EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 16 czerwca 2019

UROCZYSTOŚĆ TRÓJCY ŚWIĘTEJ

J 16,12-15.

Jezus powiedział swoim uczniom: ”Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek słyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam oznajmi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego bierze i wam objawi”.

By uniknąć teologicznej łamigłówki, będzie trochę obrazowo, metaforycznie. Na początku refleksji na temat Boga w Trójcy Świętej Jedynego wróćmy do momentu naszego chrztu.

Ks. Grzegorz Strzelczyk pisze o tym tak: „Wyobraźmy sobie, że mamy smartfon, w którym jest morze funkcji, choć możemy w ogóle z nich nie skorzystać. Załóżmy, że w czasie aktualizacji telefonu dołożony zostaje moduł z odbiornikiem GPS. Dzięki niemu telefon wie, gdzie jest. Tyle że jedynie od użytkownika zależy, czy i jak z tej funkcji będzie korzystał. Bez świadomego działania pożytek będzie, ale mizerny – na przykład telefon będzie automatycznie wybierał obszar do prognozy pogody. A przecież chodzi głównie o nawigację! Chrzest w naszym życiu jest jak aktualizacja telefonu. Zostaje w nas zainstalowanych morze nowych funkcji. W czasie chrztu w człowieku jest składana pewna zdolność do głębokiej relacji z Jezusem i w Duchu Świętym z Ojcem. Funkcja ta może sobie leżeć i można z nią nic nie zrobić. Mnóstwo ludzi jest chrześcijanami, bo zostali ochrzczeni, ale nigdy nie zaczęli nawigować według Jezusa…”.

Od momentu chrztu każdy z nas ma w sobie zdolność, by wejść w relację z Bogiem. Problem w tym, że nie wszyscy i nie zawsze wystarczająco z tej zdolności / funkcji / dyspozycji korzystamy. By poznać Boga w Trójcy Świętej Jedynego nie trzeba teologicznej przenikliwości umysłu. Choć rozum odgrywa tu znaczącą rolę, to jednak kluczowa – tak mi się wydaje – jest wiara. A wiara rodzi się ze spotkania z Jezusem Chrystusem. To, co wiemy o Trójcy, bierze się z objawienia w Jezusie. Nie mamy żadnego innego sposobu do wglądu w Boga. To, co się objawiło w świecie poprzez Jezusa i Ducha Świętego, mówi nam – przy całej ułomności ludzkich pojęć i wyobrażeń – coś prawdziwego o tym, jaki Bóg jest sam w sobie.

To właśnie wiara pozwala nam poznawać Trójcę Przenajświętszą. Dzięki wierze możemy rozpoznawać w swoim życiu Jezusa, odczuwać Jego obecność, odczytywać Jego mowę z wydarzeń w naszym życiu. Doświadczamy delikatnej bliskości Syna w codzienności. Zupełnie jakby Ktoś nam podpowiadał, nakierowywał, odsłaniał, prowadził. Raz nagle, innym razem po czasie. Macie takie doświadczenie? Doświadczenie Kogoś, kto jest wszędzie, ale tak jakby Go nie było. Tym Kimś, kto pozwala nam dostrzegać znaki obecności Syna jest Duch. I idąc dalej – wciąż na nowo odkrywając obecność i działanie Jezusa – Syna Bożego – umacniamy w sobie zdolność widzenia Niewidzialnego i umiejętność kontaktowania się z Tym, kogo się nie widzi – Ojcem, który, jak mówi Kohelet, „uczynił wszystko pięknie w swoim czasie, dał też naszym sercom pragnienie wieczności. Jednak człowiek nie może ogarnąć dzieła Bożego od początku aż do końca”.

Ani dzieła Bożego, ani tym bardziej Boga nie można do końca pojąć. Przecież jest tak dalece inny, że każda próba zrozumienia Go graniczy z szaleństwem. O. Wiesław Dawidowski powie, że „tworzymy naszą opowieść o Bogu, nie po to, by ją zamknąć, ale by zostać w grze. W tej grze, do której weszliśmy w momencie chrztu. W tej grze tak naprawdę liczy się wiara. Wiara wstrząsana czasem wątpliwościami. Wiara w Tego, który Jest, Był i Przychodzi”. By w tej najważniejszej w życiu grze odnosić sukcesy i być dobrym zawodnikiem, trzeba korzystać ze wszystkich funkcji wciąż na nowo aktualizowanego smartfona – wiary i rozumu, rozumu i wiary.

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.