Miał być list wielkanocny z życzeniami dla wszystkich czytelników „Tygodnika Powszechnego”. Ale po porannej wiadomości o odejściu Krzysztofa Kozłowskiego, pożegnanie z Nim jest sprawą, o której nie można nie myśleć. Straciliśmy Kogoś, kto po Jerzym Turowiczu najlepiej rozumiał „Tygodnik” i jego zadania dla Kościoła i Polski. Kto się napracował od 1956 roku w redakcji, w środowisku i w polityce, jak mało kto poza Nim. Kto był przyjacielem wielu z nas, a autorytetem dla wszystkich. Kto miał swoje tajemnice dotyczące najgłębszych przeżyć i przywiązań, o których czasem napomykał, najchętniej cytując wielkich pisarzy. Wtedy kilka słów nagle przywołanych było jak klucz otwierający Jego samego. Kronikarze powinni raz jeszcze przypomnieć całość Jego dokonań; tych, które ujęto w książkach Witolda Beresia i Krzysztofa Burnetki („Gliniarz z »Tygodnika«”, 1991; „Obywatel KK, czyli Krzysztofa Kozłowskiego zamyślenia nad Polską”, 2011), oraz wywiadzie-rzece Michała Komara („Historia z konsekwencjami”, 2009). Ja chciałabym jeszcze tylko dorzucić to, co najbardziej mną wstrząsało od przeszło roku: choroba Krzysztofa, złożona z wielu rozdziałów i trwająca od grudnia 2011 roku do dzisiaj, nie przeszkodziła mu w kierowaniu Fundacją Jerzego Turowicza, która kolejno upamiętniała różnymi działaniami stulecie urodzin Naczelnego „Tygodnika”. Wszystkim kierował Krzysztof, który przecież od początku choroby stracił wzrok, a nieraz był wyłączony, bo ciągle wracał do szpitala. Aż do ostatniej z Nim rozmowy podczas odwiedzin dostawałam od Niego jakąś dawkę mądrej refleksji o sprawach, dla których oboje pracowaliśmy. Tyle, że coraz bardziej dominował w tej refleksji spokój człowieka, który widzi, odczuwa i rozumie więcej niż ja. Jak Mu za to dziś podziękować?

A czytelnikom „Tygodnika” i członkom wszystkich Klubów „Tygodnika Powszechnego” na Święta Zmartwychwstania życzę jak największej dawki nadziei, cokolwiek jeszcze przyniosłyby nam dni najbliższe i późniejsze; dołączam także pozdrowienia.

comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.