Posted on: 26 października 2018 Posted by: Joanna Rózga Comments: 0


Nie każdy może dzień umilić sobie poziomkową herbatą i rozmową z Wojtkiem Bonowiczem w Instytucie Myśli Józefa Tischnera. Szczególnie gdy się nie mieszka w Krakowie i nie odwiedza galerii grafiki Jan Fejkiela, i niby przypadkiem, nie wespnie na pierwsze piętro Sławkowskiej 14.
Usprawiedliwia to nawet spóźnienie na rozmowę o mapach i ich opowieściach o świecie.
Ten dzień festiwalu należał jednak do Szwecji, Elisabeth Asbrink i jej ksiażki „1947. Czas zaczyna się teraz”.


Jedno z tych spotkań przed którymi warto byłoby książkę przeczytać. Konkretny rok, konkretny tydzień, trzy daty determinują ludzkie życie, to pojedyncze, ale i w przedziwny sposób dużej części świata. Ludzki los uwikłany w czyjeś wybory.
„Niech Ci nigdy nie będzie żal samej siebie „- takie przesłanie zostawia autorce ojciec, zachowaj władze nad własnym losem, zapanuj nad wstydem ofiary, który odziedziczyłaś, idź niezależnie co Ci los przyniesie. 
Jest jak jest, bo był luty 1947 …. i wszystko co przed nim i po nim.
Jeszcze żadna rozmowa o książce nie zaintrygował mnie tak bardzo.

Więcej zdjęć z czwartego dnia festiwalu tutaj.

comments

Leave a Comment