Posted on: 22 sierpnia 2020 Posted by: Michał Rychert Comments: 0

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 23 sierpnia 2020

XXI NIEDZIELA ZWYKŁA

Iz 22, 19-23

Tak mówi Pan do Szebny, zarządcy pałacu: „Gdy strącę cię z twego urzędu i przepędzę cię z twojej posady, tego dnia powołam sługę mego, Eliakima, syna Chilkiasza. Oblokę go w twoją tunikę, przepaszę go twoim pasem, twoją władzę oddam w jego ręce; on będzie ojcem dla mieszkańców Jeruzalem oraz dla domu Judy. Położę klucz domu Dawidowego na jego ramieniu; gdy on otworzy, nikt nie zamknie, gdy on zamknie, nikt nie otworzy. Wbiję go jak kołek na miejscu pewnym; i stanie się on tronem chwały dla domu swego ojca”.

Mt 16, 13-20

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie”. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.

 

W 722 r. królestwo izraelskie zostało podbite przez Asyrię, a judzkie stało się jej lennikiem. Powstańcze aspiracje Szebny, najważniejszego urzędnika na dworze króla Ezechiasza oraz próba zbudowania koalicji z Egiptem przeciw Asyrii wydają się jedynym ratunkiem. Jednakże religijne wpływy obcych mocarstw deprawują wiarę ludu. Bóg jest pogardzany w Judzie (Iz 1,4). W 701 r. Sennacheryb król Asyrii przeprowadza kampanię, aby doszczętnie podbić królestwo judzkie. Egzystencja Narodu Wybranego jest zagrożona. Prorok Izajasz wobec zbliżającej się wojny wskazuje na potrzebę zaufania Bogu. Wyrazem tej postawy miała być polityka neutralności, bowiem ani Egipt, ani Asyria nie dają gwarancji pokoju (szalom), który może zapewnić tylko Bóg (Iz 2,4).

Bóg zatroskany o swój lud

W tym historycznym kontekście prorok zapowiada zdymisjonowanie i upadek Szebny. W jego miejsce ma być wybrany, a właściwie powołany (na co wskazuje pojęcie gārā’, użyte również w odniesieniu do Abrahama – zob. Iz 41,9 i Mojżesza-zob. Wj 3,4) Eliakim, nazwany sługą Jahwe, tak samo jak Abraham, Izaak, Jakub lub Mojżesz, (patriarchowie i przywódcy Narodu Wybranego). Nie chodzi zatem o zwykłą zmianę na urzędzie, ale o spełnienie ważnej misji w Narodzie Wybranym.

Eliakim otrzymuje władzę, którą prorok opisuje terminem memšālâ, takim samym, jakim określa się panowanie Boga (zob. Ps 103,22; 114,2; 145,13). Jemu zostaje powierzony klucz domu Dawida, znak władzy potrzebnej do podjęcia troski o jego pomyślność i rozwój. Po najazdach obcych mocarstw Izrael został zredukowany do plemienia judzkiego zamieszkującego Jerozolimę.

Wojska asyryjskie oblegające miasto, prawdopodobnie z powodu plagi, musiały odstąpić. Jerozolima ocalała. Ezechiasz, potomek Dawida z pomocą Eliakima przeprowadza reformy, w tym religijną, usuwając obcy kult. Naród Wybrany choć wyniszczony, zachował swoją egzystencję i będzie mógł spełnić swoje powołanie, aby być znakiem dla innych narodów (zob. Iz 2,2-3).

Bóg, aby zrealizować swój plan, potrzebuje ludzi, którzy z wiarą odczytają Jego wolę i w wolności wprowadzą ją w życie. Lud Boży nie jest tylko duchową wspólnotą, ale konkretną społecznością, która boryka się ze wszystkimi problemami, jakie niesie ze sobą historia, stąd m. in. potrzebuje również przywódcy, kogoś, kto da się przepasać (zob. powołanie Piotra J 21,18), przejmie klucze i podejmie się troski o lud Boży.

Ta główna myśl czytań przenosi nas o ponad siedem wieków i ok. 230 km na północ od Jerozolimy w okolice Cezarei Filipowej, położonej w północnej części Galilei u źródeł Jordanu. W tej idealnej scenerii Jezus prowadzi dialog z uczniami. Mówiąc do Piotra „Ty jesteś Opoka”, być może sugestywnie spoglądał na wyłaniającą się na horyzoncie górę Hermon (oddaloną o ok. 10 km) lub otaczające Go skały.

Te detale historyczne i geograficzne uzmysławiają nam, że dzieje ludu Bożego są bardzo mocno osadzone w historii i w realiach życia społecznego. Kościół nie jest społecznością pięknoduchów, wpatrzonych w niebo, ale społecznością złożoną z ludzi z krwi i kości, duszy i ciała, mocno stąpających po ziemi. Wiara nie uwalnia nas z tych realiów. Jej zadaniem jest przemiana świata, a nie ignorowanie go.

