Posted on: 6 lutego 2017 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 1

tu-i-teraz600

Właśnie dlatego, że czas tak niepewny, a każda decyzja rządzących może wywołać dotkliwe skutki oraz trudne do przewidzenia konsekwencje – i to w skali globalnej – chciałabym ponarzekać na rzecz niby drobną, choć ważną: na głos mediów. Media, choć wymyślone dla łączenia ludzi – za sprawą usprawnienia przekazu informacji i procesu komunikowania się – potrafią dzielić. Nauczyliśmy się na pamięć sposobów, które w tym drugim wypadku są wpajane i ćwiczone: „nie odpowiadaj na kłopotliwe pytania”, „nigdy nie zapomnij wytknąć, że adwersarz, twój wróg, postępował tak samo albo jeszcze gorzej”, „nie przestawaj mówić nawet, gdy mówi ktoś inny”, „zapowiadaj »ostatnie słowo«, które trwa pięć minut i »ostatnie zdanie«, które składa się z kilkunastu kwestii” itd. itp. Ale dlaczego od niedawna doszło do tego jeszcze radykalne przyspieszenie, czyli po prostu trajkotanie? Może daje to więcej czasu na reklamy, więc jest obowiązkiem prowadzących programy? Trajkoczą bowiem także najulubieńsi do niedawna redaktorzy.

Wieszcz pisał: „Myśl z duszy leci bystro, nim się w słowach złamie”. Akurat „złamie”… Przecież w słowach medialnego przekazu wydaje się czasami, że nie ma żadnej myśli. I zrozumieć z tego można coraz mniej.

comments

1 people reacted on this

Pozostaw odpowiedź 20 Anuluj pisanie odpowiedzi