Odwiedź nas w:

Berlinie | Białymstoku | Bielsku-BiałejBrukseli | BydgoszczyChojnicachGliwicach | Grudziądzu | Kędzierzynie-KoźluKoszalinieKrakowie | Lipsku | Londonie | LublinieŁodzi | Olsztynie | OsloParyżu | Poznaniu | Rzeszowie | SłupskuSzczecinie | TarnowieTrójmieście | Warszawie | Wrocławiu | ZamościuZielonej Górze

ZOSTAŃ KLUBOWICZEM | ZAŁÓŻ KLUB | WESPRZYJ NAS!

comments

Nadchodzące wydarzenia:

  • 22 listopada 2019 08:00Oszajca i Jankowski w Kędzierzynie-Koźlu
  • 22 listopada 2019 16:30Kawiarenka Klubu "TP" w Krakowie
  • 22 listopada 2019 17:00Dyskusja o filmie „Boże ciało” Jana Komasy
  • 22 listopada 2019 18:00Dysputa "Co z tym Lutrem?"
  • 22 listopada 2019 18:00Buddyzm a chrześcijaństwo
  • 23 listopada 2019 11:00Gliwice: spotkanie z o. Oszajcą i D. Jankowskim
  • 23 listopada 2019 16:30Bielsko-Biała: spotkanie z o. Oszajcą i D. Jankowskim
  • 26 listopada 2019 17:00Problem samodzielności światopoglądowej
  • 27 listopada 2019 18:00Spotkanie formacyjne
  • 28 listopada 2019 19:00Jakobsweg – impresje z drogi szlakiem św. Jakuba w Hiszpanii
AEC v1.0.4

Sprawdź pełną listę wydarzeń.

EWANGELIARZ NIEDZIELNY, 27 października 2019

XXX NIEDZIELA ZWYKŁA

Łk 18, 9-14

Jezus opowiedział niektórym, co dufni byli w siebie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść:

«Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: „Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie: zdziercy, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam”.

A celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi, mówiąc: „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!”

Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».

 

U Syracha czytamy, że modlitwa najbiedniejszych będzie wysłuchana. Bóg jest bowiem obrońcą bezbronnych: wdów, sierot, bezdomnych, żebraków, wszystkich pokrzywdzonych i odrzuconych. Podobnie psalmista śpiewa: ”Biedak zawołał, a Pan go wysłuchał”. Dobrze to rozumiemy, bo z niesprawiedliwością, nierównością, z bezwzględnością i cynizmem bogaczy, krzywdą i poniewierką biedaków spotykamy się na każdym kroku.

Przypowieść Jezusa skierowana do dufnych we własną sprawiedliwość,  mówi o innym przypadku. Zamożność i bieda nie mają tu wielkiego znaczenia.

Celnik nie jest ani biedny, ani bezbronny, ani głodny, ani bezdomny. Może być bardzo zamożnym człowiekiem, jak Zacheusz. Lecz jest celnikiem, a celnicy byli na usługach najeźdźcy – co już było niewybaczalne i łupili współplemieńców korzystając ze stanowiska  – co było dodatkową obrzydliwością. Celnik był właściwe z definicji grzesznikiem. Nie każdy celnik, czy poborca podatkowy (często była to jedna i ta sama osoba) okradał ludzi. Mógł pobierać wyłącznie wyznaczoną przez Rzym opłatę. Nie zdejmowało to z niego odium zdrajcy i sprzedawczyka. W praktyce, bardzo często celnicy dorabiali się na cle, pobierając dodatkowe opłaty dla siebie, zyskując sławę łupieżców. Rzymianie przymykali na to oko.