Mesjasz nie bez królestwa Bożego

Jezus swoją działalność rozpoczyna w Galilei, tam powołuje pierwszych uczniów (4, 19), głosi Dobrą Nowinę o królestwie Bożym (4,23), wygłasza swoje programowe kazanie (Mt 4,25 – 7-28), powołuje Dwunastu (10,1n), wysyła ich z misją (10,7), uczniowie widzą jak uzdrawia i słyszą odpowiedź na poselstwo Jana (11,3-6). A zatem pytanie, jakie Jezus stawia uczniom, ma swój bardzo określony kontekst. On nie pyta o wrażenie, jakie Jego osoba wywarła na nich, ale o to, kim jest i czego dokonał. Odpowiedź na to pytanie bardziej niż osoby Jezusa, dotyczy treści Jego publicznej działalności.

Jeżeli Jezus jest tylko jednym z proroków, może największym, a na to wskazuje pierwsza odpowiedź uczniów, to znaczy, że królestwo Boże nadal pozostaje przedmiotem nadziei, a Jego przepowiadanie dotyczy bliżej niesprecyzowanej przyszłości. Wówczas dalszy dialog z Piotrem nie miałby sensu. Skoro z przyjściem Jezusa królestwo Boże jeszcze nie nastało, posługa Piotra byłaby bezprzedmiotowa, a przekazane klucze bezużyteczne.

Jeżeli zaś, jak wyznaje to Piotr, Jezus jest Mesjaszem, to znaczy, że królestwo Boże już przyszło, że Bóg całkowicie i bez reszty wyraził się w Jezusie, że Jezus jest ostateczną obecnością i ostatecznym objawieniem Boga w świecie, to znaczy, że jest Synem Bożym. Jezus przyjmuje wyznanie Piotra, gdyż widzi on rzeczywistość taką, jaką widzi ją Bóg. Dostrzega, że to, co dotychczas było przedmiotem nadziei, staje się na jego oczach rzeczywistością. Wielu proroków pragnęło ujrzeć to, a nie ujrzeli (por. Mt 13,17), Piotr dostrzegł. Dlatego kolejny raz (zob. Mt 13,16) Jezus uświadamia mu szczęście, które go spotkało: „błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony”, ponieważ „dano [ci] poznać tajemnice królestwa niebieskiego” (por. Mt 13,11).

Dalsza historia Piotra, zaparcie się Jezusa, ucieczka spod Krzyża, pokazuje, że skarb wiary trzymamy w glinianych naczyniach, podatnych na zniszczenie, „aby z Boga była owa przeogromna moc, a nie z nas” (zob. 2Kor 4,7 ). Jednakże nasza odpowiedź i gotowość, mimo upadków i ograniczeń, nie jest bez znaczenia. Nie ma królestwa Bożego bez ludzi, bez ich wiary, ale też umiejętności, inteligencji, zaangażowania, bez ofiary i wyrzeczeń tych, którzy przyjmą Jego brzemię (zob. Mt 11,25-30).

Z całą pewnością pytanie, jakie Jezus postawił uczniom, nie straciło na swojej aktualności. Dziś stawia je każdemu z nas. Odpowiedź na nie określa nie tylko mój osobisty stosunek do osoby Jezusa, ale przede wszystkim moje miejsce w Kościele. Nie każdy w nim może być Opoką i pasterzem (zob. J 21,15n), różne są przecież dary łaski, różne też są rodzaje posługiwania (por. 1Kor ,12,4-5), każdy może i powinien dać coś z siebie, tak jak to czynimy w rodzinie. Ważnym jest to, aby nie być  statystą, ale żywym kamieniem (zob. 1P 2,5).

Brzemię, które Jezus składa na ramiona Piotra polega na przejęciu odpowiedzialności za rodzący się Kościół. W Septuagincie odpowiednikiem ekklēsia (Kościół) jest hebrajskie qāhāl (zgromadzenie, zwołanie), którym księga Powtórzonego Prawa opisuje zgromadzenie ludu Bożego pod górą Syjon (Pwt 4,10; 9,10). Kościół, o którym mówi Jezus, to nie jakaś nowa instytucja, konkurencja synagogi, ale odnowiony Izrael, lud Boży, mesjańska wspólnota, która przyjęła „królestwo niebieskie”. Zwrot ten nie przenosi nas ani w zaświaty (do nieba), ani w wieczność (życie wieczne z Bogiem), ani w intymność naszego serca (królestwo Boże w sercu). Również wówczas posługa Piotra byłaby bezprzedmiotowa. „Królestwo niebieskie” (określenie typowe dla Mateusza ze względu na rabinacką tradycję szacunku dla imienia Bożego) jest tam, gdzie Jezus wraz ze swoimi naśladowcami wypełniają wolę Boga. Również „klucze królestwa niebieskiego” to nie znak władzy nad niebem. Królestwo, bowiem, o którym nauczał Jezus, nie jest w niebie, ale jest niebieskie, to znaczy Boże. Stąd i władza, jaką otrzymuje Piotr nie, może być sprawowana tak, jak sprawują ją władcy narodów” (Mt 20,25), a pierwszeństwo w nim nie przypada temu, kto dysponuje siłą, ale temu, kto jak dziecko stanie się najmniejszym i sługą wszystkich (Mt 18, 1-3). Władza kluczy oraz zawiązywania i rozwiązywania to umocowanie, jakie otrzymuje Piotr, aby rozstrzygać bieżące problemy wspólnoty i jako taka ma swoje limity, musi bowiem być realizowana zgodnie z treścią nakazu, jaki zostawił Pan: „Uczcie je [narody (MR)] zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20).

