Posted on: 28 sierpnia 2016 Posted by: Konrad Stanowicz Comments: 0

ŚDM photoŁk 14,1.7-14

Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. I opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie pierwsze miejsca wybierali. Tak mówił do nich: Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: Ustąp temu miejsca; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony. Do tego zaś, który Go zaprosił, rzekł: Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych.

Zrozumieć świat”. To tytuł cotygodniowej audycji prof. Wiktora Osiatyńskiego w Radio Tok FM. W miniony poniedziałek gospodarz programu gościł Jerzego Iwaszkiewicza. Przyczynkiem do dyskusji był zbiór felietonów, w których znany satyryk dokumentuje życie elit. „Piegi na katar. Salony Jerzego Iwaszkiewicza” to książka o świecie biznesu, elegancji, mody, restauracji, bankietów… O świecie, w którym każdy chce się pokazać; w którym liczy się, kto pokazał się z kim, i w co był ubrany.

– Byłem kiedyś na olimpiadzie w Grenoble. I śpiewała Ella Fitzgerald. W namiocie. Był taki tłok, że ludzie siedzieli, leżeli – na podłogach, na schodach, wszędzie… Straszliwy tłok! To była cudowna kobieta. Taka duża, wielka, tłusta, spocona, a jak zaczynała śpiewać, to była bajka. No więc oczywiście wtargnąłem do tego namiotu i się rozglądam, gdzie tu usiąść na schodach. Ale patrzę – dwa rzędy całkowicie wolniutkie z przodu. No to co robi głupi Polak, który jest na lewo na koncercie Elli Fitzgerald? Oczywiście usiadłem w pierwszym rzędzie. Ale nawet nie usiadłem, bo nie zdążyłem cały usiąść. Bo jak już tak trochę usiadłem, to takich dwóch kwadratowych podeszło do mnie. Wzięli mnie pod pachę, wynieśli mnie z tego namiotu, postawili mnie na ziemię i mówią tak: „Pamiętaj, nigdy nie siadaj w pierwszym rządzie, bo cię mogą zastrzelić. Ale jak usiądziesz w drugim, to każdy będzie myślał, że ci się należy”. I to jest nauka, której ja się trzymam całe życie. A były to dwa rzędy zarezerwowane dla prezydenta de Gaulle’a itd. I to jest szkoła, której ja się trzymam. I nigdy w życiu już mnie nikt nigdy nie wyrzucił – opowiadał Iwaszkiewicz.

Logika rządząca światem elit nie jest logiką Ewangelii. Chrystus nie zaprasza nas do drugiego rzędu, w którym – niezauważeni – będziemy mogli spokojnie przeczekać. On każe nam zająć ostatnie miejsce i w gorszych warunkach oczekiwać na bycie zauważonym.

Ewangelia na pierwszy plan wysuwa najmniejszych i zobowiązuje nas do zainteresowania się ich losem. Bóg przez nasze ręce pragnie przywrócić im godność. Zaprosić do pierwszego rzędu.

Godność jest często tym, czego brakuje im najbardziej. Przyzwyczajeni do pogardliwych spojrzeń i uwag na ulicach czy w tramwajach, pragną poczuć się jak człowiek. Oczekują na zaproszenie ich do pierwszego rzędu.

Przed kilkunastoma dniami papieski jałmużnik abp Konrad Krajewski opowiedział o nowej wakacyjnej akcji podjętej przez Biuro Dobroczynności Apostolskiej. Watykański van każdego popołudnia zabiera kilkunastu ubogich na wybrzeże, żeby mogli popływać. W trakcie podróży słuchają muzyki i śpiewają. Na plaży każdy z gości otrzymuje strój kąpielowy i ręcznik. Wieczorem wszyscy udają się do pizzerii na kolację i znajdują czas na wspólną rozmowę, podczas której otwierają się i opowiadają swoje historie. Inicjatorem akcji jest ponoć papież Franciszek.

„Na pewno nie ocalimy świata poprzez takie inicjatywy, nie rozwiązujemy też w ten sposób problemu bezdomności w Rzymie, ale przypomnimy biednym o ich godności (…) Dla naszych braci w potrzebie, którzy przyzwyczaili się do życia w niepewności, to są momenty, które przypominają im, że mogą poczuć się normalnie, tak jak wszyscy” – mówi arcybiskup Krajewski.

