Przekażmy sobie znak pokoju

Papież Franciszek w ostatniej encyklice poświęconej braterstwu „Fratelli tutti”, przypomina nam, że „przebaczenie i pojednanie to tematy o wielkim znaczeniu w chrześcijaństwie” (FT 237), że „Ewangelia wymaga, by przebaczać ‘siedemdziesiąt seidem razy’ (Mt 18,22) i podaje przykład nielitościwego sługi, który otrzymał przebaczenie, ale nie potrafił przebaczyć innym (por. Mt 18,23-35)” (FT 238). Jest to ważne przypomnienie tego, co stanowi nieodzowny warunek bycia chrześcijaninem, a zarazem uzmysłowienie naszych realiów.

W wielu naszych domach, rodzinach, wspólnotach istnieje problem zniszczonych relacji przez jakieś doznane zło prawdziwe lub wyimaginowane, które doprowadziło do podziałów, a ostatecznie skutkuje brakiem pojednania. Bywa, niestety tak, że choć wyznajemy, że Bóg pierwszy obdarzył nas przebaczeniem, to mimo doznanego miłosierdzia, jak nielitościwy sługa z przypowieści Jezusa, nie potrafimy przebaczyć i pojednać się ze swoimi bliskimi.

Wspólnota stołu

Za kilka dni będziemy gromadzić się w swoich rodzinach przy wigilijnych stołach. Nie jest to tylko piękna tradycja, a jeżeli taką jest, to dlatego, że niesie ze sobą pewne zobowiązanie, które wspólną wieczerzę czyni rzeczywiście piękną, a mianowicie zobowiązuje do wzajemnego przebaczenia i pojednania. Łamiąc się chlebem, niemożliwe abyśmy nie podzielili między siebie dobra, miłości i przebaczenia. W przeciwnym razie stół jako symbol komunii z Bogiem i bliźnimi będzie pustym znakiem, miejscem konsumpcji, ale nie prawdziwego spotkania, jedności, pojednania i świętowania, a to prosta droga do obchodzenia świąt „wielkim łukiem”, tak, aby ich wymowa nie miała żadnego przełożenia na nasze życie. Zawsze istnieje niebezpieczeństwo Świąt Bożego Narodzenia bez Narodzenia się Jezusa w naszych sercach, jak o tym trafnie pisał wieszcz: „Wierzysz, że Bóg zrodził się w Betlejemskim żłobie! Lecz biada Ci, jeżeli nie zrodził się w tobie”.

To nie jakiś przypadek, że aniołowie zwiastując narodzenie Mesjasza, ogłaszali pokój. „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania” (Łk 2,14). Pokój na ziemi ma swój początek w naszych sercach, wynika z przyjęcia Jezusa i wypełnienia Jego słowa, a jakie jest Jego słowo?

Bóg w stajni pojednania

W Kazaniu na Górze Jezus w pierwszej antytezie pozostawia wymaganie pojednania (Mt 5,23-24). Żądanie to zostaje wyrażone w formie prowokacyjnej tak, aby pozbawić nas zabezpieczeń, wyjaśnień i argumentów mających usprawiedliwić naszą niezdolność lub niechęć do podjęcia pojednania się z drugim.

„Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj!” (Mt 5,23-24).

Sensem tych słów Jezusa jest nakaz bezwarunkowego pojednania, a tym samym staje się przykładem radykalizmu ewangelicznego. Jego prowokacyjny charakter ujawnia się w kilku aspektach. Po pierwsze, tekst nie zakłada żadnych wyjątków lub warunków wstępnych, od których miałoby być uzależnione pojednanie.

Prowokacyjność tego tekstu wyraża się również w tym, że składający Bogu ofiarę musi przerwać swoje działanie, swój akt religijny. Najpierw musi pojednać się z bliźnim, aby złożyć swój dar i wejść w relację z Bogiem. Dostęp do Boga jest wręcz uzależniony od pojednania z bliźnim. Jezus chce nam przez to powiedzieć, że nie jest możliwy żaden akt pobożności, ofiara, modlitwa, żadne nawiązanie relacji z Bogiem bez pojednania. Tak jak nie ma miłości Boga bez miłości bliźniego (zob. 1 J 4,19), tak nie ma jedności z Bogiem bez pojednania z bliźnim.

Po trzecie z tekstu nie wynika, że to właśnie osoba dążąca do złożenia ofiary jest winna, a mimo to, właśnie ona powinna podjąć inicjatywę.

Wreszcie tekst nic nie mówi o rezultacie pojednania. Nie wiadomo, czy druga strona przyjęła akt pojednania, czy też nie. Skuteczne pojednanie jest oczywiście aktem dwóch stron, co nie zwalnia nas z działania. Nie można wejść w relację z Bogiem bez czynnej woli pojednania.

