Posted on: 14 maja 2015 Posted by: ks. Bartek Rajewski Comments: 0

bartek_rajewskiOd poniedziałku trwa żywa dyskusja nad tym, jak to moi rodacy – Polacy, którzy z dumą przygotowują się do świętowania 1050 rocznicy włączenia do wspólnoty uczniów Chrystusa, będą musieli dać schronienie uchodźcom z ogarniętych wojną państw afrykańskich. Ubolewam i wkurzam się, kiedy widzę, że moi rodacy, którzy przez lata sami byli uchodźcami i szukali schronienia w rozmaitych zakątkach świata, którzy nadal chętnie emigrują w poszukiwaniu lepszego życia, którzy jak nikt inny rozrzewniają się nad dramatem prześladowanych chrześcijan, nagle oburzają się i wzdrygają na samą myśl, że – nie daj Bóg! – będą musieli przyjąć ludzi, którzy chcą po prostu żyć.

Wiadomości są alarmujące: tysiące ludzi toną w Morzu Śródziemnym. To uchodźcy – w drodze do europejskiej ziemi obiecanej. Wkrótce być może pojawi się problem uchodźców z Ukrainy. Najbliżej będzie im do Polski. Co wtedy zrobimy?
To nie przypadek, że w minioną niedzielę we wszystkich kościołach świata słyszeliśmy słowa Jezusa: „Miłujcie się wzajemnie, jak Ja was umiłowałem”. Napisałem wówczas: Jezus nie przejmował się czynnikami zewnętrznymi, które mogą zagrozić Kościołowi: masonerią, liberalizmem, sekularyzmem, genderyzmem, niemądrymi decyzjami polityków, likwidacją Funduszu Kościelnego czy nawet dyskryminacją i prześladowaniami. Jezus stara się uwrażliwić uczniów na największe niebezpieczeństwo, które zagraża Kościołowi i wierze, a które pochodzi z jego wnętrza, z samej wspólnoty. Tym niebezpieczeństwem jest brak miłości pomiędzy uczniami, mówiąc wprost – brak miłości pomiędzy nami. (http://www.klubtygodnika.pl/ewangelia…/all-you-need-is-love…). Dyskusja wokół tematu uciekinierów z Afryki tylko to potwierdza. Najbardziej zagraża nam bark miłości.
Polecam artykuł Joachima Trenknera, który w poprzednim numerze „Tygodnika Powszechnego” pisze m.in.: „Coraz więcej ludzi ryzykuje życiem, by na łodziach nienadających się do żeglugi płynąć z Afryki do Europy. Profesjonalni przemytnicy pozbawią ich wcześniej pieniędzy. Jeśli będą mieć szczęście, dotrą do brzegu Włoch. Ostatnio w ciągu sześciu dni przybyło tam 11 tys. ludzi. Większość ucieka przed biedą i beznadzieją. Ale Morze Śródziemne to tylko jedno z miejsc, gdzie rozgrywa się tragedia uchodźców. Od roku 2013 na całym świecie w drodze jest 50 mln ludzi. W samym Iraku od początku 2014 r. wygnano z domów 2,7 mln ludzi, z Syrii od początku wojny domowej – prawie 12 mln. To najgorsza katastrofa uchodźcza od II wojny światowej”. Cały artykuł dostępny jest (jeszcze) odpłatnie: https://www.tygodnikpowszechny.pl/ziemia-nieobiecana-27752

Kiedy Franciszek odwiedził Lampedusę – wyspę, która jest celem uchodźców, a do której wielu nie dopływa, w nawiązaniu do tragedii z lipca 2013 roku, kiedy morze pochłonęło setki istnień ludzkich, pytał: „Kto z nas płakał z powodu tego faktu, i faktów takich jak ten?”, z powodu śmierci tych braci i sióstr? Kto zapłakał nad tymi osobami, które były na łodzi? Nad młodymi matkami z dziećmi? Nad mężczyznami, którzy chcieli wesprzeć swoje rodziny? Jesteśmy społeczeństwem, które nie pamięta doświadczenia płaczu, „ współ-czucia”: globalizacja obojętności!”. Te pytanie musi sobie postawić każdy, kto uważa się za chrześcijanina.

comments

Leave a Comment