Posted on: 21 października 2018 Posted by: ks. Andrzej Perzyński Comments: 0

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 21 października 2018

XXIX NIEDZIELA ZWYKŁA

Mk 10, 35-45

Jakub i Jan, synowie Zebedeusza, podeszli do Jezusa i rzekli: «Nauczycielu, pragniemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy».

On ich zapytał: «Co chcecie, żebym wam uczynił?»

Rzekli Mu: «Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, a drugi po lewej Twej stronie».

Jezus im odparł: «Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?»

Odpowiedzieli Mu: «Możemy».

Lecz Jezus rzekł do nich: «Kielich, który Ja mam pić, wprawdzie pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane».

Gdy usłyszało to dziesięciu pozostałych, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich:

«Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie jako okup za wielu».

 

List do Hebrajczyków skierowany był do Żydów. Są to Żydzi bardzo przywiązani do swojej tradycji, prawdopodobnie grupa kapłanów ze Świątyni Jerozolimskiej. Fakt, że adresaci Listu wierzyli w Chrystusa, nie oznacza że porzucili swoją wiarę w Jahwe i tradycyjne zwyczaje żydowskie. Oni nadal wierzą w tego samego Boga, który dał Mojżeszowi moc ustanowienia ich dotychczasowego kapłaństwa. Dlatego chcą zrozumieć Jezusa w świetle Pierwszego Przymierza, a przede wszystkim tradycji kapłańskiej.

Jakub i Jan zabiegali o pierwsze „teki ministerialne” w królestwie Bożym. Zasiąść w Jego chwale – jeden po prawej, a drugi po lewej stronie – oznaczało po prostu mieć udział we władzy, a w konsekwencji także w profitach wynikających z faktu tak bliskiej przynależności do swojego Mistrza i Pana. Można nadto podejrzewać, że dziesięciu pozostałych, którzy „poczęli oburzać się na Jakuba i Jana”, mogło nosić w swoich sercach podobne aspiracje. Podejrzewamy to, bo znamy samych siebie. Podejrzewamy, bo w swojej naiwności my również sądzimy, że mieć udział we władzy – to mieć po prostu lepiej i wygodniej oraz czerpać z władzy profity. A przecież tak być nie musi.

Wspomniany wyżej incydent dał Chrystusowi doskonałą okazję do wyjaśnienia, na czym ma polegać władza i wszelkiego rodzaju przełożeństwo wśród Jego wyznawców: „Kto by między wami chciał się stać wielki, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich”. Okazało się, że synowie Zebedeusza nie wiedzieli, o co proszą. Mieć udział w arcykapłańskiej władzy Chrystusa – to znaczy mieć udział w Jego „kielichu”, w Jego męce i śmierci, bo właśnie tędy prowadzi droga do „tronu łaski”, do zmartwychwstania i udziału w Jego chwale. Wszystko to dzieje się na podobieństwo Syna Człowieczego, który „nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć, i dać swoje życie na okup za wielu”.

Tu dochodzimy do sedna sprawy. Jeśli nasza cała formacja religijna ma być coś warta, musimy raz na zawsze zrozumieć, że to właśnie służba jest podstawową formą naszej chrześcijańskiej egzystencji. Niezależnie od tego, co każdy z nas chciałby w życiu robić i na jakiej drodze chciałby realizować swoje życiowe powołanie, będzie to – zgodnie z naszym najważniejszym przykazaniem – zawsze powołanie do miłości. Zwykle kojarzy się nam ona z poezją. Ale miłość, jeśli zaczniemy ją realizować w duchu Ewangelii, rozkłada się na prozę życia. I to jest właśnie służba.

comments

Leave a Comment