Posted on: 21 lutego 2018 Posted by: Marta Zdanowska Comments: 0

Za prawość i konsekwentną obronę rządów prawa. Za odwagę obywatelskiego sprzeciwu w czasach próby – tak brzmiała laudacja dla prof. Adama Strzembosza, który został niedawno uhonorowany przez Tygodnik Powszechny Medalem Świętego Jerzego. Były prezes Sądu Najwyższego 15 lutego wraz ze Stanisławem Zakroczymskim (autorem wywiadu-rzeki z Profesorem pt. „Między prawem i sprawiedliwością”) był gościem warszawskiego Klubu Tygodnika Powszechnego.

Od lewej: prowadząca spotkanie Marta Zdanowska i jej goście: prof. Strzembosz oraz Stanisław Zakroczymski

Przy wypełnionej sali w KIK-u Prof. Strzembosz barwnie opowiadał o czasach swojej młodości – wyborze drogi życiowej oraz o tym, co oznaczało „być przyzwoitym” w tamtym czasie. Wspominał także najważniejsze wydarzenia w swoim życiu – małżeństwo, wystąpienie w kwietniu 1980 r. na zakładowym zebraniu oficjalnego związku zawodowego a także zostanie przewodniczącym podstolika ds. reformy prawa i sądów przy Okrągłym Stole. Wyjaśnił również przyczyny swojego odejścia z rządu Tadeusza Mazowieckiego. Nie zabrakło anegdot oraz historycznych ciekawostek.

Charakteryzując postawę życiową Profesora S. Zakroczymski wskazał scenę z czerwca 1998 r. – spotkanie z prezydentem Kwaśniewskim. Prof. Strzembosz nie zgodził się wtedy na konsultacje z prezydentem personaliów osoby, której powierzy funkcję Rzecznika Interesu Publicznego zajmującego się sprawami lustracji. W związku z tym nie został powołany na drugą kadencję I prezesa Sądu Najwyższego. Jest to według Zakroczymskiego dowód na to, że profesor zawsze był bardziej przywiązany do wyznawanych przez siebie wartości niż jakichkolwiek stanowisk.

Przechodząc do tematów aktualnych staraliśmy się znaleźć z naszymi gośćmi odpowiedź na pytanie o przyczynę obecnego kryzysu konstytucyjnego. Wskazano przede wszystkim dwa powody – niedostateczną znajomość konstytucji oraz zapomnienie przez kolejne rządy o zapisanych w niej prawach socjalnych.  Zakroczymski podkreślił jednak, że jest wiele świetnych wyroków sądów, w tym Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego dotyczących tych kwestii, które miały bezpośrednie przełożenie na poziom życia i sytuację życiową najróżniejszych grup społecznych, ale zabrakło elementu popularyzacyjnego. Nie zadbano, aby pokazać, że pewne zdobycze są także dzięki działaniom tych instytucji demokratycznych. Prof. Strzembosz dodał, że jako I Prezes Sądu Najwyższego miał częste kontakty z prasą i telewizją natomiast jego następcy uznali, że jest to niepotrzebne. Tymczasem orzecznictwo Sądu Najwyższego czyta bardzo mały odsetek społeczeństwa, więc nie ma powszechnej wiedzy jak dużą rolę ten Sąd spełnił.

Profesor odniósł się do zarzutów rządzących, że w Sądzie Najwyższym zasiadają sędziowie dawnego systemu. – Gdy przeprowadzono pierwszą lustrację zlustrowano wszystkich sędziów na ich prośbę. Każdy sędzia, który urodził się przed ‘72 rokiem przed nominacją jest sprawdzany przez Instytut Pamięci Narodowej, więc w sądownictwie nie może być żadnych agentów – stwierdził.

Prof. Strzembosz przyznał, że wśród 10 tys. sędziów na pewno zdarzają się czarne owce. Jednak prawdziwą zmorą sądownictwa jest przewlekłość. Do sądów rocznie wpływa 16 mln. spraw. Tymczasem minister Ziobro zamroził 800 etatów. Są sądy rejonowe gdzie sędzia w referacie ma 1400 spraw. Siłą rzeczy występuje problem z szybkim wyznaczaniem rozpraw.

O skutkach obecnych reform sądownictwa Profesor wypowiedział się bardzo krytycznie. Według niego Krajowa Rada Sądownictwa składająca się w tak zdecydowanej większości z sędziów wybranych przez polityków przestanie być instytucją chroniącą niezależność sądów od władzy wykonawczej.

Podczas dyskusji nie mogło zabraknąć pytania o rolę Kościoła w obronie rządów prawa w Polsce. Czy jego głos nie był za słabo słyszalny w czasie lipcowych i jesiennych protestów? Prof. podkreślił, że wypowiadali się w tej sprawie poszczególni hierarchowie – kard. Nycz, abp Polak, abp Gądecki, więc nie jest tak, że Kościół w tej sprawie milczał. Jednak oczywiście, że chcielibyśmy, aby tych wypowiedzi było więcej.

Podjęta została także kwestia neutralności światopoglądowej państwa i prawa. Profesor stwierdził, że całkowita neutralność jest niemożliwa, nikt z nas nie jest bowiem neutralny. – Jest natomiast różnica jeśli chodzi o katolików między posłem a senatorem a biskupem. Biskup powinien walczyć o przestrzeganie normy moralnej, natomiast poseł i senator powinien walczyć o to, żeby osiągnąć tyle ile jest możliwe dla realizowania wysokiego poziomu moralnego. Jego obowiązuje skuteczność – tłumaczył nasz gość.

W tym kontekście Profesor skomentował propozycje zmian w prawie zmierzające do zakazu aborcji w przypadku nieuleczalnego uszkodzenia płodu. – Jeśli tak ta linia zostanie poprowadzona, że w każdym wypadku wykluczy się możliwość aborcji to za rok będzie tych drastycznych przykładów dwadzieścia i za 2 lata będziemy mieli aborcję na życzenie– podkreślał.

Na koniec padły długo wyczekiwane pytania z sali. Uczestników spotkania interesowało m.in. zdanie Profesora na temat głośnej w ostatnim czasie nowelizacji ustawy o IPN. Profesor stwierdził, że w tym projekcie jest wiele błędów elementarnych dla prawnika. Każdy termin tam użyty jest bowiem niedookreślony, zrzuca się na sąd obowiązki historyka.

Zgromadzoną na sali publiczność nurtowało jednak przede wszystkim pytanie o to co dalej z demokracją w Polsce, co możemy teraz zrobić. Prof. Strzembosz odpowiedział słowami Wojciecha Młynarskiego – „Róbmy swoje”. Sędziowie zaś przede wszystkim muszą zadbać o swoją niezawisłość na sali sądowej – wydawać mądre i sprawiedliwe wyroki.

Spotkanie zorganizował Klub Tygodnika Powszechnego w Warszawie we współpracy z Klubem Inteligencji Katolickiej.

comments

Leave a Comment