Nie wiemy nic o modlącym się celniku, ale on wie, jaki jest. Wie, jakie popełnia niegodziwości. Lub jakie ma słabości. Jest świadom swoich grzechów. Boleje nad nimi. Dlatego nie śmie nawet głowy podnieść i prosi tylko o miłosierdzie…

 

A faryzeusz? Czy było coś złego w byciu faryzeuszem? Nic podobnego. Faryzeusze (φαρισαιος  – oddzieleni) dbali o czystość wiary, walczyli z hellenizacją judaizmu, strzegli Prawa i starali się wywiązywać ze wszystkiego, co ono nakazywało. Szanowali tradycję ustną. Studiowali i głęboko interpretowali Torę. Niekoniecznie byli zamożni. Ich bogactwem była ścisła pobożność i studiowanie Księgi. Ale podobnie, jak celnik nie musiał być łupieżcą, a bywał. Faryzeusz mógł odbiegać od ideału na rożne sposoby. Sam ideał był tak zawrotny, że łatwo było ześlizgnąć się w obłudę. Nauczać doskonałości, lecz nie umieć jej samemu sprostać.

Faryzeusz z przypowieści wydaje się być szczery i nieobłudny. Jego modlitwa (przynajmniej na początku) jest właściwie litanią dziękczynną. Nie kłamie, opisując siebie, jako niemal doskonale pobożnego. Naprawdę spełnia wszystko, o czym mówi. Nie jest to łatwe. Gdyby tylko dziękował za swoją pobożność Bogu, zdając sobie sprawę, że o własnych siłach nie dałby rady, byłby zupełnie w porządku. Niestety po pierwszej, pozytywnej, następuje druga litania. Pogardliwe wyliczanie przywar i grzechów wszystkich, którzy nie są nim. Stawia siebie w opozycji do każdej ludzkiej słabości, która nie jest jego słabością. Ponieważ on, jak mniema, słabości żadnych nie ma. Dziękuje więc za to, że nie jest, jak inni, którzy nie dorastają mu do pięt. Gardzi i osądza człowieka, którego nie zna, a który modli się razem z nim w tej samej świątyni. Nie widzi zła w swoim sercu.

Z jednej strony odpychająca pycha i pogarda, z drugiej wzruszająca pokora i skrucha. Z tamtej – kompletny brak samokrytycyzmu i niedostrzeganie własnych wad, z tej – widzenie jasno prawdy o sobie i żal doskonały. To oczywiste, kto został usprawiedliwiony.

Oczywiste, kogo darzymy sympatią. Komu współczujemy.

 

Z drugiej strony, aż ręka świerzbi, żeby wskazać z oburzeniem współczesnych ”pobożnych”, którzy jako żywo przypominają tego faryzeusza! Właściwie, gdzie nie machniesz, szczególnie w grupach  mających się za najpobożniejsze, można by wskazać takiego. Choćby w obronie tych biednych, zahukanych celników.

Ale…

Podejmując krytykę współczesnych „faryzeuszy”, w duchu oburzenia, zakładamy, że sami, oczywiście, jesteśmy inni. Odseparowujemy się (oddzielamy) od pychy, pogardy, obłudy. Spłukujemy je z siebie. Nas to nie dotyczy. Utożsamiamy się z pokornym celnikiem: uważamy się za szczerych, samoświadomych, żałujących za grzechy, ale i ufnych w miłosierdzie. Mamy przecież w tej przypowieści wręcz podręcznik tego, jakim być, żeby być usprawiedliwionym. A skoro jesteśmy usprawiedliwieni – mamy wolną drogę do oceny i potępiania wszystkich, którzy nie potrafią zobaczyć swoich ciemnych stron.

Obyśmy nie wpadli w subtelną pułapkę. Obyśmy nie patrzyli z pychą i pogardą na kogokolwiek, także na współczesnych „faryzeuszy”. Obyśmy nie modlili się perwersyjną modlitwą „Panie dziękuję ci za to, że jestem pokorny i autentyczny, za to, że pozwoliłeś mi wejrzeć w głębię mojej grzeszności. Dziękuję, że mnie usprawiedliwiasz z moich grzechów, z powodu mojego doskonałego żalu za nie. Dziękuję, że nie jestem formalistą, że nie jestem pyszny, obłudny, zarozumiały, jako ten faryzeusz!”

 

Panie…

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.