Kościół potrzebuje Opoki

Dopóki Chrystus jest pośród swoich uczniów, wiedzą, do kogo się zwrócić, aby szukać ratunku (zob. Mt 8,25), słuchać pouczenia (zob. Mt 5,1; 13,10) lub znaleźć odpowiedź na nurtujące ich pytanie (Mt 18,1). On jest pośród nich jak kamień węgielny (Ef 2,19; 1P 2,7). Na nim jest zbudowana nowa społeczność ludu Bożego. Jednakże kamień ten zostanie odrzucony (zob. Mk 12,10n), a Jezus będzie żył pośród nas jako „Baranek zabity” (Ap 5,12). Zmartwychwstały Pan pozostanie wiecznym punktem odniesienia dla swojego Kościoła: „Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus” (1 Kor, 3,11).

Historyczny wymiar królowania Boga domaga się równie historycznego punktu odniesienia. Tę rolę ma spełnić Piotr, dlatego Jezus zmienia mu mię, tak jak uczynił to Bóg wobec Abrahama („bo uczynię ciebie ojcem mnóstwa narodów” Rdz 17,5) i Jakuba (Rdz 32,29), którego imię stało się nazwą narodu. Zawsze chodziło o rolę, jaką każdy z nich miał spełnić w historii ludu Bożego, tak jest i tym razem. Szymon otrzymuje imię, które staje się jego powołaniem: ”Ty jesteś Piotr, czyli Opoka” (Petros – Piotr, dosłownie oznacza kamień).

W ramach międzykonfesyjnych dyskusji spierano się, co stanowi ową skałę: Piotr jako osoba czy jego wyznanie wiary? Czy może oddzielić osobę od jej wiary, czy może istnieć wiara niewyznawana? To Piotr jako wierzący został ustanowiony skałą dla ludu Bożego. Nie ma wiary Piotra – Opoki bez Piotra syna Jony i tych wszystkich, którzy tę wiarę podzielają.

Dlaczego właśnie Piotr? Dlatego, że wyznał w Jezusie Mesjasza, a tym samym wyznał, że przynależy do mesjańskiego ludu. Zobaczył królestwo Boże oczyma Jezusa (zob. Mt 13,16). Po drugie dlatego, że jemu przebaczono. Społeczność królestwa Bożego rodzi się z wiary oraz z przebaczenia i pojednania. Zawsze jednak chodzi nie o abstrakcyjną wiarę lub przebaczenie, ale o wiarę Piotra i o Piotra, który doświadczył przebaczenia (włączenia na nowo). A dlaczego ja? Odpowiedź na to pytanie jest identyczna, choć zadanie jakie stawia nam Bóg jest dla każdego inne.

Jeżeli Kościół ma trwać dalej, również wówczas, gdy Piotr  poniesie śmierć męczeńską i wejdzie w bramy śmierci (gr. hades, w Biblii Tysiąclecia „bramy piekielne”, w Biblii Ekumenicznej „potęga śmierci”), po nim funkcję Opoki przejmie ktoś, kto wierzy tak jak on. Po Piotrze przyjdą: Linus, Klet, Klemens, Sykstus, …. Franciszek. Każdemu z nich została przekazana posługa utwierdzania braci w wierze (por. Łk 22,32), każdy z nich był i jest Opoką. Kościół jako żywa wspólnota osadzona w historii na każdym etapie potrzebuje Piotra.

Przestroga i modlitwa

Eliakim, mimo że jego inwestytura została opisana w bardzo podniosłym tonie, nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Z czasem uległ pokusie władzy i nepotyzmu. Tak samo jak został utwierdzony na swoim stanowisku „jak kołek” wbity w ziemię, tak samo upadł i został „wyrwany” (zob. Iz 22,25).

Jak pokazuje historia Kościoła, sam wybór na tron Piotrowy niczego nie gwarantuje. Jeżeli zabraknie wiary Piotra, a władza nie będzie spełniana jako posługa, skała może stać kamieniem zgorszenia. Mimo grzeszności i upadków Piotra i jego następców, Kościół trwa nadal. „Niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi” (Rz 11,33). Może jest to wystarczający znak, że „Kościół Boga” (Dz 20,28) nie zależy tylko od nas. To nasza nadzieja.

Módlmy się za Piotra naszych czasów. Módlmy się za siebie nawzajem, aby wiara Piotra była dla nas natchnieniem i siłą.

 

comments

Leave a Comment