Przekładaniec

Długo wyczekiwana powieść autora „Szatańskich werestów” to piekielnie interesująca lektura. Rushdie w swoim stylu – jak na stylistę przystało – żongluje cytatami i kontekstami, miesza wysokie z niskim.

Quichotte to wariacja na temat słynnej powieści Cervantesa. Tym razem błędnym, czy raczej obłędnym, rycerzem jest starzejący się komiwojażer hinduskiego pochodzenia. Zamiast na rumaku porusza się wiekowym dieslem, ukochaną Dulcyneą jest gwiazda TV, zaś towarzyszem wagabundy, miast Sancho Pansy, wyimaginowany syn z… przyszłego małżeństwa. Żeby tego było mało: historia hinduskiego Quichotte na amerykańskiej ziemi jest wymysłem kolejnej postaci. Szkatułkowa powieść Rushdiego to sprawnie napisana satyra na amerykański sen, niezmąconą wiarę w indywidualizm i czary masowych mediów. Quichotte, ta postmodernistyczna sklejka literacka, karmi zarówno serce, jak i intelekt. I jest to prawdziwie literacka uczta.

Quichotte, Salman Rushdie, Rebis, Poznań 2020

[Recenzja ukazała się pierwotnie w tygodniku Przegląd, nr 27]

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.