Posted on: 9 października 2013 Posted by: Józefa Hennelowa Comments: 0

tu-i-teraz600

Tym razem będą tylko sprostowania. Chociaż myślałam, że uda mi się cały odcinek poświęcić na podziękowanie autorowi za tekst „Własność” opublikowany w cyklu „Okruchy Słowa”, prowadzonym przez biskupa Grzegorza Rysia („Tygodnik Powszechny” nr 40, 6 października 2013). Był to bowiem ten rodzaj króciutkich rozważań księdza biskupa, który ma wagę wstępniaka i to nie byle jakiego. Obraz atmosfery pierwszej gminy chrześcijańskiej należy do tych tekstów biblijnych, które mają siłę do głębi przejmującej wizji i prawdziwości równocześnie. I nigdy nie byłoby dość zastanawiania się, na ile wówczas panowała, a na ile dopiero była nadzieją ta niepojęta jedność, o której autor Dziejów Apostolskich pisze: „Jedno serce i jedna dusza ożywiały wszystkich wierzących”. 

Ale, niestety, właśnie dokładnie wczoraj (8 października) oglądałam program telewizyjny, który stanowił koszmarne zaprzeczenie tamtej wizji. Był kłótnią z gatunku tych, w które się nie chce uwierzyć. Kłótnią chrześcijan, którzy są dla siebie wrogami. Nie będę rozważać, kto i w jakim stopniu był winien. Chciałoby się o wszystkim jak najprędzej zapomnieć. Padło tam jednak zdanie, które wymaga sprostowania. Jeden z gości z pozycji sędziego, który ocenia po Bożemu, wymienił nazwisko dawnego tajnego współpracownika SB – kapłana, który miał jego zdaniem „współpracować z mordercami księdza Popiełuszki”. Otóż sędziego, też kapłana, zawiodła pamięć albo dobra wola. To jest całkowita nieprawda. Właśnie fakt morderstwa księdza Jerzego stał się przyczyną zerwania przez owego księdza jakiejkolwiek współpracy z SB. Świadczy o tym dokument tegoż SB przytoczony in exstenso w numerze „Więzi” (nr 7–8, lipiec–sierpień 2006), opowiadającym całą tę smutną historię. Pisałam o tym również w swojej książce „Otwarty, bo powszechny” (Wydawnictwo Literackie 2012).

Drugi fakt wymagający sprostowania mam, niestety, tylko w pamięci. Niedawno obchodzono w mediach katolickich 65. rocznicę zamknięcia „Tygodnika Warszawskiego” i uwięzienia redaktorów pisma. Autor, opowiadający o tym w radiu toruńskim (nie pamiętam, niestety, jego nazwiska), dorzucił zdanie z informacją, że inne tygodniki katolickie „przetrwały nawet okres stalinowski”. Wymienił z tytułów tygodnik „Dziś i Jutro”, należący do współpracującego z reżimem Stowarzyszenia PAX, oraz „Tygodnik Powszechny”. Tylko że przemilczał (albo był ignorantem), że „Tygodnik” w tym czasie miał już przymusowo zmienioną przez PAX redakcję, a ciągłość numeracji i wyciszenie faktu pozbycia się prawowitej ekipy redakcyjnej były zamierzone. Redaktorzy owego programu też o tym albo nie wiedzieli, albo wiedzieć nie mieli ochoty.

Możemy się spierać o poglądy, jeżeli trudno nam ocalić ową pierwotną jedność serca i duszy. Możemy nawet nie dbać o to, że gorszymy tych, których traktujemy jako przeciwników. Prawda faktów pozostaje jednak obowiązkiem najprostszej uczciwości.

comments

Leave a Comment