Wartością jest pojednanie, a nie nasze racje, mające rzekomo usprawiedliwiać lub wyjaśniać jego brak. Wartością jest Bóg w pojednaniu. „Bóg jest miłością” (1 J4,8) i pojednaniem, gdyż to On nas pojednał, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami (zob. Rz 5, 6-8). Bóg jest i powinien być naszą jedyną racją, naszą siłą i zobowiązaniem do podjęcia pojednania. Bóg jest pojednaniem i w pojednaniu. Nasza ludzka niezdolność, niechęć lub nieumiejętność pojednania się, z tysiącem naszych wymówek, powodów i argumentów może i powinna spotkać się z bogactwem przebaczającego Boga. To jest Dobra Nowina dla nas wszystkich. Przebaczenie zostało już nam darowane i jest do naszej dyspozycji, Bóg ze swojej strony zrobił już wszystko, do nas należy potwierdzić, że wierzymy.

Niezwykle ważnym aspektem jest wreszcie to, że słowa Jezusa o pojednaniu padają w kontekście kultu świątynnego. W wierze Izraela była zakodowana wiara, że istnienie ludu Bożego jest możliwe dzięki pojednaniu darowanemu przez Boga. Ta wiara jest również wiarą Kościoła. Jak to wyraził niegdyś Benedykt XVI, jesteśmy jako Kościół wspólnotą tych, którym przebaczono. Dlatego Jezus wskazuje na Piotra – na tego, któremu przebaczono, jako fundament Kościoła. Oznacza to, że prawdziwy lud Boży jest społecznością całkowicie zanurzoną w pojednaniu i zbudowany na przebaczeniu. To, co dotyczy całej społeczności, musi przełożyć się na nasze osobiste relacje.

Pojednanie wymaga postawy, w której człowiek zamiast koncentrować się na sobie i swoich urazach, odczuciach, emocjach, racjach, ma skupić się na Bogu – nie tylko na Jego woli przebaczenia, ale na samym przebaczeniu, którego nam udzielił jako zadatek przebaczenia i pojednania, który mamy nieść innym.

Tekst Jezusowej przypowieści nie mówi o warunkach przebaczenia. Jezus nie uzależnia przebaczenia od tego, czy winowajca żałuje, czy zrozumiał swój błąd, czy się zmienił, gdyż to właśnie okazane miłosierdzie i przebaczenie ma doprowadzić do żalu, zrozumienia i zmiany. W cudowny sposób ukazuje to scena dialogu Jezusa z kobietą, która została przyłapana na cudzołóstwie (zob. J 8,3-11). Jezus nie napomina, nie poucza, nie narzeka, nie wymaga postanowienia poprawy. Jezus przebacza. To właśnie podarowane przebaczenie leczy, przemienia, otwiera nowe życie.

Przyjmijmy te słowa Jezusa, naukę z nich płynącą jako Dobrą Nowinę wyzwalającą nas do przebaczenia.

Miara przebaczenia

Miarą przebaczenia i pojednania nie są nasze ludzkie spekulacje, psychologiczne predyspozycje, poczucie urażonej dumy, a nawet sprawiedliwości, nie wynika ono również z postawy winnego, liczby i miary jego przewinień. Miarą jest Bóg. Taka jest wymowa przypowieści o niemiłosiernym słudze, którą należałoby nazwać przypowieścią o miłosiernym, przebaczającym królu. To on, który w przypowieści jest metaforą samego Boga, jest dla nas miarą przebaczenia. Przebaczenie to dar dla drugiego, ale też wielkie dobro dla samego przebaczającego.

Doświadczenie niezasłużonego, darmo otrzymanego przebaczenia, jakie ofiarował nam Bóg przez Jezusa Chrystusa, ma stać się podstawą i miarą naszego bezwarunkowego przebaczenia. Wiara podpowiada nam, że nie tylko Bóg nam przebaczył, ale ponadto zostaliśmy obdarowani przebaczeniem. Znakiem tego jest zdolność i możliwość udzielenia przebaczenia. Nie przebacza ten, kto sam przebaczenia nie otrzymał. Niezdolność przebaczenia zatem to znak naszej niewiary w to, że Bóg nam przebaczył, znak nieprzyjętego przebaczenia, a może to być również znak, że przed Bogiem nie czujemy się grzesznikami, nie potrzebujemy przebaczenia, stąd nigdy go nie przyjęliśmy, jest ono wciąż jak nierozpakowany prezent.

Piąta prośba modlitwy „Ojcze nasz” ukazuje, że Bóg ostatecznie przyjmie wobec nas  tę miarę przebaczenia, jaką mamy dla naszych bliźnich: „taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą” (Mt 7,2). Niech te słowa będą nie tyle ostrzeżeniem, co zachętą do przebaczenia ponad ludzką miarę na wzór króla z przywołanej na wstępie przypowieści (por. Mt 18,23-35).

Niech głos aniołów zwiastujących narodzenie Mesjasza: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania” (Łk 2,14), zwiastuje pokój w naszych domach, rodzinach i sercach. Niech na widok doznanej łaski udzielonego i otrzymanego przebaczenia i pojednania popłyną słowa uwielbienia: „Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izraela, że nawiedził lud swój i wyzwolił, ….. by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju” (Łk 1,68.79).

Share on facebook
Facebook
Share on google
Google+
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on pinterest
Pinterest

0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.