Posted on: 22 lutego 2018 Posted by: Paweł Stachowiak Comments: 4

Premier Morawiecki słonia nie przypomina, choćby przez brak nadwagi, pod innymi jednak względami jest do niego łudząco podobny. Słoń w składzie porcelany nie ma złych intencji, porcelana nie jest jego wrogiem, nie pragnie jej wcale zniszczyć, upokorzyć, zniesławić. On się tylko niezgrabnie porusza, pełen dobrych intencji machnie trąbą, zawinie ogonem, rozepchnie się bokiem i już lecą talerze, tłucze się miśnieńska porcelana z pietyzmem chroniona przez pokolenia. Słoń nie miał złych intencji, po prostu jest zbyt niezgrabny, winę ponosi ten, kto go do tego składu wpuścił bez poinstruowania, że powinien stać i się nie ruszać.

Proszę wybaczyć ten ironiczny komentarz, bo sprawa przecież jest poważna, ironia zdaje się być tu nie na miejscu. Tym niemniej nie jestem w stanie się od takiej reakcji powstrzymać, gdy czytam, jak zareagował premier Mateusz Morawiecki – absolwent Wydziału Filozoficzno-Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego – na pytanie izraelskiego dziennikarza Ronena Bergmana. Jego przodkowie zostali podczas wojny wymordowani w wyniku denuncjacji, której dokonali ich polscy sąsiedzi. Historia nadzwyczaj typowa, już Władysław Bartoszewski mówił o tym, że trzeba było wtedy bać się raczej polskich sąsiadów niż niemieckich żandarmów. Bergman krótko nawiązał do przeszłości swej rodziny i zapytał: „Czy jeśli opowiem tę historię w Polsce, będę traktowany jako kryminalista?” Mateusz Morawiecki odpowiedział: „Jest to niezmiernie ważne, aby zrozumieć, że oczywiście nie będzie to karane, nie będzie to postrzegane jako działalność przestępcza, jeśli ktoś powie, że byli polscy sprawcy Holokaustu. Tak jak byli żydowscy sprawcy, tak jak byli rosyjscy sprawcy, czy ukraińscy – nie tylko niemieccy.” Doprawdy nie rozumiem po co była panu premierowi ta nieszczęsna fraza o „żydowskich sprawcach”? Tym bardziej, że pierwsza część jego odpowiedzi budziła nadzieję, że odcina się on od najbardziej kontrowersyjnych interpretacji nowelizacji ustawy o IPN. „Żydowscy sprawcy” zniszczyli wszystko!

Ktoś powie: a Judenraty, a policja żydowska w gettach, a Chaim Rumkowski i jego niesławna działalność w getcie łódzkim? Inni przypomną Hannah Arendt i jej oskarżenia z „Eichmanna w Jerozolimie”. Przecież to ona, wielka żydowska uczona, nie zawahała się napisać: „Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej historii”. Cóż zatem zarzucać premierowi Morawieckiemu, powie wielu, przecież powiedział tylko to, co sami Żydzi sobie wytykają? Jeśli oni zarzucają nam współsprawstwo Zagłady niech sami najpierw uderzą się we własne piersi, niech napiętnują instrumentalne wykorzystywanie swej tragedii, odrzucą „religię Holocaustu”, zlikwidują „przedsiębiorstwo Holocaust”, przestaną nas szantażować swym losem, przecież im chodzi tylko o odzyskanie mienia, o to, aby znów „wasze były ulice a nasze kamienice”. Takie głosy są dziś nadzwyczaj częste, szczególnie wśród prorządowych komentatorów. Nie sposób całkowicie odmówić im słuszności. Nagłaśnianie lekkomyślnych, pełnych ignorancji i braku empatii wypowiedzi polskich polityków i komentatorów wynika z pewnością nie tylko ze szlachetnego oburzenia, stoją za tym realne interesy, np. wynikające z uwarunkowań wewnętrznej walki politycznej w Izraelu, czy interesów społeczności żydowskiej w USA, ale to w żaden sposób nie usprawiedliwia sądów uderzających w najbardziej utrwalone elementy żydowskiej traumy i żydowskiej tożsamości.

