Posted on: 14 marca 2015 Posted by: Jolanta Elkan-Wykurz Comments: 1

jola_elkanIV Niedziela Wielkiego Postu
J 3, 14-21

Jezus powiedział do Nikodema:
«Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne. Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.
A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu».

To nie była hieratyczne wygłaszana mowa do tłumów czy faryzeuszy. To była cicha rozmowa nocą.

Intymna, bliska. W cztery oczy.

Nikodem przyszedł bo i wierzył i wątpił. Spodziewał się zapewne klarownych definicji, rozwiania wątpliwości, objaśnień zrozumiałych. Nic z tego. Mowa Nauczyciela była niejasna jak paschalna noc w księżycowej poświacie. Trochę światła i sporo tajemnicy.

Wywyższenie na sposób mojżeszowego węża? Syn Człowieczy – Jednorodzony Syn Boży: jeden czy drugi? Wydany z miłości do świata:co to znaczy? I Kto nim jest? (lub: kim oni są?) Jak to wszystko pozbierać? Nikodem był oszołomiony.

Taki uczony, Tora na wyrywki, Prorocy na pamięć, Psalmy recytowane co dzień – nie mógł pojąć tych sprzeczności, tych prowokacyjnych rewelacji. Cała jego wiedza, wszystkie jego przekonania zostały podważone.

A jednocześnie czuł, że wszystko się zgadza. Że wszystko co poznawał od młodości, cała jego wiara teraz wypełnia się sensem. Wchodził w paradoks. W końcu znał Abrahama i Mojżesza. Miał zaprawę w mentalnych wędrówkach do krajów Moria. Tylko jeszcze za wcześnie, za wcześnie dla niego, aby zobaczyć Jasność tuż przed sobą.

Panie!

Mówiłeś do Nikodema w trzeciej osobie: On, Go, w Niego, a przecież to byłeś i jesteś Ty. Widocznie tak było trzeba. Ty znasz serca. Znałeś serce Nikodema. Wiedziałeś, że nie jest gotowe. Nie zniósłby wówczas słów JA JESTEM. Potrzebował czasu…

Później, później  zabierze głos w Sanhedrynie w Twojej obronie. Później, później podaruje olejki na Twój pogrzeb. Później…dobrze jest myśleć, że został Twoim uczniem.

Wszystko stało się dlań oczywiste . Uwierzył że Jednorodzony Syn Boży i Syn Człowieczy to  ta sama osoba – TY. Uwierzył, że Twoje cierpienie i śmierć są ratunkiem dla nas; że to, co się wydarzyło, było w zamyśle Bożym od początku -wystarczy uważnie czytać Pisma i Proroków.

Zrozumiał także, co znaczy wywyższyć, jak węża na pustyni.Tamten wąż, miedziany symbol  jadu zła i grzechu, ratunek przed jadem węży żywych był tylko zapowiedzią. Jego dziwne wywyższenie nabrało sensu gdy wywyższony na krzyżu, bezgrzeszny Jezus, Bóg żywy, Syn Człowieczy-TY, Panie-konał w  męczarniach, jak zbrodniarz pod ciężarem naszych grzechów, aby nas wybawić.

Nikodem zrozumiał, że Światłość  przyszła na świat nie w blasku i chwale, ale w oborze

jak bezdomny nędzarz, a  umierała haniebną śmiercią niewolników, żeby nas od śmierci wyzwolić.

Jakież uniżenie!

Zrozumiał, że uniżenie jest wywyższeniem. Że TY, Jezu, Światłość z Nieba, Syn Boży wydany z Miłości do nas, Syn Człowieczy wywyższony torturą Krzyża umierałeś z miłości. Jesteś Miłością.

 

Chryste!

Minęło dwadzieścia wieków i  dziś, jak Nikodemem, wciąż szarpią nami wątpliwości, choć wiemy więcej. Rozmawiamy z Tobą w nocy i serca pałają w nas, lecz nie rozumiemy, a co gorsza nie czynimy…

Zapal nas Swoją miłością! Wyprowadź  na światło! Spraw, by twoje Wyniesienie było owocne!

Dopomóż brać swój krzyż i iść z Tobą, za Tobą kochając – ku wieczności.

Amen.

 

 

 

 

 

comments

1 people reacted on this

  1. Bardzo to przekonujące, że Jezus mówi do konkretnego człowieka, ubierając swą naukę w takie słowo, jakie ten ktoś może na daną chwilę pojąć i udźwignąć…

    Zawsze mnie nurtował ten fragment: „Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.”

    Jak pierwsza jego cześć jest w duchu Ewangelii oczywista, tak już druga, mówiąca o potępieniu, budziła we mnie pewien niepokój: jak to, przecież ktoś może być człowiekiem dobrej woli, a nie potrafi uwierzyć w jakąś prawdę religijną – i przez to ma zostać potępiony?

    Dopiero teraz do mnie dociera, że „uwierzenie” w tym kontekście znaczy coś więcej niż przyjęcie do wiadomości i wyobrażenie – tu chodzi o zaufanie Bogu-Miłości, jaki został objawiony w Chrystusie. Kto nie ma w sobie ufności, że jedynie DOBRO jest właściwym obliczem Boga, ten nigdy nie zazna spokoju…

Pozostaw odpowiedź Beszad Anuluj pisanie odpowiedzi