Posted on: 17 stycznia 2015 Posted by: Jolanta Elkan-Wykurz Comments: 0

jola_elkanJ 1, 41. 17 b

Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «Oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. Jezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?».
Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi, to znaczy: Nauczycielu, gdzie mieszkasz?».
Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej.
Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «Znaleźliśmy Mesjasza», to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa.
A Jezus wejrzawszy na niego rzekł: «Ty jesteś Szymon, syn Jana, ty będziesz się nazywał Kefas», to znaczy: Piotr.

Poprzedniego dnia było uroczyście. Tłumy nad Jordanem.  Zapowiedź Jana: (pośród was jest, choć nie wiecie; to jest ten, o którym mówiłem, że jest potężniejszy ode mnie) i niezwykły chrzest: Jan  na własne oczy widział Gołębicę i słyszał Głos Boga obwieszczający całemu światu: oto jest Syn mój umiłowany.

Tak zadziwiające i wspaniałe działy się rzeczy-  i nikt nie zareagował.

Następnego dnia  gdy z Janem było tylko dwóch jego uczniów, Jezus po prostu przechodził tamtędy. Chrzciciel poczuł się przynaglony, by ogłosić:

„Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata.”

Słowa te znamy na pamięć: słyszymy zawsze podczas mszy świętej, przed Komunią, gdy Kapłan unosi wysoko  Eucharystyczne Ciało Chrystusa.

Czy dziś więcej z nich rozumiemy, niż ci, którzy wówczas nad stali Jordanem?

Baranek był dla nich jasnym symbolem – przecież to od wieków zwierzę ofiarne. A więc ofiarowany Bogu by zgładzić grzechy świata. Ale – jak to możliwe?  Co to konkretnie znaczy?  Zadziwiające: nieznany im mężczyzna, taki jak inni,  jest tym, którego Jan zapowiadał? O którym mówił, że jest większy od niego? Który jest Bożym Barankiem? Zatem Kim On jest? Mesjaszem? Prorokiem? Nauczycielem? Ofiarą? Był dla nich Tajemnicą.

A my? Czy wiemy co to znaczy, że ten malutki, wykonany ludzkimi rekami krążek delikatnego chleba, który Kapłan unosi w górę to Baranek Boży? Czy naprawdę rozumiemy? Naprawdę wiemy co robimy, gdy bierzemy do ust i połykamy tę odrobinę mąki i wody? Czy dociera do nas, że wchłaniamy w swoje ciało – Ciało Chrystusa? Bożego Baranka? Przyjmujemy w siebie Pana? Co z tego rozumiemy? Tajemnica. Czy to nas przynajmniej zmienia? Czy po Komunii stajemy się inni, serca pałają w nas, biegniemy już nawet nie za Nim, lecz z Nim w nas, by czynić Dobro? Różnie to bywa…

Nie dziwmy się, że tamci znad rzeki nie poszli za Nim pierwszego dnia. Albo nie rozumieli, albo rozumieli aż za dobrze i nie mogli uwierzyć, nie mieściło im się w głowach… Drugiego dnia  poszło dwóch.  Może i im się nie mieściło w głowach, ale na dźwięk tych słów- poszli za Nim nieśmiało. Wykonali pierwszy krok. O wiele później usłyszą: „Nie wyście mnie wybrali, ale ja was wybrałem”. Więc nie wiedząc o tym, zostali pociągnięci przez Słowo…

Czas przyśpiesza. Andrzej biegnie po brata, rybaka Szymona. To już trzeci; ten, który usłyszy dalekosiężną przepowiednię o swoim Imieniu, ten, który ku swojemu zdumieniu już na zawsze będzie Skałą , fundamentem Kościoła…Potem Pan przyzywa Filipa, a Filip Natanaela, zawsze tym best online casino samym słowem: chodź! A  trzeciego dnia na weselnym przyjęciu w Kanie  będzie już wielu uczniów.

(Może warto wspomnieć w tym miejscu, że Ewangelia Jana jest jedyną w której Jezus po chrzcie nie zostaje porwany na pustynię przez złego ducha. Nie ma kuszenia, nie ma czterdziestu dni próby.  W Kanie Galilejskiej Jezus jest już trzeciego dnia po chrzcie. )

Ale nie wyprzedzajmy zdarzeń. Teraz jest ich dwóch. Nie potrafili nic powiedzieć, tylko za Nim szli. Byli jak zakochany podążający  za dziewczyną, która oczarowała jego serce, nie wiedząc dokąd i dlaczego i nie śmiejąc się do niej odezwać. Więc zapytał On.

