cały Izrael odnajdzie zbawienie, także i inne ludy, a więc „wszyscy” będą mogli je osiągnąć. Jezus chciał zgromadzić cały lud Boży, cały Izrael i nawet w momencie śmierci pozostał wierny tej misji.

W tym bezpośrednim kontekście wiadomego już odrzucenia i odmowy przyjęcia panowania Boga przez Izrael, Jezus wypowiada znamienne słowa nad chlebem i winem. Wyjaśnia, czym jest przełamany chleb i kielich przymierza. Sens słów znanych nam z liturgii Lohfink wyjaśnia następująco: „To jestem ja wraz z moją historią i moim życiem. Moje życie zostanie przełamane jak ten chleb. Daję je wam, żebyście mieli w nim udział”. Równie znamienne są słowa wypowiedziane nad kielichem: ”To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana” (Mk 14,24). Jeżeli uwzględni się fakt zakorzenienia tych słów w przymierzu na Synaju (por. Wj 24,8), wówczas słowa Jezusa mogą znaczyć tylko tyle: „Moja krew (…) nie jest krwią przelaną na darmo i bezsensownie, lecz jest ‘krwią Przymierza’, to znaczy odnawia i wypełnia przymierze, które Bóg zawarł niegdyś z Izraelem na Synaju”. Oznacza to, że krew Jezusa uwalnia Izrael od jego winy, darowuje mu nową egzystencję, aby ten mógł spełnić swoją misję, wina zostaje przebłagana. Wówczas wyrażenie „wielu”, wypowiedziane nad kielichem może wskazywać tylko na Izrael. Jezus wyjaśnia swoją śmierć jako akt ekspiacyjny za Izrael, jako przebłagalną ofiarę za życie ludu Bożego.

Kielich przymierza jest oddany w ręce Dwunastu, którzy reprezentują cały Izrael i jako pierwsi, antycypująco mają w nim udział. Jezus do końca pozostaje wierny swojej misji, pozostaje wierny swojemu ludowi. Nie dąży do utworzenia nowej wspólnoty obok społeczności Izraela, ale ofiaruje za niego swoje życie.

 „Za wszystkich”

Decydujące dla rozstrzygnięcia problemu postawionego w tytule tekstu pozostaje pytanie: dlaczego ofiara ekspiacyjna za Izrael przyniesie zbawienne skutki dla wszystkich narodów? Czyli w jaki sposób śmierć „za wielu” ma znaczenie uniwersalne i stała się ofiarą „za wszystkich”?

Zgodnie z zapowiedziami mesjańskimi przyjście królestwa Bożego miało być poprzedzone odnowieniem Izraela. To klucz hermeneutyczny do zrozumienia publicznej działalności Jezusa. Jezus głosił królestwo jako bliskie panowanie miłosierdzia i dobroci Boga. Mimo odrzucenia i śmierci Jezusa, Bóg pozostał wierny swojemu przymierzu i mimo postawy Izraela odnowił  przymierze, tym samym ukazał swoje miłosierdzie i swoje panowanie.

Królestwo Boże jest dziełem i absolutnym darem Boga, ale raz podarowane wymaga współpracy i zaangażowania ze strony człowieka. Bez wiary Izraela, a wobec odrzucenia, z jakim się spotkał Jezus, bez Jego ekspiacyjnej śmierci, przymierze nie byłoby odnowione, a lud Izraela  nie mógłby wypełnić swojej misji: przyjąć a następnie przekazać Ewangelię. Tym samym Krzyż Jezusa, Jego ekspiacyjna śmierć otworzyła nową perspektywę.

Tę perspektywę podejmuje św. Łukasz w Dziejach Apostolskich. Usiłuje w tym dziele wykazać, że misja Jezusa zakończona, wydawałoby się, fiaskiem, nie była daremna. W tym celu ukazuje, że od Pięćdziesiątnicy następuje dynamiczny rozwój chrześcijaństwa: w Wieczerniku zgromadziło się około stu dwudziestu, którzy zawsze towarzyszyli Jezusowi (Dz 1,15). Po pierwszym wystąpieniu Piotra ochrzciło się około trzech tysięcy osób (Dz 2, 41), a potem jeszcze około pięciu tysięcy mężczyzn (Dz 4,4). Dzieje Apostolskie mówią o wciąż wzrastającej liczbie uczniów i przyjmowaniu wiary przez wielu kapłanów (Dz 6, 6). Gdy rozpoczynają się prześladowania w Jerozolimie, Apostołowie rozpoczynają misję w Samarii (Dz 8), ochrzczony zostaje etiopski Żyd (Dz 8,25n), który zaniesie wiarę do swojego kraju. Potem następuje misja w gminach żydowskich rozsianych w miastach imperium rzymskiego – najpierw w Antiochii, gdzie po raz pierwszy wyznawców Jezusa nazwano chrześcijanami i dalej, w kolejnych miastach. Wobec oporu niektórych Żydów z diaspory następuje zwrot ku poganom, co Paweł Apostoł wyjaśnia następująco: „Należało głosić słowo Boże najpierw wam [Żydom]. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan” (Dz 14, 46). Wreszcie Paweł dociera do Rzymu (Dz 28). Z tej perspektywy młodego, ale dynamicznego Kościoła św. Łukasz pod koniec I w. (lata 80-te) pisze swoje dzieło.

Misja Jezusa zmierzała do odnowienia Izraela tak, aby lud ten podjął się swojego powołania: „Wy jesteście solą dla ziemi. (…) Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. (…) Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 5,14-16). Nie możemy zapomnieć, że  pierwszymi adresatami przepowiadania Jezusa był Izrael, z tego ludu wyszło światło dla świata.  Zmiana „za wielu” na „za wszystkich” pomija element pośredni, jakim był lud Izraela, pozbawiając tekst ustanowienia Eucharystii jego kontekstu historiozbawczego. Był on konieczny, aby zbawienie dotarło do wszystkich narodów.  Bez udziału Apostołów, misjonarzy, z pominięciem historii, nie byłoby to możliwe. Jest dla nas rzeczą oczywistą, że Jezus ofiarował się „za wszystkich”, ale nie z pominięciem Izraela i misji, jaką lud ten nie tylko miał spełnić, ale faktycznie wypełnił wobec „wszystkich”. „Zbawienie bierze początek od Żydów” (J 4,22), ale zostało przekazane wszystkim, tym samym partykularyzm i uniwersalizm w misji Jezusa łączy się w jedno przesłanie: Dobrą Nowinę dla świata.

 

Korzystałem z G. Lohfink, Gesù come voleva la sua comunita? La Chiesa quale dovrebbe essere, Cinisello Balsamo 1987; Czy Bóg potrzebuje Kościoła? Poznań 2006; Gesù e la Chiesa, w: (red.) W. Kern, H. J. Pottmeyer, M. Seckler edd., Corso di teologia fondamentale, T 3. Trattato sulla Chiesa, Brescia 1990, s. s. 49-105.

comments

Leave a Comment