Opublikowano: 9 lutego 2020 Autor: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 9 lutego 2020

V NIEDZIELA ZWYKŁA

9 lutego 2020 roku

Mt 5, 13-16

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie”.

Pewnego dnia w domu proroka Abrahama zjawił się strudzony wędrowiec. Abraham był bardzo gościnny, więc przyjął go u siebie. Gdy tylko zaczął zajmować się gościem, zrodziła się w nim myśl, jak przekonać podróżnego do wiary w Jedynego Boga. Zanim jednak przystąpił do planowanej rozmowy, zaczął przygotowywać posiłek dla gościa. Gdy tylko rozpalił ogień, zauważył, że podróżny padł na kolana i złożył pokłon płomieniowi. W tym momencie Abraham wpadł w furię, bo zorientował się, że ma przed sobą czciciela ognia. Zaczął krzyczeć na swojego gościa, że oto jest przyjmowany serdecznie i z honorami, a okazał się być poganinem. Ostatecznie Abraham wyrzucił podróżnego z domu. Wtedy Bóg przemówił do niego i zapytał, dlaczego wypędził swojego gościa. Abraham odpowiedział, że nie chce w domu niewdzięcznika, który czci ogień, i że jedyne, czego chciał, to opowiedzieć mu o swojej wierze, o Bogu. Na to Bóg mu odparł: „Abrahamie, on czcił ogień od początku swojego życia, od 60 lat, i ja nadal go karmię, poję i kocham. A ty nie mogłeś wytrzymać z nim nawet kilku minut?”. Abraham wybiegł za swoim gościem, przeprosił go i sprowadził z powrotem do domu. Na to podróżny zapytał, czemu zmienił zdanie i po niego wrócił. Abraham odpowiedział, że to jego Pan skarcił go za to, jak potraktował gościa-innowiercę. Na co podróżny odrzekł: „To musi być szlachetny Pan. Opowiedz mi o Nim”.

Tą piękną historią rozpoczynam naszą dzisiejszą refleksję nad Słowem Boga. Jest to historia zaczerpnięta z tradycji muzułmańskiej. Przytoczył ją w rozmowie z Anną Wilczyńską Nedal Abu Tabaq – mufti Ligi Muzułmańskiej w RP, przewodniczący Rady Imamów, imam Islamskiego Centrum Kultury w Lublinie („Szlachetny Pan”, „Tygodnik Powszechny” nr 4/2020). Przywołuję tę historię również dlatego, że w naszej parafii gościmy dzisiaj Arkadiusza Miernika – imama społeczności muzułmańskiej z Birmingham, który przybywa na spotkanie poświęcone dialogowi chrześcijańsko – muzułmańskiemu „Wszyscy braćmi jesteśmy”.

„Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie” – mówi dzisiaj do nas Jezus. Wiele razy zapominamy o tym, co najważniejsze. Chcemy mówić innym o Bogu i przekonywać ich do wiary, ale ta misja okazuje się nieskuteczna. Jest to też często źródło przenikliwego bólu serc wielu matek i ojców, których dzieci odeszły od praktykowania wiary. To ważne, byśmy dzisiaj uświadomili sobie, jak często jesteśmy podobni do Abrahama z przytoczonej historii. Zapominamy, że nie słowa i deklaracje, ale czyny – nasza postawa, podejmowane decyzje, dokonywane wybory – świadczą o autentyczności naszej wiary. Misja przekonywania innych do Boga i wiary dopiero wówczas okaże się skuteczna, gdy Bóg i Jego działanie w naszym życiu staną się widoczne dla innych.

Zdarza się, a często jest to zupełnie nieuświadomione, że podobnie jak Abraham z przywołanej historii zapominamy o Bogu, a interesują nas tylko nasze zamiary i pragnienia. Często są to w naszym mniemaniu dobre pragnienia, np. przekonanie wyznawców islamu do konwersji na chrześcijaństwo, czy przekonanie najbliższych do powrotu do Kościoła. Niestety równie często te pragnienia nie mają wiele wspólnego z pragnieniami Boga i Jego zamiarami. Mamy bowiem pokazywać innym nie nasze przekonania, nawet nie naszą religię, ale prawdziwego Boga. Mamy pokazywać, jak Bóg zmienia nasze życie, a nie to, jak możemy siłą zmienić życie innym. A właśnie do tego często sprowadza się nasza wizja misji ewangelizacyjnej – sprawić, by inni żyli tak, jak my tego chcemy i według naszych reguł. Mówimy o miłości i wyjątkowości Boga tylko po to, żeby pokazać, że nasza religia jest lepsza, a w konsekwencji my jesteśmy lepsi. W podobnych dyskusjach bardzo szybko zapominamy o tym, kim Bóg jest, a skupiamy się na sobie. W ten sposób tworzymy sobie konkurs na lepszego Boga, na lepszy system religijny, a w konsekwencji na to, kto z nas jest najlepszy. To wielki błąd. Słowo Boże wskazuje nam dzisiaj inną, prawdziwie skuteczną, jedyną właściwą drogę: „Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem”.

comments

Leave a Comment