„Czego szukacie?”

Nie KOGO ale CZEGO. To może znaczyć niezbyt uprzejme: czego chcecie? Dlaczego idziecie za mną? O co wam chodzi? Ale też głębokie i wychodzące naprzeciw: czego poszukujecie (pragniecie)?  Czego oczekujecie? Na co jesteście gotowi?

Zapewne przeczuwając mgliście, odpowiedzieć chcieli: Ciebie  szukamy. Ale są zmieszani. Nazywają go Nauczycielem i wymyka im się niezdarne pytanie o adres.

Odpowiedź na pytanie „Gdzie mieszkasz?” powinna brzmieć, dajmy na to : „W gospodzie pod Białym Koniem” albo „ U szewca, Joachima”, albo „Druga boczna uliczka na prawo od …”. Oni by sobie zapamiętali, ustaliliby szczegóły,  przygotowaliby się i przyszliby w stosownym czasie. A tu się okazuje, że nie będzie szczegółów, nie będzie przygotowań; stosowny czas, to TERAZ. „Chodźcie, to zobaczycie”. Nie wahajcie się, nie ociągajcie, tylko chodźcie.

I poszli. I zobaczyli. I tak się to zaczęło.

Słowo inicjuje działanie. Słowo chce inicjować działanie. Słowo zaprasza do działania- inaczej nie może być zrozumiane.  Słyszeć Słowo i słuchać Słowa to znaczy wejść w to, co Bóg proponuje. Zaangażować siebie w całości.

Abraham stał się ojcem wiary dlatego, że na Słowo Boga, bez wahania podejmował decyzję i działał. Bóg mówił: idź- a on szedł. Bóg Mówił: tu się zatrzymaj- i zatrzymywał się. Bóg Mówił: daj mi swojego jedynego syna – i Abraham szedł z synem by go ofiarować (wierząc, że go nie starci, także dzięki Słowu Boga)

Mojżesz na Słowo Pana wyprowadził naród z niewoli.

Samuel od dziecka słuchał Pana- i przekazywał Jego Słowo; dlatego żadne ze słów Samuela  „nie upadło na ziemię”, żadne nie było bezowocne.

Dawid, pomazaniec Boży, szedł w zwycięskim marszu jednocząc Judeę i Izrael- gdyż słuchał Słowa Pana i działał.

I jeszcze Eliasz, Elizeusz, i cały zastęp proroków…

A przecież dane im było tylko słyszeć Głos, co najwyżej ujrzeć Pana w epifanii obłoku, krzaka, czy lekkiego wietrzyku..

A teraz Ojciec posłał na ziemię Słowo w ludzkim ciele Syna. Każdy mógł Go nie tylko słyszeć, ale widzieć.

Chodźcie- mówi Jezus – to zobaczycie. Chodźcie. Te słowa to nie tylko zwykłe zaproszenie na wizytę. To wezwanie do decyzji, do czynu, do zaangażowania. Wezwanie do bliskości, do dzielenia życia z Nim.

I poszli. Dzielili z nim życie przez trzy lata. Od pierwszej decyzji. Od pierwszej odpowiedzi na zaproszenie.  Aby potem, gdy On nie chodził już po ziemi, dawać o Nim świadectwo i słowem i czynem.

A my?  Jesteśmy przecież Niosącymi Chrystusa- Christoforos, gdy wychodzimy z kościoła po Komunii. Oni Go widzieli i mieszkali z Nim pod jednym dachem. Nam pozwala połykać, wchłaniać Siebie: On staje się nami, a my Nim. Nauczycielu, gdzie mieszkasz?  W was mieszkam.  W naszych sercach mieszka. Albo uczynimy Go więźniem niemym i bezsilnym, zapominając o Jego obecności, lub lekceważąc ją, albo pozwolimy Mu prowadzić nas w każdej chwili z mocą.  Nadal jest Tajemnicą jak dla nich tak i dla nas: jedyne co możemy zrobić, to słuchać, co mówi i iść za Nim, gdy zaprasza. Więc chodźmy! Z Nim, w Nim i dla Niego. Amen.

comments

Leave a Comment