Posted on: 22 listopada 2013 Posted by: Łukasz Borowiecki Comments: 1

W sobotę, 9 listopada Mszą św. w kościele św. Floriana w Krakowie rozpoczęło się pierwsze Ogólnopolskie Spotkanie Klubów „Tygodnika Powszechnego”. Wzięli w nim udział członkowie ośmiu z jedenastu Klubów, które działają na terenie Polski i zagranicą: bieruńsko-lędzińskiego, berlińskiego, gliwickiego, krakowskiego, łódzkiego, poznańskiego, warszawskiego i wrocławskiego. W sumie około 100 osób.

Mszę odprawił ks. Adam Boniecki, który wygłosił również kazanie. Mówił w nim, że Kościół jest “wspólnotą wspólnot różnego rodzaju”, wspólnot, których fundamentem musi być Jezus Chrystus. Podkreślał, że uczestnictwo w działaniach Klubów jest niezwykle cenne i trwałe, bo całkowicie bezinteresowne, wynikające z potrzeby serca, dzięki czemu „coś budujemy, jakąś Bożą budowlę”. By budowa postępowała, powinniśmy starać się zarówno pogłębiać rozumienie własnej wiary i niewiary jak i pracować nad wzmocnieniem wspólnoty Klubów “TP”. Zagadnienia te były przedmiotem dwóch paneli dyskusyjnych, które odbyły się w murach Państwowej Szkoły Muzycznej II st. im. Władysława Żeleńskiego.

Gośćmi pierwszego, zatytułowanego “Zrozumieć własną wiarę/niewiarę” byli: prowadzący debatę ks. Adam Boniecki, przeor krakowskich Dominikanów o. Paweł Kozacki, Dominika Kozłowska (redaktor naczelna miesięcznika “Znak”) oraz klubowicze: Piotr Magosz (Gliwice) i Anna Rygielska (Warszawa). Paneliści oraz słuchacze zastanawiali się wspólnie nad tym, czym jest wiara w rozumieniu katolickim? jakie są jej korzenie? na jakie trafia przeszkody? a także, czym jest niewiara? jakie są jej źródła? jak katolicy powinni reagować na postępującą laicyzację? czym jest wspólnota wierzących?

Dominika Kozłowska zwróciła uwagę na bezwiednie czynione założenie, że katolik to osoba wierząca. Ale czy możemy mieć w tej kwestii całkowitą pewność? Przecież bycie katolikiem oznacza wiele różnych rzeczy – choćby trwanie we wspólnocie albo postępowanie według Prawa. “Pragnienie życia we wspólnocie nie zawsze musi iść w parze z doświadczeniem wiary”, mówiła red. naczelna “Znaku”. Wiara wydaje się być indywidualna, z drugiej strony traktowanie jej tylko w ten sposób nieuchronnie prowadzić musi do kryzysu. Chrystus tworzył indywidualną relację z każdym ze swoich uczniów, ale przecież rozgrywało się to w grupie, tzn. wspólnocie.

W tym kontekście warto przyjrzeć się roli, jaką odgrywa rodzina w przekazywaniu wiary. Ten wątek został rozwinięty przez Piotra Magosza, który mówił o “sześciu ogniwach”, tworzących łańcuch, za pomocą którego odbywa się przekaz wiary: rodzina (ta, w której wyrośliśmy, ale jeszcze bardziej rodziny, które tworzymy), życie sakramentalno-parafialne (niezbędne do właściwego praktykowania wiary), katecheza szkolna (jaka jest jej rola?), środowiska rówieśnicze (czy możliwa jest wspólnota międzypokoleniowa?), samowychowanie (czy potrafimy dzielić się z innymi tym, czego doświadczyliśmy i co poznaliśmy?), media (czy są „tylko śmietnikiem”, a może także szansą dla wzrostu wiary?). Anna Rygielska wskazała na pewne niebezpieczeństwa związane z położeniem przesadnego nacisku na przekaz wiary. Czasami jest przecież tak, że dzieci wierzących rodziców same są niewierzące, ale bywa również odwrotnie – ktoś sam, bez wsparcia ze strony bliskich znajduje drogę do Boga. “Rodzice często przesadzają w próbach przekazywania wiary, a młodzi mają potrzebę się temu przeciwstawiać. Zdarza się, że wiara w rodzinie jest narzędziem władzy, a młody człowiek jest wychowywany do przyjmowania gotowych rozwiązań, czemu się sprzeciwia, ponieważ ma silną potrzebę autonomii” – przekonywała. Dobrze podsumowała ten punkt widzenia jedna z klubowiczek: “Drugiemu człowiekowi należy zostawić wolność, a Bogu pozwolić zbawiać”.

