Posted on: 18 listopada 2014 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

tu-i-teraz600

Tym razem pro domo sua, czyli po prostu wyznanie, jaki program wyborczy z wczorajszej niedzieli, 16 listopada, pozostaje mi najbliższy. Częścią myślenia w moim wieku jest bowiem myślenie o tym, jaki świat chciałoby się zostawić tym, których trzeba będzie pożegnać. A chodzi po prostu o świat przyjazny, w którym wszystko, co zostało stworzone jako dobre (bo jako takie określa to Biblia), dalej będzie obecne i dostępne także tym, którzy jeszcze się na nim nie pojawili. Kiedy więc trafiałam na kandydatów do samorządów, którzy mówili mi albo wręczali napisaną przez siebie ulotkę, zapewniając, że chcą w Krakowie i dokoła miasta bronić zieleni, wywalczać nowe tereny pod parki, zabraniać bezmyślnego wycinania drzew i likwidowania terenów zielonych dla budowy np. przytłaczającego mieszkańców wysokościowca, nabierałam na tyle nadziei w ich umiejętności i upór, że potem konsekwentnie szukałam tych nazwisk na kartach do głosowania. Wiem, że to jest program minimum, ale starość też jest, i to nie z naszej woli, programem minimum coraz mniejszego.

Symbolem świata, który i tak się zubaża o wiele cudownych rzeczy, jest w mojej perspektywie obraz, który nawet w przekładzie biblijnym został już zmieniony, niefortunnie zresztą. Mam na myśli fragment ewangelii według św. Łukasza, w którym Chrystus mówi o Jerozolimie, że tyle razy chciał ją przygarnąć, „jak ptak bierze pod skrzydła swoje pisklęta”. W dawnym przekładzie była mowa nie o ptaku, tylko o „kokoszy”. Bo pisklęta ptaków siedzą w gniazdku i otwierają dzioby, żeby je nakarmić. A tylko kokosz w gospodarstwie wiejskim, czując niebezpieczeństwo, stroszy pióra, pod którymi chronią się pisklęta zwoływane sygnałem natychmiast przez nich odczytywanym. Widywałam to jako dziecko wiele razy i uświadamiam sobie teraz, że moja prawnuczka nie zna już takiego obrazka, bo ani wsi nie odwiedza, ani na tej wsi nie znalazłaby tak łatwo nie tylko kokoszy z pisklętami, ale nawet krowy czy kosiarza z kosą.

To może dziecinne albo śmieszne, ale tak właśnie czułam się podczas wczorajszych wyborów. Przepraszam za prywatę.

comments

Leave a Comment