Hannah Arendt i Norman Finkelstein, Raymond Aron i im podobni mieli prawo chłostać własną wspólnotę narodową nawet jeśli mogło być to ocenione jako niesprawiedliwe. Ośmielę się napisać, że nam takie chłostanie nie przystoi, winniśmy zachować daleko idącą powściągliwość i skupić się na szukaniu belki we własnym oku miast wciąż dostrzegać źdźbło w oku żydowskim. Spróbujmy, choć na moment, odrzucając chwilowe emocje, nałożyć żydowskie okulary i spojrzeć przez nie na słowa o „żydowskich sprawcach”? Holocaust, Shoah, to była zagłada niemal całej wspólnoty Żydów europejskich, bezprecedensowy akt zaplanowanej i z demoniczną sprawnością przeprowadzonej przemysłowej eksterminacji narodu. Pozostały po niej żałosne gruzy tysiącletniej kultury, współczesna Atlantyda, której odkrywanie może być fascynujące, ale przecież sprowadza się do odtwarzania tego, co już nie powróci. Przetrwali nieliczni, wyobcowani, pozbawieni rodzin i lokalnych społeczności, dotknięci traumą, którą niewielu Polaków było w stanie zrozumieć, a mimo to wciąż otoczeni nieufnością, lękiem i wrogością powodującymi kolejne pogromy, jak choćby ten w Kielcach. Nie dziwmy się szczególnej wrażliwości uratowanych z Zagłady i ich potomków, nie doszukujmy się od razu złych, materialistycznych intencji, przecież mają oni prawo do nieufności i urazy. Jakże wielu z nas wciąż nie potrafi wybaczyć Ukraińcom, widząc w nich potomków „rezunów” z Wołynia. Rozumiemy traumę mordowanych w wołyńskich wioskach Polaków, dlaczego nie potrafimy uszanować traumy żydowskiej? Dlaczego oburzyłoby nas zapewne, gdyby ukraiński polityk powiedział o „polskich sprawcach” wołyńskiego ludobójstwa a nie bulwersuje nas, gdy identyczny pogląd o „żydowskich sprawcach” wygłasza polityk polski?

Słowa premiera Morawieckiego dowodzą nie tylko braku wiedzy historycznej dotyczącej Zagłady i jej sprawców, są przede wszystkim objawem braku empatii, moralnej wrażliwości, wobec uczuć narodu, który doznał losu wyjątkowego, przejmującego grozą o metafizycznym wręcz wymiarze, zmuszającą do stawiania pytań o fundamentalnym charakterze: o obecność Boga, o Jego miłość i sprawiedliwość, o możliwość teologii, filozofii a nawet poezji po Shoah. Czy wypowiadając słowa o „żydowskich sprawcach” premier miał świadomość jak czułą strunę żydowskiej duszy porusza? Czy wiedział cokolwiek o szamotaniu się żydowskich filozofów i teologów zmagających się z pytaniem o sens Zagłady, czy mówią mu coś nazwiska Abrahama Heschela,  Irvinga Greenberga,  Hansa Jonasa i wielu innych myślicieli usiłujących dać odpowiedź na pytanie o obecność Boga podczas Zagłady? Czy znał słowa Benedykta XVI wypowiedziane w Auschwitz, słowa do głębi przejmujące bezradnością filozofa i teologa, który poświecił życie śledzeniu bożych ścieżek? „Ileż pytań nasuwa się w tym miejscu! Ciągle powraca jedno: Gdzie był Bóg w tamtych dniach? Dlaczego milczał? Jak mógł pozwolić na tak wielkie zniszczenie, na ten tryumf zła? […] Przychodzą na myśl słowa Psalmu 44, zawierające skargę cierpiącego Izraela: „…starłeś nas na proch w miejscu szakali i okryłeś nas mrokiem. Lecz to z Twego powodu ciągle nas mordują, mają nas za owce na rzeź przeznaczone. Ocknij się! Dlaczego śpisz, Panie? Przebudź się! Nie odrzucaj na zawsze! Dlaczego ukrywasz Twoje oblicze, zapominasz o nędzy i ucisku naszym? Albowiem dusza nasza pogrążyła się w prochu, a ciało przywarło do ziemi. Powstań, przyjdź nam na pomoc i wyzwól nas przez swą łaskawość!”. Ten krzyk trwogi cierpiącego Izraela, który wzywa Boga w godzinie ogromnej udręki, jest równocześnie wołaniem o pomoc wszystkich ludzi, którzy w historii – wczoraj, dziś i jutro – płacą cierpieniem za umiłowanie Boga, prawdy i dobra; a jest ich wielu, również dziś. Nie potrafimy przeniknąć tajemnicy Boga – widzimy tylko jej fragmenty i błądzimy, gdy chcemy stać się sędziami Boga i historii. Nie obronimy w ten sposób człowieka, przeciwnie, przyczynimy się do jego zniszczenia. Nie – ostatecznie powinniśmy wytrwale, pokornie, ale i natarczywie wołać do Boga: Przebudź się! Nie zapominaj o człowieku, którego stworzyłeś!”