Ojciec Kozacki, nawiązując do zagadnienia relacji pomiędzy wiarą a niewiarą, przedstawił opis dwóch postaw. Pierwszą reprezentuje mężczyzna, który trapiony wątpliwościami odnośnie wiary, porzucił życie we wspólnocie Kościoła, ale na poziomie intelektualnym pozostał osobą wierzącą, dobrze orientującą się w zagadnieniach wiary i przekazującą ją swoim dzieciom. Przykładem drugiej jest kobieta, która choć wychowana w rodzinie katolickiej, zraziła się do Kościoła. Jednakże, w którymś momencie swojego życia zaczęła doświadczać Bożej obecności i choć nigdy nie przekroczyła drzwi kościoła i nie przystępuje do sakramentów, dużo się modli i czyta Pismo święte. Pytanie, które postawił w tym miejscu ojciec Kozacki, “do kogo jest mi bliżej?”, dotyczy każdego z nas i każdy, w ten czy inny sposób musi udzielić na nie jakiejś odpowiedzi.

Drugi panel – poprzedzony pięknym koncertem w wykonaniu Marii Sławek (skrzypce) i Piotra Różańskiego (fortepian) – poświęcony został sprawom związanym z działalnością Klubów. W jego pierwszej części przedstawiciele poszczególnych Klubów opowiedzieli o ich strukturze, liczbie członków oraz historii. Mieliśmy okazję zobaczyć jak wiele nas łączy, a równocześnie przekonać się, że każdy Klub działa w jedynych w swoim rodzaju, całkowicie niepowtarzalnych warunkach.

Ta konstatacja odegrała istotną rolę w części panelu dotyczącej zagadnień organizacyjnych. “Klub nie jest partią ani związkiem zawodowym, a miejscem, w którym spotykają się ludzie, którzy dobrze się ze sobą czują, znają się”, mówił ks. Boniecki, “klub nie znosi przerostu formy organizacyjnej”. Głos spotkał się z poparciem ze strony klubowiczów. “Jeżeli się spotykamy, to samo to już jest spoiwem i żadna formalizacja nam tutaj nie pomoże”, przekonywał Stanisław Kracik.

Nie oznacza to jednak, że Kluby nie potrzebują żadnej formy organizacji. Wręcz przeciwnie, jak pokazał choćby przypadek oświadczenia w sprawie ks. Lemańskiego, konieczny jest jakiś sposób porozumiewania się między Klubami, dzięki któremu ich głos może się liczyć w opinii publicznej. Zgoda odnośnie tej kwestii prowadzi jednak do dalszych, bardziej szczegółowych zagadnień: czy Kluby potrzebują Krajowego Koordynatora? a jeżeli tak, to jak go wybrać? czy powinna zostać stworzona Rada Koordynująca? czy Klubom potrzebna jest wspólna deklaracja, która ustalałaby zakres i sposób ich działań? jaka powinna być relacja Klubów z Redakcją “TP”?

Uzyskanie satysfakcjonujących wszystkich obecnych odpowiedzi na te i inne pytania nie było możliwe w krótkim czasie jednodniowego spotkania. Ujawniła się jednak wyraźna potrzeba dalszego międzyklubowego dialogu. Spotkanie krakowskie było dopiero pierwszym, ale bardzo ważnym krokiem w budowaniu “wspólnoty wspólnot”, jaką są Kluby “Tygodnika Powszechnego”.

 

 

Msza św. 

Debata cz. I 

Debata cz. II    Zdjęcia: Adam Walanus

131109-1049-15

 

 

 

comments

1 people reacted on this

  1. Pani Joasiu,bardzo dziękuję za sprawne zorganizowanie tego wspanialego spotkania.Msza św celebrowana przez ks.A.Bonieckiego skondensowana,zwarta i głęboko uwraźliwiająca na sprawy Kościoła,a potem wspólne spotkanie w więzi toczyło się wartko i w skupieniu-byłi sensowne i troskliwe.Szczególne podziękowania dla P.Joanny Ejsmont za precyzję w przygotowaniu i prowadzeniu spotkania od strony organizacyjnej.Oby nasze myślenie i postępowaniu w Wspólnocie Kościoła nie pobawione było głębszej mądrości i współodczuwania do INNYCH,a tymbardziej do Nas Chrześcijan-Katolików.Z wyrazami szacunku dla wszystkich Członków Klubów Tygodnika Powszechnego-Barbara Jastrzębiec-Myszkowska-Kraków

Leave a Comment