Posted on: 25 września 2016 Posted by: ks. Andrzej Perzyński Comments: 0

ks_andrzej_perzynski(Łk 16,19-31)
Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu. Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz. A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać. Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca. Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki. Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają. Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą.

Przypowieść o Łazarzu i bogaczu przypomina prawdy najprostsze, ale bynajmniej nie najłatwiejsze. Tak samo prawdy najprostsze przypomina prorok Amos, wypominając bogaczom zbytek i beztroskę w czasie upadku domu Izraela. Czasy się zmieniają ale smutna aktualność tych napomnień ani trochę nie znika. Bogactwo i często związana z nim władza są wyjątkowo żyzną glebą do rozkwitu egoizmu, arogancji i nieczułości na cudzą biedę, na ubóstwo i krzywdę drugiego człowieka. Władza i pieniądze nierzadko znieczulają na dobro wspólne i skłaniają tych, którzy je posiadają do ochrony tylko własnych interesów albo własnej grupy.

Bogacz z Ewangelii jest jakby ślepy, patrzy i nie widzi. A cóż powiedzieć dziś o tych, którzy w przestrzeni publicznej w majestacie władzy wypowiadają wielkie, wzniosłe słowa, o praworządności i uczciwości, o patriotyzmie i sprawiedliwości społecznej ale w głębi duszy śmieją się z naiwnych, którzy w te słowa wierzą, którzy te słowa „kupują”? Oni raczej nie będą mogą powiedzieć, że patrzyli i nie widzieli bo ich cynizm i hipokryzja dobrze wie jak sprawy stoją za parawanem ich wzniosłych słów. Słowa przypowieści są dla nich poważnym ostrzeżeniem i przestrogą. Przypowieść jest wezwaniem do spojrzenia dalej, odważniej, samodzielniej poza doraźnie partykularne interesy własnej grupy. Przypowieść jest apelem by odrzucić hipokryzję, cynizm a kierować się sumieniem (recta ratio) i szacunkiem do każdego człowieka niezależnie od jego poglądów.

Bogacz z Ewangelii patrzy i nie widzi. Tak jakby nie było głodu, odrzucenia, jakby nie było cierpienia Łazarza. W przypowieści Jezus mówi, że pies to lepiej zobaczył, bo podszedł i polizał rany Łazarza. Zrobił to, co mógł, a człowiek nie zobaczył, człowiek nie zrobił nic, choć mógłby zrobić wiele. Tu się przypominają słowa proroka Izajasza: zatyło serce tego ludu i patrząc nie widzieli, i słysząc nie rozumieli (Iz 6,10).

Niesłychanie łatwo byłoby skierować te słowa ewangelicznych napomnień do innych i w ten sposób odsunąć je od siebie. Ale Ewangelię należy czytać zawsze w odniesieniu do siebie. Poza tym jest w niej napisane: „Komu więcej dano…”. Czym więcej władzy, pieniędzy i wpływów, tym bardziej trzeba rozważać przypowieść o bogaczu i Łazarzu. Ale nikt nie jest zwolniony z obowiązku wsłuchiwania się w przesłanie ewangeliczne.

Szczególnie niepokojąca jest ostatnia scena. Bogacz, już po śmierci, w otchłani i mękach, prosi o posłanie przestrogi swoim braciom. Abraham jasno odpowiada, że to na nic. Nie ma co czekać na nadzwyczajne, spektakularne ostrzeżenia.

Każdy czas jest dobry na rachunek sumienia, na pytanie siebie, jak korzystam z tego, co mi dano? Czy umiemy rozpoznać Łazarza, który w konkretnych osobach lub w całych grupach znajduje się u naszych drzwi? Jakie są jego potrzeby? Co dla niego robimy? Jaki czynimy użytek ze środków i zdolności oddanych do naszej dyspozycji?
(ap)

comments

Leave a Comment