Przywracanie godności może mieć różne oblicza. Czyni to między innymi Joshua Coombes – londyński fryzjer, który po pracy wychodzi na ulicę, żeby odmienić wygląd bezdomnych. Udało się to organizatorom Święta Ubogich w Warszawie – zepchnięci na margines wreszcie poczuli się ważni, bo całą uroczystość (msza święta, koncerty gwiazd, zabawy, poczęstunek) wydano na ich cześć.

Trwa Rok Miłosierdzia. Konferencji o miłosierdziu jest wiele, a my chcemy zrobić przyjemność ludziom ubogim, bezdomnym, samotnym, wykluczonym, cierpiącym z jakichś powodów, żeby poczuli, że Pan Bóg ich kocha” – mówiła siostra Małgorzata Chmielewska w trakcie przygotowań do Święta Ubogich.

Dzisiejsza Ewangelia skłania nas do przemyśleń. Co zrobiłem, by (choć na chwilę) przywrócić poczucie godności tym, którym uporczywie go brakuje? W jaki jeszcze sposób mogę zaprosić ich do pierwszego rzędu? Tych, którzy tego zaszczytu nigdy nie dostąpili. Nie otrzymasz zapłaty tu, na Ziemi, ale „będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych” – o tym dzisiaj Tobie i mnie przypomina Chrystus. I do takiego rozumienia świata nas zaprasza.

 

PS: Na koniec chciałbym jeszcze oddać głos papieżowi Franciszkowi. Słowa wypowiedziane podczas niedawnej pielgrzymki do Polski warto wciąż sobie przypominać. W kontekście dzisiejszej Ewangelii pochylmy się jeszcze nad tym fragmentem przemówienia wieńczącego Drogę Krzyżową na Błoniach:

„Spójrzmy najpierw na siedem uczynków miłosierdzia co do ciała: głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, podróżnych w domu przyjąć, więźniów pocieszać, chorych nawiedzać, grzebać zmarłych. Darmo otrzymaliśmy, darmo dawajmy. Jesteśmy powołani, aby służyć Jezusowi ukrzyżowanemu w każdej osobie zepchniętej na margines, by dotknąć Jego błogosławionego ciała w człowieku wykluczonym, głodnym, spragnionym, nagim, uwięzionym, chorym, bezrobotnym, prześladowanym, uchodźcy, imigrancie. Tam znajdziemy naszego Boga, tam możemy dotykać Pana. Sam Jezus nam to powiedział, wyjaśniając, na podstawie jakiego „protokołu” będziemy sądzeni: za każdym razem, gdy to uczyniliśmy najmniejszemu z naszych braci, Jemu to uczyniliśmy (por. Mt 25, 31-46).

Za uczynkami miłosierdzia co do ciała idą uczynki miłosierdzia co do duszy: wątpiącym dobrze radzić, nieumiejętnych pouczać, grzeszących upominać, strapionych pocieszać, urazy chętnie darować, krzywdy cierpliwie znosić, modlić się za żywych i umarłych. W przyjęciu osoby usuniętej na margines, która została zraniona na ciele i w przyjęciu grzesznika zranionego na duszy, stawką jest nasza wiarygodność jako chrześcijan. W przyjęciu osoby usuniętej na margines, która została zraniona na ciele i w przyjęciu grzesznika zranionego na duszy, stawką jest nasza wiarygodność jako chrześcijan! Nie w ideach…

Dziś ludzkość potrzebuje mężczyzn i kobiet, a szczególnie ludzi młodych, takich jak wy, którzy nie chcą przeżywać swojego życia połowicznie, młodych gotowych poświęcić swoje życie w bezinteresownej służbie braciom najuboższym i najsłabszym, na wzór Chrystusa, który oddał się całkowicie dla naszego zbawienia. W obliczu zła, cierpienia, grzechu, jedyną możliwą odpowiedzią dla ucznia Jezusa jest dar z siebie, a nawet dar własnego życia, na wzór Chrystusa; to jest postawa służby. Jeśli ktoś, kto nazywa siebie chrześcijaninem, nie żyje, aby służyć, służy tylko, aby żyć, nie nadaje się do życia. Swoim życiem zapiera się Jezusa Chrystusa”.

comments

Leave a Comment