Posted on: 13 listopada 2012 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

Kiedy w „Tygodniku Powszechnym” na 11 Listopada przeczytałam tekst ks. Adama Bonieckiego („Wspólnota”, „TP” nr 46, 11 listopada 2012, str. 2) zrobiło mi się żal, że autor, cytując na końcu wiersz Kasprowicza, po prostu nie przepisał go w całości. Wydaje mi się, że ta poezja jest już zupełnie zapomniana, a w każdym razie wśród setek tysięcy słów wypowiedzianych z okazji tego święta ani jedno nie było nawiązaniem do oskarżenia i wyznania sprzed tylu lat. Pewnie słusznie, bo nikt dziś zdawał się nie potrzebować w tym dniu rachunku sumienia, za to trybunów oskarżających było bez końca.

Najbardziej zdumiało mnie wyznanie pewnej posłanki biorącej udział w Marszu Niepodległości, że widziała w nim całe rzesze „wielkich patriotów”. Po czym poznaje się takich ludzi w marszu masowym, podczas którego jedynym obowiązkiem jest spektakularne kroczenie w pochodzie, ewentualnie ze skandowaniem i podnoszeniem flag? Patrząc wstecz na Dzień Niepodległości, mam wrażenie, że słowem najczęściej używanym było w nim nawet nie imię ojczyzny, lecz właśnie słowo „patriotyzm” traktowane jako wyróżnik i jako cnota najwyższego rzędu. Tylko że wszystko, co w tym słowie jest zawarte, dla wypowiadających się zdawało się realizować przede wszystkim w tym marszu. Nie we mszy za ojczyznę, nie w odwiedzinach grobów, nie w milczącym hołdzie i nie w radości, z jaką każdy – świadomy, że uroczystość casino online należy do niego i jest ogromnym darem – chce po prostu się cieszyć.

Gdybym była w stanie uczestniczyć w warszawskich wydarzeniach niedzielnych, chciałabym – odszedłszy sprzed Grobu Nieznanego Żołnierza, gdzie w dalszym ciągu i zawsze powinno się zaczynać świętowanie 11 Listopada – pójść z wieloma ludźmi podobnie jak ja czującymi, jeszcze w dwa miejsca: do podziemi katedry, gdzie spoczywają prezydenci dwudziestolecia i prymas Wyszyński, a także na Pole Mokotowskie, gdzie od niedawna dzieje się coś bardzo ważnego i wyczekiwanego: odkrywane są nareszcie szczątki ofiar stalinizmu, bohaterów najczarniejszego okresu terroru powojennego. Chciałabym pobyć tam, żeby im wszystkim podziękować za to, co dostaliśmy znowu i czego obyśmy nigdy nie zmarnowali.

comments

Leave a Comment