stachowiakPrezydium Konferencji Episkopatu Polski wsparło starania o całkowity zakaz aborcji w Polsce. Stosowny komunikat w tej sprawie został odczytany w kościołach i wywołał żywą reakcję w mediach. Dość jednoznacznie zinterpretowano go jako akceptację bardzo radykalnego  projektu ustawy, który przewiduje m.in. karalność kobiet. Czy taka jest rzeczywista wymowa tego dokumentu? Biskupi wzywają w nim jedynie do „podjęcia działań mających na celu pełną prawną ochronę życia nienarodzonych”, nie wyrażając aprobaty dla żadnego konkretnego projektu ustawy! Nie ma więc w ich słowach wezwania do karania więzieniem nieszczęsnych ofiar, którymi często są w tej sytuacji kobiety. Druga, niedostrzegana a jakże ważna, kwestia to  skierowanie biskupiego apelu: „do wszystkich ludzi dobrej woli, do osób wierzących i niewierzących”. Biskupi konsekwentnie umieszczają sprawę ochrony życia w kontekście praw człowieka rozumianych ponadwyznaniowo, wspólnych zarówno dla wyznawców różnych religii jak i osób niewierzących. Jest zatem przejawem niezrozumienia albo złej woli zarzut, iż próbują oni narzucić wszystkim normy, których uzasadnieniem jest wyłącznie nauczanie Kościoła. Jest to przede wszystkim obrona pierwszego i absolutnie niezbywalnego prawa człowieka, prawa do życia.

Od pewnych pytań nie da się jednak uciec. Biskupi podpisani pod komunikatem zdecydowali się bowiem odejść od liczącego już niemal ćwierć wieku tzw.  kompromisu aborcyjnego, który aczkolwiek z katolickiego punktu widzenia niedoskonały, funkcjonował względnie skutecznie. Pojawia się realny dylemat: czy kosztem ocalenia setek istnień dziś, nie narażamy tysięcy w przyszłości gdy wahadło polityczne przechyli się na stronę tych, którzy chcą pełnej liberalizacji prawa aborcyjnego? Zastanówmy się także (szczególnie w kontekście projektów najbardziej radykalnych), czy mamy prawo oczekiwać, że powszechnie obowiązującą normą będą postawy heroiczne, czyli np. poświęcenie przez kobietę swego zdrowia psychicznego i fizycznego dla urodzenia ciężko uszkodzonego i niezdolnego do życia dziecka? Podobnych problemów jest wiele i drążą one sumienia wielu z nas, także katolików.

Powinniśmy się dziś wystrzegać czynienia z czyjegoś stosunku do tego czy innego rozwiązania ustawowego miary jego katolickości, budowania czegoś na kształt „kościoła ustawowo-katolickiego”.  Można sobie bowiem wyobrazić wiele rozwiązań prawnych, które zgodne byłyby z nauczaniem Kościoła, nie przedkładając jednocześnie surowości prawa ponad miłosierdzie.

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.