Tytuł książki i zachęty w blurbie obiecują historię o nierozerwalnej więzi syna z ojcem. Otwierając tę książkę chcemy przeczytać o przejmującej miłości syna do swojego rodziciela, o wzajemnym oddaniu i nieustępliwości w podążaniu za sobie najbliższą osobą w najciemniejsze miejsca na ziemi.

Tytułowy chłopiec jest jednak dość zaawansowanym adolescentem, co nadaje jego działaniom rozmysłu, a jego stosunkowi do ojca głębi. Oczywiście bezwarunkowa miłość dziecka jest naiwna i zawsze taką pozostaje. Nie mamy  jednak do czynienia z historią chłopca ślepo idącego za swym ojcem. Ten chłopak wie co robi i jest w dużym stopniu świadom podejmowanego ryzyka. Piękna tej relacji nadaje fakt, iż mimo tej świadomości nie cofa się przed niczym, co staje na jego drodze do ojca.

Podążając za kolejnymi wątkami historii, dostajemy od autora o wiele więcej, niż początkowo oczekiwaliśmy. Poznajemy rodzinę, która zdaje się funkcjonować jak miliony innych europejskich rodzin w tamtym czasie. Członkowie rodziny zdają się czuć bezpiecznie zarówno gdy występują indywidualnie, jak gdy zbierają się i funkcjonują jako rodzina. W pewnym momencie dzieje się coś, co wszystko zmienia. Kochający się i bliscy sobie ludzie nie mogą już być siebie blisko i pozwalać swoim indywidualnym życiom naturalnie się przeplatać.

Historia ta nasuwa nam definicję wojny, która w każdym przypadku niesie z sobą nagłe, nieodwracalne zmiany w życiu bohaterów tej i wielu innych opowieści o losach żydowskich rodzin. Moment nastania zmian możemy upodmiotowić i nazwać agentem wojny. Agent zaprasza wszystkich członków rodziny do jadalni, do salonu, a może zwyczajnie do największej izby w domostwie. Miejsce, w którym do tej pory wszyscy się zbierali, by być bliżej siebie, za chwilę będzie miejscem, gdzie sformalizuje się ich ostateczne rozbicie. Z nesesera agent sprawnym ruchem wyciąga stertę kopert. Nie mają żadnego adresata. Każdy wybiera swoją niezaadresowaną kopertę. Niektórzy otwierają swoje koperty od razu, by dowiedzieć się czym prędzej, co czeka ich już niedługo. Inni ociągają się z poznaniem swojego losu, nie chcą wiedzieć co dalej. Chcą cieszyć się przekonaniem, iż nie znając jutra można się przed nim choćby mentalnie uchronić. Wszyscy jednak są świadomi naiwności swoich nadziei. Nadziei, że może zdarzy się coś, co uchroni ich przed rozłąką. Wojna to jednak nowe rozdanie. Nic już nigdy nie będzie takie samo. Rodziny napiętnowanych grup etnicznych, by zapewnić sobie przetrwanie są skazani na rozłąkę. Ich jedność nie stanowi już o ich sile. To nowe rozdanie, a losy tak bliskich i podobnych sobie ludzi już nigdy nie będą się toczyły równoległymi torami.

Eufemizuję agenta wojny w wyżej opisanej wizji, bo w tej konkretnej wojnie agent doskonale wiedział, że większość losów kończy się zwycięstwem śmiertelnej nagonki nad ludzkim istnieniem.

Autor opowiada o wszystkich tych losach z dużą wnikliwością i poświęca każdemu z bohaterów wystarczająco dużo czasu, by z każdym z nich czytelnik zdążył zawiązać sympatię. Historia chłopca, który poszedł za tatą do Auschwitz nie staje się tłem dla wszystkich tych historii. To piękny i romantycznie zasadny pretekst do opowiedzenia o wojennych i powojennych losach rodziny z narodu skazanego na zagładę. Widzimy jak różne decyzje podjęli członkowie tej rodziny i zaczynamy rozumieć motywy tych decyzji. Po lekturze zostajemy ze świadectwem pokazującym jak wielką, a zarazem prostą wartością w życiu człowieka jest chęć życia. Nie ma bowiem chyba nic bardziej tragicznego i pozbawionego cynizmu, niż gdy człowiek chce czegoś najbardziej na świecie i nie może tego mieć. Nie umieć pogodzić się z utratą własnego życia i utratą swoich najbliższych, brak zgody na odebranie sobie ukochanego ojca, ten gniew i ta niezłomność to siła ludzka ponad wszelkie miary. W książce właśnie tę siłę poznajemy w jej naturalnym środowisku, kiedy ktoś chce Tobie odebrać kogoś najdroższego na świecie, a szanse na zatrzymanie tego kogoś przy sobie są bliskie zeru.

O chłopcu, który poszedł za tatą do Auschwitz

Jeremy Dronfield

Wydawnictwo ZNAK 2019

comments