Posted on: 14 lipca 2015 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

bartek_rajewskiKaplica Św. Sebastiana, za sprawą znajdującego się w niej ołtarza, w którym złożono doczesne szczątki Św. Jana Pawła II, jest najbardziej obleganą przez Polaków częścią Bazyliki Św. Piotra. Czwartkowe msze św. o godzinie 7.00 gromadzą setki wiernych, w tym zawsze ok. stu kapłanów. Doliczyć do tego należy dziesiątki tysięcy słuchaczy przy radioodbiornikach (msza jest transmitowana przez Radio Watykańskie i dalej – przez Radio Maryja i inne rozgłośnie). Miałem okazję być na takiej mszy św. w czasie mojego lipcowego pobytu w Rzymie (2.07.2015).

Liturgia uroczysta i podniosła. Przebogata w treści liturgia Bożego słowa. Czego chcieć więcej? „Tylko” dobrej homilii. Kaznodzieja przygotowany – myślę – i zamieniam się w słuch (zmyliła mnie kartka z tekstem homilii leżąca na pulpicie). Pierwszy szok – homilia czytana. Dalej było już tylko gorzej. Słuchałem, że „Jezus wywoływał różnorodne postawy: jedni Go uwielbiali; w sercach innych rodziły się złe i przewrotne myśli”. Wątek na temat przewrotności był kluczowy. Kulminacja nastąpiła w stwierdzeniu, że oto „wielcy tego świata przewrotnie jedną ręką składają w tym miejscu kwiaty (tzn. na grobie Św. Jana Pawła II – przyp. BR), a drugą podnoszą w czasie głosowania i uchwalają niezgodne z chrześcijańską moralnością ustawy”!!!!!!. Natychmiast zrobiło mi się słabo, a poczucie wstydu nakazało mi schować się za kolumną. Zapomniał kapłan o słowach, które śpiewał przed Ewangelią: „W Chrystusie Bóg pojednał świat ze sobą, nam zaś przekazał słowo jednania” (2Kor 5,19). Później usłyszałem jeszcze pytanie, poprzez które kaznodzieja chciał zachęcić słuchaczy do rachunku sumienia: „Czy przypadkiem w moim życiu nie ma przewrotności?”. Jest – odpowiedziałem sobie w duchu, a przed oczami stanęły mi moje grzechy i wszelkie nieprawości. Poczułem się jak zbity pies pod ciężarem „dobrej nowiny” i pewnie nie poszedłbym do komunii, gdyby nie słowa pieśni, którą zainicjował chór: „Pan Wieczernik przygotował, swój zaprasza lud. Dla nas wszystkich dom otworzył i zastawił stół. (…) Przyjdźcie chorzy i ubodzy, Pan uzdrowi was. Każdy człowiek w domu Pańskim swoje miejsce ma. Niech nikogo w nim nie braknie uczta Pańska trwa”.

Abp Muszyński w wywiadzie udzielonym w minionym tygodniu KAI, powiedział: „Musimy pamiętać, że u progu chrześcijaństwa cały świat był pogański, a ich było tylko Dwunastu. Głosili z mocą Słowo Boże i cały problem w tym, aby to Słowo w mocy żyło w nas, żebyśmy byli wiarygodnymi świadkami tej mocy”. Jest wielu księży, którzy żyją Słowem Bożym i gorliwie głoszą Dobrą Nowinę. Widać to chociażby po profilach facebookowych wielu moich konfratrów. Są też tacy, którzy publicznie potrafią napisać, że „kazanie będzie krótkie albo nie będzie go wcale”, ponieważ czas konieczny na przygotowanie homilii poświęcili na „grilla u znajomych, basen, albo bieganie”. Jak czytam takie posty, ogarnia mnie wstyd podobny do tego z dzisiejszego poranka. Brakuje tylko kolumny, za którą mógłbym się schować.

Papież Franciszek wymienia w adhortacji „Evangelii gaudium” piętnaście punktów, do których księża powinni się stosować przygotowując homilię. Zaczyna od tego, by znaleźli odpowiednio dużo czasu na przygotowanie. Mają go wygospodarować ze swojego czasu wolnego, a jeśli tego zabraknie, to poświęcić czas wspólnotowy przeznaczony na spotkania towarzyskie. A jeśli się okaże, że i tego jest za mało, powinni zrezygnować z ważnych, nawet pilnych obowiązków duszpasterskich, bo nie ma nic ważniejsze od przygotowania homilii. Może dzisiejszemu kaznodziei zabrakło czasu? Przyjmuję, że tak właśnie było. Jakoś nie chcę dopuścić do siebie myśli, że „przewrotnie” wykorzystał Słowo Boże do manipulacji. Może jest w nim tak wielka gorliwość i chęć nawracania posłów. Dziwne to jednak , bo żadnego posła, który mógłby być adresatem porannej homilii, pomiędzy nami nie widziałem…

A ja dalej spaceruję zatłoczonymi uliczkami starego Rzymu, które niejedno widziały i słyszały, i po których przechadzali się tak święci, jak grzesznicy. I właśnie tutaj, bardziej niż gdziekolwiek indziej, uświadamiam sobie, że na szczęście każdy człowiek w domu Pańskim swoje miejsce ma. Niech nikogo w nim nie braknie, uczta Pańska trwa.

comments

Leave a Comment