Sądy wypowiadane wobec rzeczywistości tak trudnej do zrozumienia i oceny, tak obcej naszym doświadczeniom, tak sprzecznej z naszą logiką i wrażliwością, będą zawsze obciążone bagażem uproszczeń, będą cierpieć na chorobę prezentyzmu. Może zatem lepiej, zwłaszcza jeśli jesteśmy zanurzonymi we współczesności technokratami, dać sobie spokój z wygłaszaniem sądów, które rażą prymitywnymi uproszczeniami, dowodzą braku wiedzy i czysto ludzkiej empatii? Może słuszniej byłoby powiedzieć po prostu: „Jeśli ktoś z moich rodaków zawinił, proszę o wybaczenie. Chcemy zrobić wszystko, aby stanąć w prawdzie, nie unikać odpowiedzialności, docenić ofiarę Waszego narodu”. To nas nie skompromituje, nie zniszczy naszej reputacji. Wstać z kolan wcale nie oznacza ranić uczucia innych, stać wyprostowanym to ponad wszystko nie bać się prawdy!

 

comments

4 People reacted on this

  1. Bardzo dziękuję, za odpowiedź na pytanie, które zadawałam sonie od dłuższego czasu. Przyznam szczerze, że cały czas myślę nad argumentami, analizuję…
    W tym miejscu chciałaby odnieść się jeszcze do wcześniejszego komentarza. Otóż odnosząc się do pierwszego punktu, mam wrażenie, że podstawą wszystkich konfliktów na ten temat jest chęć zawłaszczenia sobie – być największą ofiarą II wojny światowej. My Polacy, Oni Żydzi, Oni Rosjanie, Oni Cyganie, Oni Francuzi, oni, oni, oni…. Może spróbujmy podzielić się tą ofiarą i może dojdziemy do jakiegoś porozumienia.
    Chciałabym również zadać prowokacyjne pytanie, z resztą cytat z wywiadu z Janem Karskim z TP 11/1987 pt. Sąsiedzi. „Wells miał tylko tyle do powiedzenia, iż ciekawi go, dlaczego w każdym kraju w którym mieszkają Żydzi, wcześniej czy później powstaje antysemityzm i rzecz ta wymagałaby zbadania?” A od siebie dodam, że cała Europa, każdy kraj ma na przestrzeni wieków mniej lub więcej pogromów Żydów. Może próba odpowiedzi na to pytanie coś wyjaśni, ale może wcale nie….

