Skąd się wziął na Ziemi człowiek: moment czy proces? Taki był temat spotkania Krakowskiego Klubu TP z prof. Janem Kozłowskim (17 czerwca 2018).
Relacja ze spotkania jest w osobnym tekście

Myślę, że główne myśli prof. Jana Kozłowskiego warte są, by je przestawić, choćby w skrócie:
Historię ewolucji człowieka zacząć można od opuszczenia przez niektóre małpy człekokształtne lasu tropikalnego i przeniesienia się na sawannę. Nastąpiło to ok. 7 mln lat temu i przypuszczalnie było wywołane ociepleniem się klimatu i zwiększeniem się zasięgu sawanny kosztem lasu. Na sawannie nie było tak łatwo o pożywienie jak w tropikalnym lesie, gdzie była obfitość owoców i łatwo o schronienie. Na sawannie drzewa były nieliczne a drapieżników więcej, najgroźniejszy był lampart, który konkurował o padlinę i wspinał się na drzewa.
W tych warunkach przeżycie możliwe było tylko w większych i to zorganizowanych grupach (nie mogły to być grupy anonimowe, jak np. stada gawronów czy ławice ryb).

Na sawannie doszło do przyjęcia pionowej pozycji. Dawała ona następujące zyski: ciało otrzymuje mniej promieniowania czyli mniej ciepła (w tropikach), z wyższa widać dalej i więcej, zaś uwolnione ręce mogą pracować i przenosić przedmioty.
Przedstawicielem takich człekokształtnych jest Australopithecus afarensis, który pojawił się ca 3,7 1,7 mln lat temu.
Życie w dużych grupach wymaga większego mózgu. Bo w takich grupach osobniki muszą znać się wzajemnie, pamiętać i rozumieć interakcje między osobnikami. Musi istnieć mechanizm spajający grupę, w tym zapewniający łagodzenie nieuniknionych konfliktów, czy tworzenie koalicji.
U małp taką rolę odgrywa m.in. iskanie. Ale w miarę powiększania się grupy iskanie zabiera więcej czasu. U ludzi, wg Robina Dunbara, iskanie zostało zastąpione plotkowaniem, które może odbywać się w grupach.
Pozycja osobników w grupie może być ustalana na podstawie rozumowania typu: „jeżeli Peter może pobić Jima, a Jim Edwarda, to jest prawdopodobne, że Peter pokonałby Edwarda.” U wielu gatunków pozycję osobnika wzmacnia matka.
Umiejętność tworzenia lub znajdowania się w odpowiedniej koalicji jest u naczelnych ważniejsze od siły fizycznej.
Skomplikowane relacje socjalne u małp opierają się na altruizmie krewniaczym i odwzajemnionym, a także na regułach dotyczących ograniczonej agresji. Im większy mózg, tym większa zdolność przewidywania reakcji innych.
W teorii umysłu rozważa się poziomy intencjonalności:
– Ja myślę
– Jeśli ja myślę, że on myśli, to…
– Jeśli ja myślę, że on myśli, że ja myślę, to…
– Jeśli ja myślę, że on myśli, że ja myślę, że on myśli, to…
Itd.
Podobno w sztukach Szekspira można doszukać się niekiedy pięciu poziomów, a widz jest szóstym. U małp spotyka się najwyżej trzeci stopień. U ludzi – piąty stopień.
Świadome kłamstwo możliwe jest powyżej drugiego stopnia
Małpy mogą kłamać (i robią to czasami) małe dzieci i osoby autystyczne nie. Autyzm polega (m.in.) właśnie na pozostaniu na pierwszym stopniu intencjonalności.
Mózg jest bardzo kosztownym organem. U Homo sapiens stanowi 2% masy ciała, a zużywa 20% energii. Objętość 1100-1700 cm3. Drugi pod względem kosztów utrzymania jest przewód pokarmowy, ale to on dostarcza energii.
Australopithecus afarensis żyjący 3,7-1,3 mln lat temu miał mózg niewiele większy od szympansa, 500-600 cm3
Homo habilis (człowiek zręczny), żyjący 2,5-1 mln lat temu miał mózg 600-750 cm3. Wytwarzał narzędzia. Powiększenie mózgu wiązało się z urozmaiceniem pokarmu o posiekane mięso i roztarte nasiona.
Homo erectus (człowiek wyprostowany) pojawił się ok. 1,8 mln lat temu. Używał ognia w sposób kontrolowany co najmniej 400 tys lat temu, a możliwe, że już 700 tys lat temu.
Obróbka termiczna pokarmu umożliwiła rozwój mózgu. Przypuszczalnie rozwój mózgu nie byłby możliwy bez opanowania ognia.
Opanowanie ognia było wielkim przełomem. Gotowanie strawy umożliwiło rozwój mózgu, Oszczędność energii – nocą jest zimno, Odstraszanie drapieżnych zwierząt. Dodatkowe cztery godziny na życie socjalne.
Prawdopodobnie dominacja ewolucji kulturowej zaczęła się od opanowana ognia.
Ale wielkość mózgu nie jest nieograniczona. Większość ssaków ma przy urodzeniu czaszki duże w stosunku do dorosłych rozmiarów. U Homo sapiens dalsze powiększanie czaszki w łonie matki było niemożliwe z uwagi, że noworodek musi przecisnąć się przez otwór w miednicy. U gibbona, szympansa, goryla istnieje pewien luz między wielkością czaszki a prześwitem w miednicy. U Homo sapiens praktycznie luz nie istnieje. Stąd bolesność porodów, częste powikłania przy porodzie, nieraz kończące się śmiercią matki. Niezbędna jest pomoc innych kobiet.
Mózg noworodka jest słabo rozwinięty. Długi proces powiększania czaszki/mózgu oznacza w konsekwencji długie dzieciństwo. Ma ono skutek negatywny: długi okres zależności od rodziców, ale i skutek pozytywny – długi okres uczenia się.
W jak dużych grupach żył człowiek (liczba Dunbara? Decyduje o tym kora nowa w mózgu, występująca tylko u ssaków, mająca do 6 warstw – im większa kora nowa, tym większa grupa. U australopiteków liczyła ona ok. 60 osobników, u Homo habilis ok 80, u Homo erectus ok. 100, współcześnie u ludzi 150-160 osób w grupie)
Wielkość kory nowej u ludzi wskazuje, że ok 150 osób (nie więcej) mogło tworzyć klan, w którym wszyscy znali się osobiście i znali pokrewieństwa między sobą. Spotykali się przynajmniej raz w roku z okazji uroczystości rytualnych. Wędrówki ludzie odbywali w niestabilnych mniejszych grupach 30-40 osób, składających się z szeregu rodzin, a wewnątrz tych grup z pewnością były mniejsze koalicje.
Klany z kolei tworzyły plemię 500-2500 osób, związane wspólnym językiem i wspólną religią.
Pojawiła się potrzeba moralności. Życie w dużych grupach wymaga ustalenia zasad.
Dawny altruizm krewniaczy i odwzajemniony oraz zasady dotyczące opłacalności agresji to dalej podstawowe siły, ale niewystarczające. Ze względu na tworzenie się koalicji staje się ważne, jak nas widzą inni. Możliwe stało się wytworzenie i przestrzeganie zasad postępowania na zasadzie „tak trzeba”. Wiele z tych zasad dotyczy życia seksualnego, tworzonych jest szereg tabu.
Ustalone zasady bywają łamane. Niemniej słowa i czyny podlegają ocenie moralnej.
Człowiek jest prawdopodobnie jedynym gatunkiem tworzącym normy moralne.
W tym miejscu aż się prosi, by zwrócić uwagę na Biblię, i znajdujący się w niej Dialog między Jahwe i Adamem po zjedzeniu owocu z drzewa poznania dobra i zła (Rodz. 3,9-11):
Bóg Jahwe zawołał na mężczyznę i zapytał go: <> On odpowiedział: <> Rzekł Bóg: <<Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?>>
Uważa się to za upadek człowieka. Ale czy nie słuszniej byłoby uważać to za wyniesienie człowieka? Dodajmy, że pojęcie grzechu pierworodnego powstało kilkaset lat po Chrystusie. Nie ma go w Starym i Nowym Testamencie. Sprawia ono i będzie sprawiać ogromny problem w godzeniu religii z nauką. Jest też źródłem problemów w samej teologii (odpowiedzialność zbiorowa).
Wytworzenie się moralności, rozróżnianie dobra i zła – to wyniesienie rodzaju ludzkiego ponad świat zwierząt, które nie znają dobra ani zła.
Tu prof. Kozłowski przytoczył dwa wiersze:

Czesław Miłosz

Unde Malum

Skąd bierze się zło?
jak to skąd
z człowieka
zawsze z człowieka
i tylko z człowieka
Tadeusz Różewicz

Niestety panie Tadeuszu
dobra natura i zły człowiek
to romantyczny wynalazek
gdyby tak było
można by wytrzymać
ukazuje pan w ten sposób głębię
swego artyzmu
wystarczy pozwolić człowiekowi
wytruć swój rodzaj
a nastąpią niewinne wschody słońca
nad florą i fauną wyzwoloną
na pofabrycznych pustkowiach
wyrosną dębowe lasy
krew rozszarpanego przez wilki jelenia
nie będzie przez nikogo widziana
jastrząb będzie spadał na zająca
bez świadków
zniknie ze świata zło
kiedy zniknie świadomość
rzeczywiście panie Tadeuszu
zło (i dobro) bierze się z człowieka

Wisława Szymborska

Pochwała złego o sobie mniemania

Myszołów nie ma sobie nic do zarzucenia
Skrupuły obce są czarnej panterze.
Nie wątpią o słuszności czynów swych piranie
Grzechotnik aprobuje siebie bez zastrzeżeń.
Samokrytyczny szakal nie istnieje.
Szarańcza, aligator, trychina i giez
żyją jak żyją i rade są z tego
Sto kilogramów waży serce orki,
ale pod innym względem lekkie jest.
Nic bardziej zwierzęcego
niż czyste sumienie
na trzeciej planecie Słońca.

Jeszcze o powstaniu mowy: Jak doszło do porozumiewania się przy pomocy dźwięków, a nie mimiki, przy pomocy której wiele zwierząt wymienia wiadomości między sobą? Być może nastąpiło to pod wpływem śpiewu ptaków. Taka hipoteza narzuca się, gdy posłuchać, jak się porozumiewają pigmeje podczas polowania z nagonką.
Tak streściłbym wywody profesora.

Jeśli jednak idzie o interpretację tekstu z ks. Rodzaju, to trudno zgodzić się z pomysłem profesora. Zjedzenie owocu z drzewa poznania dobra i zła jest w Biblii ma jednoznacznie negatywną ocenę, jako sprzeciw wobec Boga i jako czyn, o zgubnych skutkach.
Z drugiej strony, trudno byłoby uznać, że wolą Boga, który człowieka stworzył na swój obraz i podobieństwo, było, by człowiek pozostawał na poziomie zwierząt. Trzeba więc uznać, że człowiek sięgnął po zakazany owoc przedwcześnie, zanim dojrzał do tego. I dlatego fakt ten jest upadkiem, choć człowiek w ten sposób wywyższył się ponad świat zwierzęcy.

Całość wykładu wraz z dyskusją można odsłuchać:

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.