Posted on: 25 września 2018 Posted by: Konrad Stanglewicz Comments: 0
Sędzia Igor Tuleya podczas wizyty w Klubie „TP” w Zielonej Górze/Fot. Tomasz Pastyrczyk

Każdej władzy, nie tylko wykonawczej, ale i sądowniczej trzeba patrzeć na ręce; dzisiaj i w przyszłości. Nie ma świętych krów – tymi słowami sędzia Igor Tuleja zakończył spotkanie zorganizowane przez zielonogórski Klub „Tygodnika Powszechnego”.
W pierwszej części nasz gość mówił o niezawisłości sędziego, która przede wszystkim oznacza wolność od wpływów zewnętrznych – wpływów przedstawicieli władzy wykonawczej, ustawodawczej, także sądowniczej oraz wszystkich osób postronnych, w tym polityków i dziennikarzy.

Tuleja przypomniał słowa byłego prezesa KRS, nieżyjącego już sędziego Stanisława Dąbrowskiego: „Najważniejszym ograniczeniem niezawisłości sędziego pozostaje jego sumienie. Niedostatek sumienia prowadzi do nadużycia niezawisłości”. Przyznał, że sędziowie zrazu zbagatelizowali zagrożenie, kiedy rządzący zaczęli manipulować przy Trybunale Konstytucyjnym. To obywatele pierwsi dostrzegli niebezpieczeństwo i zaprotestowali, podczas gdy środowiska prawnicze milczały. Dopiero jak zmiany dotarły do Sądu Najwyższego, sędziowie się obudzili i zabrali publicznie głos.

Milczenie sędziów to po części wynik strachu, po części rezultat edukacji. Przez lata sędziom podczas studiów wpajano przekonanie, że ich rolą jest wydawanie wyroków, zaś w sprawach publicznych powinni milczeć. Bardzo długo też byłem tego zdania – mówił Tuleja – Myliłem się. Dziś uważam, że wręcz naszym obowiązkiem jest udział w debacie publicznej w kwestiach dotyczących zagrożenia praworządności, trójpodziału władzy, niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Impuls? Byłem w Przasnyszu, pod sądem protestowało może z dziesięć osób. Zapytałem, czy wyszedł do nich sędzia? Odpowiedzieli, że nie. Zrobiło mi się wstyd. Postanowiłem działać.

Tuleya liczy się z tym, że może ponieść konsekwencje. Obecnie jest przesłuchiwany przez rzecznika dyscyplinarnego w dwóch sprawach jako świadek, w dwóch innych spodziewa się zarzutów. W rezultacie grozi mu nawet wydalenie z zawodu.

Może najważniejszym efektem spotkania było to, że nareszcie publicznie odezwali się zielonogórscy sędziowie. Jedna z pań przyznała, że uczestniczyła w protestach pod sądem, ale nie zbierała głosu ze strachu. Inna dodała: my już nawet boimy się słuchać wypowiedzi takich, jak na tym spotkaniu z panem.

Spotkanie zorganizowane w Piekarni Cichej Kobiety cieszyło się dużym zainteresowaniem/Fot. Tomasz Pastyrczyk

– Mogę tylko namawiać koleżeństwo – mówił Tuleya – aby nie bali się mówić i brali udział w protestach pod sądami, wszystkich nie wyrzucą. Ale wiem, że to wymaga odwagi. U nas, w Warszawie, jest łatwiej.
Nie ma już powrotu do czasów milczącego sędziego zamkniętego w szklanej wieży. Wolność wypowiedzi gwarantuje nam Konstytucja RP i art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zaś Deklaracja Sofijska dotycząca niezawisłości i odpowiedzialności sędziowskiej, przyjęta przez Europejską Sieć Rad Sądownictwa w 2013 r. stanowi: „Powszechny zwyczaj niewypowiadania się sędziów na temat kontrowersji politycznych nie powinien obowiązywać w przypadku zagrożenia integralności i niezawisłości sądownictwa. Sędziowie w całej Europie mają dzisiaj wspólny obowiązek jednoznacznego i przekonującego wyrażania sprzeciwu wobec propozycji rządowych, które mogą naruszać niezawisłość sędziów bądź Rad Sądownictwa”. Co do obywatelskich protestów, to książka „Nieposłuszny obywatel RP” (autor prof. Jerzy Zajadło) może wiele wyjaśnić – dodał.

Tuleya sam przyznaje, że nie jest typem harcownika, jest wręcz zaprzeczeniem wiecowego mówcy. Waży zdania, zarazem nie potrafi ukryć neurotycznych odruchów, jak to słynne poprawianie okularów A jednak, a może dzięki temu, że jest prawdziwym sobą, na koniec spotkania licznie zgromadzona publiczność podziękowała mu długimi brawami, na stojąco. Szacunek dla człowieka zwykłego, porządnego, odważnego.

 

comments

Leave a Comment