  2. Chciałbym najpierw podziękować za słowa, które świadczą o poważnym potraktowaniu moich uwag, krytycznych wobec wypowiedzi pana premiera Morawieckiego. Doceniam, że pan Jan Paradysz nie odsądził mnie od czci i wiary tylko dlatego, że różnię się od niego poglądami. To dziś raczej rzadkie… Nie potrafię jednak przejść do porządku dziennego nad kilkoma jego uwagami. Nie chcę polemizować ze sformułowaniami, które zawierają uproszczenia, być może wymuszone skrótowa formą (np. o haniebnych zachowaniach Polaków jako „marginesie”). Zostawmy to na inna okazję. Zostawmy również odniesienie do punktu 13. Mam pewne trudności z interpretowaniem rzeczywistości w kategoriach spisku, tego się z reguły nie da udowodnić, ale również trudno z tym polemizować. Dla mnie różnica miedzy nami tkwi właściwie tylko w 14 punkcie jego komentarza: „Antypolonizm w niczym nie ustępuje antysemityzmowi”. Antysemityzm jest pojęciem często nadużywanym, instrumentalnie wykorzystywanym, nieostrym. Tak, być może niektórzy, szermują nim po to aby osiągnąć konkretne, materialne korzyści. Czy jednak to wszystko powinno przesłaniać fakt, że Zagłada, Holocaust, Shoah, naprawdę były w historii ludzkości fenomenem pozbawionym precedensu. Antysemityzm można zrównoważyć antypolonizmem, powiada Pan. Otóż nie! Wrogość wobec Żydów w swych rozmaitych zmiennych formach ma tradycję sięgająca czasów biblijnych, jest chorobą toczącą świat chrześcijański od wieków. Polecam lekturę fundamentalnego dzieła Leona Poliakoffa, „Historia Antysemityzmu”, wtedy być może dostrzeże Pan jak wielka, istotowa różnica leży pomiędzy zakorzenioną głęboko w kulturze chrześcijańskiej Europy niechecią wobec Żydów i chwilowym, incydentalnym zjawiskiem nielubienia Polaków. Pierwsze jest immanentna cechą cywilizacji Zachodu, odrzucona dopiero po Vaticanum II, drugie reakcją na doraźne zachowania przedstawicieli polskiego społeczeństwa, nieakceptowane z perspektywy laicyzującego się i modernizującego Zachodu. Nie ma żadnej równowagi miedzy antysemityzmem i antypolonizmem, i niezrozumienie tego faktu leży prawdopodobnie u korzeni naszych dzisiejszych polsko – żydowskich nieporozumień. My naprawdę nie potrafimy uznać wyjątkowości Zagłady, wczuć się we wrażliwość narodu, który został skazany i niemal zgładzony. Ciągle toczymy bezsensowna wojenkę, kto był większa ofiarą, wciąż próbujemy wykreować się jako ci, którzy powinni być postrzegani podobnie jak Żydzi. Otóż nie! Los polski i los żydowski podczas wojny nie były bynajmniej podobne. Polak ginął, gdyż angażował się w działalność zwalczaną przez władze okupacyjne, nie był skazany na śmierć tylko wyłącznie ze względu na swe pochodzenie. Żyd był skazany na śmierć tylko dlatego, że był Żydem! To jest istotowa, fundamentalna różnica, której wielu z nas wciąż nie dostrzega. Dlatego nie można mówić o antypolonizmie jako zjawisku tożsamym z antysemityzmem. Tak, Niemcy, gdyby wygrali wojnę sprowadziliby zapewne na nas los podobny do tego, który dotknął Żydów i Romów, ale prawda jest taka, że ich dotknęło to realnie a nas tylko hipotetycznie. Gdy stoimy wobec 6 milionów ofiar Holocaustu, wobec zniszczenia wiekowej kultury Żydów wschodnioeuropejskich, niegodnym jest próba relatywizacji ich Zagłady przez eksponowanie naszych, prawdziwych przecież, ofiar. Skończmy wreszcie z tym absurdalnym współzawodnictwem, kto był większą ofiarą, przestańmy wreszcie udowadniać światu, że my też, podobnie jak Żydzi, powinniśmy być postrzegani w perspektywie ofiar a nie katów. Zagłada Żydów naprawdę nie jest porównywalna do jakiegokolwiek aktu nienawiści wobec Polaków!

  3. Reakcja Premiera Morawieckiego była właściwa wobec stałych prób robienia z Polski zastępczego winowajcy za zbrodnie popełnione w czasie II WŚ:
    1. Polska była pierwszą i jedną z największych ofiar drugiej wojny światowej.
    2. Obozy zagłady, w których wymordowano kilka milionów ludzi, nie były polskie. Były to niemieckie obozy na terytorium Polski okupowanej przez Niemcy a Polacy pierwszymi ofiarami tych obozów.
    3. Polacy jako pierwsi alarmowali europejskich i amerykańskich przywódców o Holokauście.
    4. Polska nigdy nie kolaborowała z hitlerowskimi Niemcami.
    5. Polska była jednym z nielicznych krajów okupowanej Europy, w którym za pomoc Żydom groziła kara śmierci.
    6. Setki tysięcy Polaków z narażeniem własnego życia pomagały Żydom przetrwać wojnę i Holokaust.
    7. Polacy stanowią największą grupę w gronie „Sprawiedliwych wśród Narodów Świata”, czyli obywateli różnych państw, którzy ratowali Żydów w czasie Holokaustu.
    8. Podobnie jak w innych państwach, także w Polsce zdarzały się w czasie wojny przypadki haniebnych zachowań wobec Żydów – był to jednak margines w skali całego społeczeństwa.
    9. W czasie wojny dokonywane były masowe egzekucje ludności polskiej, zwłaszcza polskiej inteligencji i elit politycznych, gospodarczych, kulturalnych itp.
    10. W okresie powojennym pojawiły się próby fałszowania historii Holokaustu, w tym stosunku Polaków do Żydów w czasie wojny.
    11. Od wielu lat publicznie używane są określenia „polskie obozy śmierci”, co jest fałszowaniem historii, w tym pamięci o Holokauście.
    12. Na początku lutego 2018 r. najważniejsi niemieccy politycy kilkakrotnie publicznie przyznali, że pełną odpowiedzialność za Holokaust ponoszą Niemcy.
    13. Czy jest rzeczą przypadku, że tuż przed konfliktem Polska-Izrael 2018 dwa teatry w Lublinie i Poznaniu wystawiają sztukę opartą na oszczerczej książce Jerzego Kosińskiego Malowany Ptak?
    14. Antypolonizm w niczym nie ustępuje antysemityzmowi.

Pozostaw odpowiedź Stef Anuluj pisanie odpowiedzi