Posted on: 5 czerwca 2017 Posted by: Paweł Stachowiak Comments: 0

Wygląda na to, że rocznica wyborów czerwcowych w roku 1989 stała się kolejnym czynnikiem podziału polskiego społeczeństwa. W tym roku świętowali przede wszystkim zwolennicy opozycji, protestując przy tej okazji przeciw działaniom rządzących. Przedstawiciele władzy wprost dezawuowali wartość tej rocznicy. Przywoływano, oczywiście w najciemniejszych barwach, inną rocznicę, obalenia rządu J.Olszewskiego i tzw. „nocy teczek” z 4 czerwca 1991 r. W ten sposób wydarzenie, które mogło stać się, jakże pożądanym, symbolem upadku systemu komunistycznego, przeobraża się na naszych oczach w kolejny instrument politycznej gry.

Bardzo tego żałuję. Od wielu lat mówiłem studentom podczas wykładów z historii Polski XX w., że właśnie ta data może i powinna być obok 11 listopada symbolem najnowszych dziejów naszego kraju, drogi od niepodległości do niepodległości. Sądziłem bowiem, że właśnie ocena czerwcowych wyborów mogła pogodzić przedstawicieli różnych politycznych opcji. Przecież także i ci, dla których Okrągły Stół był zmową elit dokonaną ponad głowami społeczeństwa w mitycznej Magdalence, winni dostrzec wartość tego wydarzenia zgodną z wyznawanymi przez nich poglądami. Jeśli nawet uznamy, że porozumienia okrągłostołowe nie miały społecznej legitymacji, to przecież ich efekt – wybory czerwcowe były aktem ułomnej jeszcze, ale rzeczywistej przecież, demokracji. Pierwszym od końca II wojny światowej!

Przypomnę, że nikt przy Okrągłym Stole nie zakładał, że PZPR będzie musiała oddać władzę w ciągu kliku miesięcy. To ówczesnym władzom zależało na wyborach w kontraktowej formule. Miała ona zagwarantować wybór Jaruzelskiego na prezydenta i przedłużenie jego władzy, choć sprawowanej już z innego ośrodka. Okrągłostołowa reprezentacja opozycji w zasadzie to zaakceptowała. Dlaczego zatem wydarzenia ułożyły się inaczej? Przemówił, jak się to dziś mawia, suweren. Po raz pierwszy obywatele uzyskali szanse rzeczywistego okazania swej woli. Fakt, że nie były to wybory w pełni wolne jest tu drugorzędny. Wyborcy powiedzieli „nie” partii komunistycznej, ale przecież było to również „nie” wyrażone wobec okrągłostołowego kontraktu. Został on ich decyzją w ten sposób faktycznie unieważniony. Naród wyraził wolę zmian szybszych i pełniejszych. Doprawdy nie rozumiem dlaczego taka interpretacja rocznicy 4 czerwca, która mogłaby nas przecież pogodzić, jest we współczesnej debacie nieobecna? Może nikomu nie zależy abyśmy dziś przezwyciężali nasze podziały?
Wszak polityczne piece potrzebują wciąż nowego paliwa.

comments

Leave a Comment