Opublikowano: 26 listopada 2019 Autor: Józefa Hennelowa Comments: 0

W niedzielę rozpocznie się grudzień, ostatni miesiąc roku. W nowych kalendarzach, coraz hojniej wrzucanych do skrzynek pocztowych (czasem z przekazem pieniężnym do wypełnienia), nieustępliwie rozwija się wizja roku 2020. Przed nami jednak najpierw Adwent, otwierający przestrzeń pełną gwiazdkowych obietnic. A jeszcze wcześniej, celebrowana dopiero co, niedzielna uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata.

Święto czczone między innymi pieśnią „Króluj nam Chryste, zawsze i wszędzie”, której słowa muszą głęboko zastanowiać, także nas, czytelników „Tygodnika Powszechnego”. Dlaczego tyle w niej słów wojskowo-rycerskich, nie przystających przecież do najważniejszych pytań o królowanie Chrystusa, które stawiamy sobie samym? Dlaczego śpiewamy o „boju”, „rycerskim haśle”, „wodzu” i „walce”, skoro wyrażenia te brzmią w odniesieniu do Jezusa dziwnie i obco?

Słyszę czasami w mediach piękne słowa: „dobro zawsze wraca”. Na pociechę to za mało. Musimy zmienić nasz słownik. Czasem pojawia się taka możliwość, na przykład podczas lektury niektórych stron „Tygodnika Powszechnego” (nr 47/2019), właśnie mi przeczytanych.

comments

Leave a Comment